Konstytucja

Cykl: Stara Flota (tom 1)
Wydawnictwo: Drageus Publishing House
6,56 (139 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
8
8
24
7
38
6
31
5
18
4
7
3
5
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Constitution. Book One of The Legacy Fleet Trilogy
data wydania
ISBN
9788365661005
liczba stron
352
język
polski
dodała
limonkaie

Kapitan Timothy Granger pół życia służył na „Konstytucji”. Okręt był stary, pochodził jeszcze z czasów, gdy Ziemię zaatakowali obcy z kosmosu. Ludzkość odparła wroga i przygotowała się na kolejną inwazję, jednak od tamtej pory minęło wiele lat. Kapitan Granger i jego załoga nie zaznali już ognia walki i nie wierzyli, że obcy powrócą. Przestarzała „Konstytucja” stanowiła tylko relikt...

Kapitan Timothy Granger pół życia służył na „Konstytucji”. Okręt był stary, pochodził jeszcze z czasów, gdy Ziemię zaatakowali obcy z kosmosu. Ludzkość odparła wroga i przygotowała się na kolejną inwazję, jednak od tamtej pory minęło wiele lat. Kapitan Granger i jego załoga nie zaznali już ognia walki i nie wierzyli, że obcy powrócą. Przestarzała „Konstytucja” stanowiła tylko relikt przeszłości i ślepy zaułek w karierze, na jej pokładzie gromadziły się wyrzutki floty. Admiralicja postanowiła wreszcie przekształcić stary okręt w muzeum. Nie takiego końca służby pragnął kapitan Granger. Obcy jednak powrócili, a nowoczesne okręty nie zdołały ich powstrzymać. Przestarzała i rozbrojona „Konstytucja” musiała ruszyć do walki. Była ostatnią nadzieją na ocalenie Ziemi…

 

źródło opisu: http://www.drageus.com

źródło okładki: http://www.drageus.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 12
axh | 2017-10-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 października 2017

Lubię space opery. To taki mój fetysz. Książki z tego gatunku rzadko są ambitne, rzadko mają coś głębokiego do powiedzenia, ale przynajmniej jest w nich akcja, podróże kosmiczne i czasem jakieś ciekawe wizje przyszłości. Starą flotę zacząłem czytać bez większych nadziei czy oczekiwań. Lubiłem serial Battlestar Galactica, a zarys fabuły książki brzmiał jak wzorowane na BSG fan fiction. Przeczytałem fragment i wydawał się nawet przyzwoicie napisany. Książka jest fascynująca, w takim sensie, że to fascynujące gdy udaje się wydać książkę z gatunku Military Science Fiction, której autor nie ma pojęcia zarówno o “military”, “science” ani o tym jak przyzwoicie napisać “fiction”... czy w ogóle o tym jak przyzwoicie pisać.
Zacznę ekstrawagancko: od podsumowania, potem przejdę do detali, jeśli ktoś będzie chciał dalej czytać. Książkę czyta się lekko i można ją pochłonąć bardzo szybko. Tylko po co? Fabułą i stylem narracji przypomina film klasy B, nieudolnie przerobiony na książkę. W absolutnie żadnym aspekcie nie mierzy ponad przeciętność i nawet tych aspiracji nie osiąga. Jeśli ktoś uwielbia gatunek i nie zostało mu już nic przyzwoitego do czytania, niech sięga po Starą Flotę, ale przecież tyle lepszych rzeczy można zrobić ze swoim czasem.

Zacznę od najpoważniejszych oskarżeń: Uważam, że autor nie za bardzo potrafi pisać, bo choć zdania składa przyzwoicie, to już warsztat ma mizerny. Czytając Starą Flotę miałem wrażenie, że autor głównie ogląda filmy, a książkę napisał dla tego, że produkcja filmu nie było go stać. Książka ma bardzo “filmowy” styl - istnieje w niej tylko to co dałoby się przekazać obrazem lub dialogiem. Przede wszystkim autor zna tylko dwa sposoby na tworzenie świata: albo coś zostanie przedstawione jako bieżące wydarzenie (dzieje się “na oczach widza”) albo zostanie wypowiedziane w dialogu (“exposition dialog”). Dochodzi więc do takich kuriozów, że doświadczeni oficerowie floty tuż przed bitwą informują się nawzajem o rzeczach, które dla każdego z nich powinny być oczywiste (pierwszy oficer nie wie jak działa jedna z podstawowych technologii floty. Kapitan nie wie ilu ma pilotów pod swoim dowództwem!). Do tego książka cierpi na magiczne zakrzywienia czasoprzestrzenne (zwane też brakiem konsekwencji). W jednej scenie amunicji starcza na zniszczenie 1/3 wrogiej floty, chwilę później ta sama uzupełniona (z nadwyżką!) amunicja kończy się po 2 minutach ostrzału (dwa problemy występują po sobie w jednej scenie: 1. “będziemy w zasięgu strzału zbyt krótko” i 2. “kończy nam się amunicja” i autor w żaden sposób nie rozwiązuje żadnego z nich, tylko zapomina o obu).
Przyczepię się też do fiction, bo świat stworzony na potrzeby tej książki jest jak miasteczko z westernów: płaskie, kartonowe atrapy postawione tam, gdzie kieruje się uwagę “kamery” i wyłącznie minimalne “deskowanie” wszędzie indziej. Świat nie żyje, nie ma własnych cech, nie ma żadnej kultury ani technologii (innych niż wojskowe). Postacie do niczego nie dążą (poza karierą wojskową i bitwami) i nie mają własnych cech charakteru (poza dumą, odwagą i bohaterstwem! z wyjątkiem “tych złych” którzy mają chore ambicje i głębie Gargamela ze smerfów).
Troszkę lepiej wypada część “science” (choć nadal słabo). Tu przynajmniej kilka technologii zostało opisanych i ma jakieś względnie akceptowalne wyjaśnienia. Niestety całokształt robi wrażenie, niezbyt wizjonerskiego SF pisanego 50 lat temu. Autor zupełnie ignoruje aktualne postępy w dziedzinie komputeryzacji, AI, robotyki, czy komunikacji. Wszystko (pomijając statki kosmiczne) jest takie jak teraz, a raczej jak 40 lat temu (np. minimalny udział komputerów).
Pozostaje już tylko “Military”. Sporo space oper gdy już nie ma nic więcej do powiedzenia, przynajmniej przyzwoicie oddaje klimaty wojskowe. W Starej Flocie o to też nie zadbano. Nie znajdziecie tu nigdzie wojskowego żargonu: dowódcy rozkazują atakować “ten duży statek”, myśliwce są trafiane “nabojami” a przeciwnicy strzelają “zielonymi promieniami”. Realia przytłaczają swoją naiwnością: piloci transportowców po godzinie treningu na symulatorze, stają się asami myśliwskimi. Kapitan (podobno kompetentny) nie ma pojęcia kim dowodzi, a kosmici są tylko bardzo upartymi tarczami strzelniczymi (niby niszczą prawie całą ludzką flotę, ale z jakiegoś magicznego powodu nie potrafią przy tym zniszczyć jednego statku z którym walczyli już wiele lat wcześniej).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kryptonim "Frankenstein"

Fabularyzowany dokument. Historia seryjnego mordercy grasującego na Śląsku w latach siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych, przy czym drugi...

zgłoś błąd zgłoś błąd