Jeszcze dzień życia

Wydawnictwo: Czytelnik
7,4 (968 ocen i 48 opinii) Zobacz oceny
10
56
9
119
8
246
7
362
6
128
5
45
4
6
3
4
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8307030862
liczba stron
140
słowa kluczowe
Angola, Luanda, wojna wyzwoleńcza
kategoria
literatura faktu
język
polski

Książka jest relacją autora z pobytu w Angoli w latach 1974-1975 w okresie wojny wyzwoleńczej. W tym czasie Angola była areną zaciętych walk wewnętrznych i z agresorami zewnętrznymi (RPA i Namibia), w konflikcie biorą udział również wojska kubańskie.
Kapuściński ukazuje te czasy z punktu widzenia zwykłych ludzi, z którymi spotykał się podczas pobytu.

 

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1534)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1482
PABLOPAN | 2018-11-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 listopada 2018

"Niektórzy myślą, że wojna to miłe, lekkie draśnięcie w nogę. Nieprawda. Wojny to głowy rozbite na miazgę, pourywane nogi, faceci czołgający się w kółko z rozwalonymi flakami, faceci oblani napalmem, ale ciągle jeszcze żywi". A w centrum tej całej zawieruchy tkwi Człowiek zza żelaznej kurtyny - Ryszard Kapuściński. Trudno nazwać go dziennikarzem, trudno nazwać go pisarzem - ten korespondent jest wirtuozem pióra i mistrzem opisu. Obiektywnie przedstawia wydarzenia, pozostawiając miejsce na ocenę czytelnikowi. Opis wyłaniającego się z wojny kraju przyprawia o dreszcz, ale najważniejsza jest nadzieja, jeszcze dzień życia. Pytanie o który dzień chodzi. Tytuł może być wdzięcznością za to, że udało się przeżyć jeszcze jeden dzień, ale wyraża też nadzieję, że jeszcze dzień życia przed nami. Reportaż godny polecenia!

książek: 337
Samson Miodek | 2017-04-07
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 06 kwietnia 2017

Angola 1975

Niezwykle ciekawy zapis dramatu wojny domowej w tej byłej portugalskiej kolonii. Kapuściński tym razem na czarnym lądzie, często z linii frontu relacjonuje przebieg walk między wojskami rządowymi MPLA wspieranych przez Kubańczyków, z rebeliantami z UNITA wspieranych przez RPA i Zair.
Z wikipedii dowiedziałem się że konflikt ten trwał z przerwami do roku 2002, kiedy to w wyborach partia MPLA zdeklasowała opozycyjną UNITA. Przez czas konfliktu RPA zerwało z apartheidem, Zair przemianował się na Demokratyczną Republikę Kongo, a Kubańczycy wycofali się w 1988r. Nie zmienili się tylko dostawcy broni z USA.
Kawał wspaniałej reporterskiej roboty!

książek: 1016
Artur Schodziński | 2015-09-29
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 29 września 2015

Większość fanów Kapuścińskiego boi się sięgnąć po książkę “Kapuściński non-fiction” Domosławskiego. A szkoda.
Zamiast opinii przytoczę fragment wywiadu a jej autorem:
Newsweek: Kapuściński “jako reporter nie był neutralny, lecz sam angażował się w finansowane przez Kubę i Sowietów działania partyzanckie, np. w Angoli, gdzie miał w rękach karabin...
Artur Domosławski: – Do tego ostatniego sam się przyznawał, tylko nikt tego nie czytał. O tym, że w Angoli chwycił za broń, dowiedziałem się od komendanta Farrusco, którego Kapuściński opisał w książce „Jeszcze dzień życia”. Miałem jednak wątpliwości, czy Farrusco się nie myli, czy dobrze pamięta, bo w końcu od tamtych czasów minęło już tyle lat. Poszedłem więc do czytelni prasy w Warszawie, zacząłem sprawdzać, i okazało się, że wszystko to Kapuściński potwierdził w wywiadach prasowych w latach 70. Sam przyznawał wtedy, że strzelał – tyle że nikt wówczas nie zwrócił na to uwagi i sprawa poszła w niepamięć. (wywiad z 26. 02. 2010,...

