Ewolucja według Calpurnii Tate

Tłumaczenie: Katarzyna Rosłan
Cykl: Calpurnia Tate (tom 1)
Wydawnictwo: Dwie Siostry
8,01 (72 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
17
8
27
7
13
6
7
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Evolution of Calpurnia Tate
data wydania
ISBN
9788364347313
liczba stron
336
język
polski
dodała
Nelyt

Jest rok 1899. W Teksasie panuje upalne lato, a jedenastoletnia Calpurnia Tate szuka odpowiedzi na nurtujące ją pytanie: dlaczego żółte koniki polne są większe od tych zielonych? Z niewielką pomocą dziadka, zapalonego przyrodnika, odkrywa rozwiązanie: zielone koniki są lepiej widoczne na tle spalonej słońcem trawy, więc zostają zjedzone, zanim zdążą urosnąć. Od tego odkrycia wszystko się...

Jest rok 1899. W Teksasie panuje upalne lato, a jedenastoletnia Calpurnia Tate szuka odpowiedzi na nurtujące ją pytanie: dlaczego żółte koniki polne są większe od tych zielonych? Z niewielką pomocą dziadka, zapalonego przyrodnika, odkrywa rozwiązanie: zielone koniki są lepiej widoczne na tle spalonej słońcem trawy, więc zostają zjedzone, zanim zdążą urosnąć. Od tego odkrycia wszystko się zaczyna – przyjaźń Calpurnii z trzymającym wszystkich na dystans dziadkiem, jej fascynacja światem przyrody i nauki, a także jej kłopoty – bo w XIX-wiecznym Teksasie trudno o większe dziwactwo niż dziewczyna, która marzy o tym, by być przyrodniczką.
Klimatyczna powieść o odkrywaniu przyrody, nauki i własnego miejsca w świecie, w którym teoria Darwina wciąż jest ekscentryczną nowinką, a w edukacji panny z dobrego domu najbardziej liczą się lekcje gotowania i szydełkowania.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 68
PozaRozkładem | 2017-10-20
Na półkach: Przeczytane

„Ewolucja według Calpurnii Tate” to tytuł, który wieloznacznie wskazuje na dwa filary powieści: obecność i znaczenie teorii Darwina w świecie konserwatywnego Teksasu końca XIX wieku oraz zmianę, jaka zachodzi w jedenastoletniej bohaterce.

Przyjemna i intrygująca lektura. „Dziewczyńska”, choć z założenia przełamująca stereotypy. Historia, którą się czyta lekko, dość grzeczna w swej opowieści o buncie. Powieść, która pragnie oczarować czytelniczkę kostiumami „z epoki” (a przynajmniej ich wyobrażeniem) i zmianą bohaterki. Nie wiem czy ta powieść to kandydatka do feministycznej wersji Bildungsroman – powieści o dojrzewaniu, ale może warto tak o niej pomyśleć?

„O pochodzeniu gatunków” – dzieło, które stało się sprawcą światowego zamieszania, cytowane w „Ewolucji według Calpurnii Tate” wyznacza rytm kolejnych rozdziałów opowieści. Poznajemy w niej dość liczną rodzinę, naszkicowaną to naiwnie, to lekko ironiczną kreską. Narratorka i tytułowa bohaterka w centrum swojej opowieści sytuuje najważniejsze relacje: z zasadniczą i dość oschłą matką, dziadkiem, który wydawał się kandydatem na miejscowego dziwaka, (a okazał się przewodnikiem i inicjatorem intelektualnego fermentu w Calpurnii) i starszym bratem. W tle pojawiają się jeszcze pozostali bracia (w sumie, z najstarszym Harrym, sześciu), nieobecne miejsce po ojcu (w myśl patriarchalnej wizji odpowiada on na utrzymanie rodziny i reprezentowanie jej na zewnątrz, nie zaś – za uczestniczenie w jej życiu…), echa po zniesionym (przynajmniej formalnie) niewolnictwie i zapowiedź końca świata napędzanego „węglem i olejem”.

Wbrew temu, co przeczytaliście przed chwilą nie jest to powieść z tak bogatym tłem społecznym, jak może się to wydawać. Pewne tematy i problemy zaledwie są zasygnalizowane, środek ciężkości przesuwa się stałe ku jedenastoletniej bohaterce, relacjom z najbliższym otoczeniem i jej stopniowo odkrywanej pasji przyrodniczej, potrzebie samodzielności i samostanowienia, zrywania ze stereotypowym (nie tylko XIX-wiecznym) wyobrażeniem roli kobiety i rozbudzanej świadomości.

