Pieśni dziadowskie i legendy

Wydawnictwo: Czytelnik
6,54 (41 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
2
7
13
6
11
5
8
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Morytaty a legendy
data wydania
ISBN
8307030781
liczba stron
184
kategoria
literatura piękna
język
polski

Tom wczesnych opowiadań Hrabala ujawniających typowe cechy jego pisarstwa tamtego okresu: zabawę konwencjami literackimi, fanstasmagoryczną wyobraźnię, skłonność do groteski, surrealistyczne poczucie humoru. U podstaw zbioru legło zafascynowanie XIX-wieczną kulturą jarmarczną.
(na podstawie okładki)

 

Brak materiałów.
książek: 10462
tsantsara | 2015-05-21
Przeczytana: 08 maja 2015

Wydaje się, że to opowiadania z czasów, kiedy Hrabal był (jeszcze?) bardzo wrażliwy na krytykę, której mu nigdy nie szczędzono. To pewnie dlatego tom otwierają kompilacje autentycznych pochwał i inwektyw z listów tzw. czytelników ("Pieśń dziadowska, którą napisali czytelnicy") a zamyka rodzaj credo literackiego ("Pieśń dziadowska o egzekucji publicznej"). Jednocześnie autor z jednej strony wdaje się w polemiki lub nawet robi na złość grożącym, manifestując swą wolność (i zarazem poniekąd piętnując kołtuństwo chamskich przytyków), lecz z drugiej świadomie pragnie się nawet z tą krytyką pogodzić, uznając, że na pełny obraz człowieka ("Znać swoją sławę i wspierać swą hańbę - taki człowiek jest podniebną doliną" - tyle autor za Lao Tsy) składa się jego wielkość i małość. Podkreślanie tylko własnych pozytywów, jak to się robi współcześnie, zdaniem Hrabala jest źródłem obecnego chaosu.

Większość z tekstów wydaje się być bardzo osobista, autor stara się nawet w jednym z nich wytłumaczyć się ze swojej metody pisarskiej, czyniąc z niego nieśmiałą suplikę w obronie prawa literatury do fikcji:
"Współczesna proza powstaje w wyniku pewnej opozycji, dążenia do odkrywania zakazanego, kiedy w uchylone drzwi wsuwa się czubek buta, potem całe kolano. Jedynie przez otwarte na poły drzwi może wtargnąć ten świeży prąd powietrza, który nazywamy: przestrzeń twórcza. I tak dzięki indywidualnemu doznaniu krzepną wspólnie niebiosa i z roku na rok, a więc także na rok tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty ósmy, dostawiamy kolejne schody serdecznych życzeń, kubek w kubek podobni do libeńskiego węglarza, który ustawiwszy wszystkie schody, jakie w ciągu trzydziestu lat przebył, nosząc ludziom węgiel, doszedł tą swoją putnią aż na księżyc" ("Pieśń dziadowska o egzekucji publicznej", s.176). Posłanie literatury brzmi tu nico słabiej, ale niemal w duchu Słowackiego(vide "Mój testament": siła słów, siła literatury - choćby po długim czasie - musi zadziałać, "aż was, zjadacze chleba w aniołów przerobi"). Socjalizm - pewny siebie i tego, że masa może sobie pozwolić na rozdeptanie wrażliwości i jednostki - wchodził jednak ślepo, bez wstydu i z upodobaniem każdemu wprost z butami do duszy, jak milicja ludowa na przeszukanie.

Z czasem Hrabal przekonał się chyba jednak o słuszności swej metody - doszedł do tego, że ważni są tylko czytelnicy wrażliwi i rozumiejący, którzy przyjmą przesłanie bez potrzeby stosowania kamuflażu i autocenzury, by dogodzić gustom pseudo-czytelników: "Dopiero teraz widzę, że do prawdziwego czytelnika trzeba strzelać każdym zdaniem wprost z biodra, zdjąć wszelkie kagańce, usunąć wszelkie przeszkody" [j.w. s.173]

Całość sprawia niekiedy deprymujące wrażenie: z każdego kąta wychodzi absurdalność literatury, o ile ma być tylko odpowiedzią na oczekiwania socjalistycznej gawiedzi, nie swobodną kreacją autorską. Innym jednak razem owo wrażenie robi się naprawdę uskrzydlające - gdy autor zapomina o czytelniku.

Każde z opowiadań opatrzone jest odautorskim przypisem, komentującym źródło opowiadania (rzekomy? dziennik szalonej dziewczyny, opowieść w gospodzie, opowiadanie przyjaciółki) lub podającym erudycyjne odniesienia zawartych w nim treści do literatury światowej. Interesujące, że - jak w którymś miejscu twierdzi - Hrabal konsekwentnie starał się zachować autentyczne nazwiska z opowieści, które usłyszał w gospodzie, od innych ludzi, a które później przetworzył literacko. Gwoli zachowania autentyczności. Mimo że właśnie to było później przyczyną wielu nieprzyjemności.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Szczypta Wenecji czyli ulubione dania komisarza Brunettiego

Ulubione potrawy mojego ulubionego komisarza. W weneckiej serii Donny Leon posiłki Brunettiego w gronie rodziny lub przyjaciół i ws...

zgłoś błąd zgłoś błąd