książek: 608
Konrad Urbański | 2018-08-19
Przeczytana: 15 sierpnia 2018

Kapuściński przebywał w Angoli w latach 1974-1975, czyli w okresie wojny domowej, którą relacjonował dla PAP. „Będzie świadkiem ewakuacji Portugalczyków z Angoli, ostatniego etapu zmagań o wyzwolenie kraju, krwawej wojny domowej”.

Pierwsze – jasne, drugie – z zastrzeżeniem, że chodzi o dekolonizację, i że wcale nie jest to ostatni etap, bo walki potrwają bardzo długo, trzecie – również bez zastrzeżeń.

Walka o wyzwolenie Angoli – jeszcze nie zbrojna – rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej, bo już w latach 40. XX wieku. Od roku 1975 z Angoli zaczęli wycofywać się Portugalczycy i wtedy potyczki partyzanckie przekształciły się w regularną wojnę domową. O władzę walczyły wspierane przez ZSRR siły odwołujące się do komunizmu (MPLA, na czele z przyszłym prezydentem, Agostinho Neto) oraz antykomunistyczne FNLA – organizacja prozachodnia, o licznych powiązaniach z CIA, oraz UNITA, początkowo korzystająca ze wsparcia Chin, a później prozachodnia. Ideologiczne i etniczne rozbicie tych...

książek: 464
Bartek Kociszewski | 2018-12-27
Na półkach: Audio, 2018, Przeczytane
Przeczytana: 27 grudnia 2018

Bardzo ciekawy reportaż dotyczący konfliktu w Angoli z roku 1975. Bardzo antywojenne i ludzkie spojrzenie na tamte wydarzenia. Świetnie zarysowana problematyka, ukazane strony oraz poszczególne wydarzenia. Kapuściński potrafi ująć w słowa dużo więcej niż inni reporterzy. Gorąco polecam.

książek: 747
Radosław Gabinek | 2018-11-22
Na półkach: 2018 rok, Przeczytane
Przeczytana: 05 listopada 2018

Osinskipoludzku.blogspot.com

Ta okładka po prostu wymiata. Po przeczytaniu książki wprost nie mogłem się doczekać kiedy zobaczę film, a tymczasem pochłonąłem jednym tchem książkę Ryszarda Kapuścińskiego. Zarzucano mu, że za dużo beletrystyki w jego reportażach, a tymczasem to właśnie dzięki temu niezwykłemu stylowi nie można się oderwać i człowiek czuje jak by tam był razem z reporterem.



W dniu wczorajszym widziałem film i polecam go z całego serca bez względu na to czy trafia do was Kapuściński, bo to uniwersalna opowieść o tym co w życiu najważniejsze i jak w obliczu wielkiej polityki nie zapomnieć o wartości jaką jest człowieczeństwo. Wracając natomiast do książki to jest to znakomita pozycja od której można zacząć przygodę z reportażem autorstwa Ryszarda Kapuścińskiego, zwłaszcza iż ponoć sam autor zaliczał ją do tych najukochańszych, najbardziej osobistych. Ja przed nią miałem już do czynienia z tym największym polskim reporterem, ale jakoś potem nasze drogi się rozeszły....