Czas w świecie przedstawionym biegnie od upalnego lata 1989 roku do pierwszego dnia Nowego Roku (1900) lecz nie jest, jak chciałaby autorka „pierwszy dzień nowego wieku” (XX wiek zaczyna się w roku 1901). Jacqueline Kelly, jak sama się przyznaje w posłowiu, w dość swobodny sposób podchodzi i do samej historii Teksasu, naginając pewne fakty. Wydaje się, że wszystko to po, aby jej bohaterka, krok po kroku, wraz z zyskiwaniem samoświadomości i pragnieniem wolności wchodziła w „nowy świat”. Wszystko cudowanie są składać tak, by ułatwić Calpurnii odkrywanie „niemożliwego” – Od pierwszego rozdziału, w którym narratorka testuje granice buntu stopniowo ścinając włosy (tak, by uszło to uwadze matki) do ostatnich akapitów, w których pozwala sobie na samotną radość z odkrytej wolność (jej zapowiedzi?) i z pierwszego w swoim życiu śniegu.

„Ewolucja według Calpurnii Tate” to debiut literacki Jacqueline Kelly, lekarki i prawniczki urodzonej w Nowej Zelandii, mieszkającej w Kanadzie. Przyznam, że nieufnie podchodzę do literatury z tamtego kręgu kulturowego i nie czuję się raczej spadkobierczynią „Ani z Zielonego Wzgórza” (w dialog z którą, chcąc nie chcąc, Calpurnia się wpisuje). Zastanawiam się co spowodowało powstanie powieści i osadzenie jej w realiach „Południa” (z żywymi wspomnieniami wojny secesyjnej), tuż po zniesieniu niewolnictwa? Braki w tym, co serwowała dziewczętom literatura tamtego okresu? Czy „edukacja przyrodnicza” jak sugerują niektórzy? A może Darwin i wyimki z „O pochodzeniu gatunków” są jedynie pretekstem?

Czy kryje się za tym tęsknota za powieścią dla dorastających dziewcząt w przebraniu w strojach „z epoki”. I to za taką, która nie byłaby łzawym romanse, w którym bohaterki z wdziękiem osuwają się na wszelkie sprzęty? A może Kelly miała ambicje, by stworzyć swoją opowieść „o pochodzeniu” nowego gatunku, jakim jest (hipotetyczna) współczesna, wolna kobieta, realizująca się tam gdzie odnajdzie swoją pasję?
>>>
- Z jakiej racji mam się uczyć szyć i gotować? Po co?
Możesz mi powiedzieć? Możesz?
(...)
- A co to w ogóle ma być za pytanie? (...)

Mój Boże, co za fatalna odpowiedź. Czyżby świadczyła o tym, że pewne sprawy
mamy tak głęboko wpojone, że przyjmujemy je jako oczywiste
i nigdy się nad nimi nie zastanawiamy?<<<

Wszystko to jednak wygląda na dość tradycyjny model powieści, z tezą. Dla nieco młodszej od narratorki czytelniczki nie są jasne przywoływane realia historyczne czy tło społeczne, dla mnie – widoczne są szwy i ściegi w tej przeliczonej i zaplanowanej powieściowej konstrukcji. Brak mi nie tyle opisów przyrody (kto dziś zmusi do ich wczesne nastolatki?), ile solidnie zarysowanej mapy świata przedstawionego, pozwalającej mi zbudować choć podstawowe wyobrażenia: jak wygląda dom Państwa Tate i jak się ma jego usytuowanie wraz z plantacją do miasteczka. Gdzie jest rzeka, stały cel wędrówek głównej bohaterki? Jak wyglądają osoby z jej najbliższego otoczenia? Wszystko to sprawia, że po przyjemnej lekturze pozostaje poczucie niedosytu i wrażenie „skalkulowania” powieści na ograniczoną ilość stron, temat i podjęte wątki…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rapture

W tej książce przenosimy się w przyszłość (i to dosłownie). Danielle Jamie prezentuje nam z lekka futurystyczną wizję przyszłości, chociaż nie martw...

zgłoś błąd zgłoś błąd