Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nigdziebądź

Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Mag
7,47 (4838 ocen i 351 opinii) Zobacz oceny
10
400
9
858
8
1 158
7
1 390
6
572
5
294
4
65
3
89
2
6
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Neverwhere
data wydania
ISBN
9788374801348
liczba stron
360
język
polski

Najsłynniejsza książka autora Gwiezdnego pyłu i Koraliny. Bardzo straszna. Bardzo śmieszna. Bardzo osobliwa. Najlepsza humorystyczna powieść fantasy lat dziewięćdziesiątych. Pełna niezwykłych przygód, barwnych postaci i niesamowitych zdarzeń. Teraz w przepięknym twardym wydaniu!!!

 

Brak materiałów.
książek: 191
godka | 2014-10-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

To jedna z książek do których co jakiś czas wracam. Mimo mankamentów zdołała mnie wciągnąć i przykuć na długo. Mijają lata, a ona nie chce odpuścić.
Fabuła nie jest specjalnie odkrywcza, ot kolejny „nasz człowiek”, który trafia do innego świata i musi tam przetrwać. Intryga także nie jest szczególnie oryginalna - winnym jest ten najmniej podejrzany. Do tego czasem miałam nieprzyjemne wrażenie, że postacie przesuwane są jak pionki z punktu A do B, od pamiętnika do anioła, od anioła do klucza i tak dalej. Jednak w ostatecznym rozrachunku są to tylko drobnostki, gdyż cała siła powieści tkwi w klimacie i postaciach. To one są tym, co mnie najbardziej urzekło.
Klimat ma frapujący posmak lumpenproletariackiego urban fantasy, często duszny i klaustrofobiczny – te wszystkie kanały, tunele, opuszczone, zabite dechami na głucho stacje metra i nieliczne chwile na świeżym powietrzu. Autor zrobił tu fajną rzecz. Umieścił fabułę w scenerii znanej, na którą nie zwracamy uwagi, mijamy w drodze do pracy lub do domu, zwyczajne podziemne przejścia, schody czy zaułki. Znane a jednak obce. W książce coś co uważamy za „syf i malarię” okazuje się być miejscem toczenia się bujnego, tajemniczego życia. Sama koncepcja wpadania w szczeliny świata jest niezwykle prosta, intuicyjna i na swój sposób romantyczna.
Do dwójki głównych bohaterów, Drzwi i Richarda, mam nieco pretensji. Drzwi wydała mi się nieco bezbarwna, nie jestem w stanie dokładnie stwierdzić dlaczego. Może po prostu jestem za stara na wczuwanie się w nastoletnich bohaterów. A Richard? Jest typowym przykładem bohatera z którym czytelnik ma się identyfikować. Normalny aż do bólu, a potem wciśnięty, jakby trochę na siłę, w rolę wojownika. Łowczyni i Islington? Dobrze spełnili swoje role, ale nie chwycili mnie za serce. Zrobił to drugi i trzeci plan, począwszy od Szczuromówców, przez Starego Baileya, a na Plemieniu Kanałów skończywszy. Niekwestionowaną gwiazdą był markiz de Carabas. Sceny jego śmierci oraz sceny pośmiertne to dla mnie prawdziwy, obrzydliwy, groteskowy majstersztyk. A ten czarny, groteskowy humor, kiedy obietnica markiza iż będzie na targu zostaje w dość makabryczny sposób dotrzymana. Takie sceny sprawiają, że kocham tę książkę.
Na koniec deser, czyli moi ulubieni mordercy, pan Croup i pan Vandemar. Przepiękny duet, świetnie skontrastowane osobowości, wprowadzające elementy okropnej, prześmiewczej, absurdalnej makabreski. Obecne w ich otoczeniu krew i trupy oraz zupełny brak zasad nie przeszkodziły mi ich polubić, choć z pełnym dystansu szacunkiem. Scena ich zejścia z areny życia wciąż wzbudza u mnie smutny uśmiech. Oto, jak przegrywa się z klasą. Mój ulubiony cytat z „Nigdziebądź” dotyczy zresztą połówki tegoż duetu: „Pan Croup wybuchnął śmiechem. Brzmiało to, jakby ktoś przesuwał szklaną tablicą po ścianie wysadzanej odciętymi palcami”. Musiałam przeczytać to zdanie dwa razy, zanim ogarnęłam je wyobraźnią, a potem nie mogłam przestać się śmiać.
Wszystko w tej książce jest proste, ale efektowne. Uważam, że „Nigdziebądź” ociera się o genialność. Ku mej niezmiernej żałości tylko ociera, co jednak nie przeszkadza mi jej kochać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Fabrykantka aniołków

To pierwsza i chyba ostatnia książka tej autorki, którą przeczytałam. Nie zachwycił mnie sposób w jaki pisze. Momentami myślałam, że nie dotrwam do ko...

zgłoś błąd zgłoś błąd