książek: 1002
Mario | 2019-05-14
Na półkach: Przeczytane

Kapuściński pojawia się na moim stoliku nocnym niezbyt często, nie tak często w każdym razie, jak kiedyś. Ale gdy się już pojawi, zawsze zdumiewa mnie wciąż to samo wrażenie - to nie jest zwykła literatura podróżnicza, to są poematy prozą na temat konkretnej rzeczywistości w konkretnym czasie. Kapuściński nie opisuje dokładnie realiów, faktów czy zdarzeń, on snuje opowieści o ludziach postawionych w niecodziennej sytuacji, o zmianach zachodzących wskutek gwałtownych zmian nie tylko w ludziach, ale i innych organizmach - grupach narodowych czy innych, miastach, rejonach, krajach. Nie brak wody jest tu tematem, lecz pragnienie, nie wojna, lecz próbujący żyć w niej lub mimo niej ludzie, nie dyplomacja, lecz jej wpływ na nastrój sąsiada w niedzielny poranek.
Dlatego właśnie jego książki nadają się do czytania teraz może nawet bardziej niż wtedy, kiedy się działy tamte sprawy - dziś możemy spokojnie przyglądać się ludziom uwikłanym w politykę, nie polityce.
Geniusz. Bezspornie.

książek: 1045

Kolejna bardzo dobra pozycja z twórczości Kapuścińskiego! Podczas czytania stałam się świadkiem wydarzeń, które miały miejsce w Angoli tuż przed odzyskaniem przez tan kraj niepodległości. Świadomie i zamierzenie używam słowa "świadek"- sposób pisania Kapuścińskiego sprawia bowiem, że rzeczywiście czuję się świadkiem opisanych wydarzeń. Książka ta pokazuje inny, prawdziwy i niestereotypowy obraz Afryki, za co należy jej się kolejny plus. Do tej pory myśląc o wojnie, myślałam o II wojnie światowej; myśląc o Afryce - myślałam o ubóstwie, głodzie oraz o dzikiej przyrodzie. Za sprawą książki "Jeszcze dzień życia" poznałam zarówno inne oblicze wojny jak i inne oblicze Afryki...
Kapuścińskiego, jak zwykle, polecam!

książek: 1199
nephi | 2016-03-24
Przeczytana: 24 marca 2016

Jak na razie jest to dla mnie najlepsza książka Kapuścińskiego. Autor przeniósł mnie do Angoli, kraju ogarniętego wojną, w którym nie wiadomo było co zdarzy się jutro. Czy jego obywatele będą mieli jeszcze dzień życia czy to już jest ten ostatni? Wspaniały reportaż i świadectwo tam tych jakże niedawnych czasów.
Jakiż był mój zachwyt kiedy w internecie natknęłam się na trailer filmu rysunkowego "Another day of life" stworzonego przez Hiszpana Raula De La Fuente na podstawie "Jeszcze dzień życie" (https://www.youtube.com/watch?v=H0ujMbACCS0). Do książki wrócę jeszcze nie raz, a filmu już nie mogę się doczekać.

książek: 87
Meg | 2015-06-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 czerwca 2015

Angola w 1975 r. oczyma korespondenta. Jest wojna, krew, ludzka głupota, bieda na granicy możliwości egzystencji, cała ta dzika Afryka, nawet kanibale i to już wystarczy na świetny reportaż. W tej całej historii jest jeszcze jedna osoba, chyba najważniejsza - nieśmiertelna dona Cartagina. Ludzki wymiar wojny. To chyba ona przesądza o sile tej opowieści.

zobacz kolejne z 1524 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Najpierw książka, później film – zapowiedzi

We wtorkowych newsach filmowych prezentujemy produkcję BBC, która dostępna jest już na kanale HBO, i zwiastun chińskiego filmu science fiction. Dowiecie się też, jaką postać z sagi o Harrym Potterze zobaczymy w filmie „Fantastyczne zwierzęta i zbrodnie Grindewalda”.


więcej
„Jeszcze dzień życia” w listopadzie w kinach

Zapowiadana już od kilku lat animacja o Ryszardzie Kapuścińskim w listopadzie ma trafić do kin. Na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty, który właśnie się rozpoczął, będzie można zobaczyć film przedpremierowo z anglojęzycznym dubbingiem.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd