Maus. Opowieść ocalałego. Wydanie zbiorcze

Tłumaczenie: Piotr Bikont
Cykl: Maus (tom 1-2)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
8,75 (789 ocen i 75 opinii) Zobacz oceny
10
239
9
277
8
157
7
84
6
25
5
3
4
2
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Complete Maus
data wydania
ISBN
9788380970052
liczba stron
302
kategoria
komiksy
język
polski

„Maus” powszechnie jest uważany za najważniejszy komiks w historii. Art Spiegelman w formie powieści graficznej opowiedział historię życia swojego ojca, więźnia Auschwitz, Władka Szpigelmana. Równolegle z nią sportretował w „Mausie” trudy życia z ojcem – ocalałym z Holokaustu. „Maus” to jedna z najważniejszych opowieści o Holokauście, stawiająca trudne pytania, na które autor próbuje znaleźć...

„Maus” powszechnie jest uważany za najważniejszy komiks w historii. Art Spiegelman w formie powieści graficznej opowiedział historię życia swojego ojca, więźnia Auschwitz, Władka Szpigelmana. Równolegle z nią sportretował w „Mausie” trudy życia z ojcem – ocalałym z Holokaustu.

„Maus” to jedna z najważniejszych opowieści o Holokauście, stawiająca trudne pytania, na które autor próbuje znaleźć odpowiedź w nowatorski sposób. Umiejscawiając realistyczną opowieść w komiksowym medium, stosując przerysowanie i karykaturę, Art Spiegelman zbliżył się, jak nikt inny przed nim, do ukazania swoistej niewyrażalności, monstrualności Holokaustu, a poprzez autobiograficzne odniesienia wytworzył napięcie cechujące najwybitniejsze dzieła literackie.

Żaden komiks w historii tego medium nie doczekał się tylu recenzji – również negatywnych i polemicznych – a przyznanie Spiegelmanowi nagród do tej pory zarezerwowanych dla literatury poważnej (m.in.: National Book Critics Circle Award, Pulitzer Prize), ułatwiło wielu twórcom powieści graficznych dotarcie do czytelników do tej pory unikających komiksów. Jednocześnie „Maus” stał się komiksem wzorem, pierwszym komiksowym arcydziełem („The New Yorker”), z którym krytycy i czytelnicy zestawiają inne dzieła komiksowe, zwłaszcza biograficzne i historyczne.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Komiksowe, 2016

źródło okładki: http://www.proszynski.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 162
xan4 | 2017-01-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 stycznia 2017

Omówienie pierwotnie ukazało się na:
http://szortal.com/node/11281

Opowieść syna ocalonego

"Maus" Arta Spiegelmana to pozycja, która zrewolucjonizowała podejście do komiksów. To pierwsza powieść graficzna (tak, nie boję się użyć tego słowa, bo tutaj jak najbardziej ono pasuje), która otrzymała nagrodę Pulitzera. Pierwsza część zatytułowana "Mój ojciec krwawi historią" wydana w latach ’80 w Stanach Zjednoczonych, była chwalona, ale jednocześnie ostro krytykowana. Co więcej, była krytykowana przez obie strony. Zwolenników i przeciwników komiksów. I właściwie opinie obu stron sprowadzały się do tego samego. A mianowicie do tego, że o pewnych sprawach nie powinno się opowiadać poprzez komiks, na dodatek w takiej, a nie innej formie. Druga część zatytułowana "I tu się zaczęły moje kłopoty" ukazała się w USA na początku lat ’90. Jej odbiór był już przychylniejszy.

W Polsce całość, po wielu perturbacjach, wydał w 2001 roku tłumacz Piotr Bikont. O komiksie mówiono, że jest antypolski. Przecież Polacy pomagali Żydom narażając swoje życie. Wszyscy, jak jeden mąż, prędzej oddaliby życie, niż skrzywdzili Żyda. Natomiast z komiksu, jak i z innych pozycji autorów pochodzenia żydowskiego, wyłania się obraz Polaków zgoła odmienny. No i właśnie z tym obrazem próbowano walczyć.

Sam byłem bardzo ciekaw tego komiksu. Nie czytałem pierwszego wydania, natomiast dużo o nim słyszałem. Wydawca napisał w notce, że „Maus powszechnie jest uważany za najważniejszy komiks w historii”. Z mojego punktu widzenia tak nie jest, ale przecież musiałbym wrócić do lat osiemdziesiątych, do tamtych uwarunkowań oraz ówczesnej sytuacji, aby to ocenić. Powrót do roku 2001, czyli do roku polskiego wydania też ułatwiłby obiektywną ocenę. „Maus” z pewnością jest kamieniem milowym w dziejach komiksu. Temu nie można zaprzeczyć. Na pewno wciąż, po wielu latach od wydania porusza i wzbudza emocje, co oznacza, że wciąż jest na czasie. Ja miałem pecha, że najpierw przeczytałem „Persepolis”, które przecież jest narysowane na podobnej zasadzie. I to Persepolis było dla mnie takim pierwszym zaskoczeniem. Wiadomo, że nie można porównywać tych komiksów, choćby dlatego, że poruszają całkiem inne tematy. Jednak istnieją między nimi duże podobieństwa. Zarówno Spiegelman jak i Satrapi opowiadają w komiksowy – to znaczy w prosty, czarno-biały – sposób o bardzo ważnych dla siebie sprawach. Tak naprawdę komiks ten, to przede wszystkim spowiedź dziecka oraz próba, być może terapeutyczna, zmierzenia się z historią swojej rodziny oraz swojego kraju i narodu.

„Maus” jest powszechnie znany, więc słyszeli o nim pewnie nawet ci, którzy nie są fanami komiksów. Jednak z obowiązku muszę napisać, o czym jest, choćby krótko. To opowieść syna ocalałego z Holokaustu. Art Spiegelman urodził się w Sztokholmie, dokąd jego rodzice – Władek i Andzia wyemigrowali z Polski po II wojnie światowej. Ostatecznie osiedli w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie w Nowym Jorku, gdzie Art dorastał. Tam też stał się niezależnym rysownikiem i postanowił zmierzyć się z ciężką historią rodzinną. Poprosił ojca o to, żeby ten opowiedział mu o wojennych losach rodziny, po czym Art zmienił je w komiksową opowieść. Tak zaczyna się opowieść. Potem akcja toczy się na zmianę w dwóch czasoprzestrzeniach – współcześnie, kiedy to Art słucha opowieści ojca, oraz w czasach, kiedy wszystko się działo.

Poznajemy historię polskich Żydów przed i podczas II wojny światowej poprzez opowieść Władka Szpigelmana. To chłopak pochodzący z Częstochowy, który po jakimś czasie przenosi się do Sosnowca, aby ożenić się ze swoją wybranką. Razem z nimi przeżywamy nadejście wojny oraz prześladowań Żydów. W tym procederze tych brali udział również Polacy, bo przecież wszędzie są dobrzy i źli ludzie. A właśnie to nie podobało się przeciwnikom wydania „Mausa” w Polsce. Oburzali się na to, że Polacy jako naród zostali przedstawieni w złym, zniekształconym świetle. Moim zdaniem tak nie jest. Czytamy przecież relację – odbicie w lustrze, może trochę w krzywym zwierciadle, ale jednak w lustrze, bo przecież czytamy, oglądamy relację przekazaną przez naocznego świadka.

Dodatkowo przekaz jest wzmocniony specyficznym przedstawieniem narodowości występujących w komiksie. Żydzi to myszy, Niemcy koty, Francuzi żaby, a Polacy to świnie. Oburzenie niektórych i fakt, że poczuli się dotknięci, wydaje się usprawiedliwiony. Z jednej strony oburzanie się na Spiegelmana za to, że oczernia Polskę i Polaków jest bezsensowne, bo przecież przedstawił to, co przekazywał mu ojciec. Z drugiej jednak strony, kiedy wybuchła afera, Spiegelman tłumaczył się dość niezgrabnie, że świnia uosabiała Polaków dlatego, że ci jedzą wieprzowinę i że chciał nawiązać do znanych i lubianych postaci, takich jak na przykład Miss Piggy. I była to tylko żałosna próba ratowania się przed linczem i dezaprobatą.

Wracając do fabuły – jeśli chodzi o współczesne życie Władka Spiegelmana, jest to człowiek pokonany przez życie, dusigrosz, który mentalnie znęca się nad swoją drugą żoną i nie umie dogadać się ze swoim synem. Właściwie to z nikim nie potrafi się dogadać.

O czym tak naprawdę jest ten komiks? To oczywiście opowieść o Holokauście. Jednak nie jest to opowieść z tłem historycznym, lecz socjologicznym i psychologicznym. To jest opowieść o skutkach Holokaustu, o tym, co zostało w ludziach po tej tragedii. Bo przecież ci, którzy przeżyli, nie byli już takimi samymi ludźmi. Mama Arta w 1968 roku popełniła samobójstwo, a ojciec został wrakiem człowieka – przede wszystkim psychicznym wrakiem. To wszystko autor opisuje swoją prostą kreską, nie pomijając szczegółów, nawet tych, które, na prośbę ojca, nie miały znaleźć się w komiksie. Wiem, że Art zdecydował się na to dla lepszego zobrazowania tematu oraz nadania szerszego tła. Jednak według mnie przekroczył tutaj pewną granicę, której przekraczać nie powinien. Moim zdaniem komiks ten wygląda na prywatną psychoanalizę oraz próbę publicznego rozliczenia swojego trudnego dzieciństwa. Brat Arta zginął podczas wojny i rodzice ciągle porównywali go ze zmarłym bratem. Matka była prawie nieobecna duchem, a ojciec, nie umiejąc poradzić sobie z samym sobą, niezbyt dobrze traktował drugiego syna. Art dosyć szybko zaczął odwiedzać psychologów i psychoterapeutów.

Wiedziałem, czego mogę się spodziewać po tej pozycji, a i tak mną wstrząsnęła. Marudzę tutaj na Władka Szpigelmana, że nie poradził sobie ze swoją traumą, że przelał swoją frustrację i rozpacz na syna, pewnie nawet niechcący. Ale myślę, że ja na jego miejscu w ogóle bym sobie nie poradził. Tak więc łatwo mi się pisze. Jednak przekazałem wam, jakie miałem przemyślenia po lekturze komiksu. Zaznaczam, że przeczytaniu w miękkim fotelu w ciepłym domu.

Bardzo dobry komiks! Polecam. Jednak musicie wiedzieć, że czytanie go nie jest jakąś wielką przyjemnością. Ale przeczytać na pewno trzeba. Należy także pochwalić świetne wydanie. Wiadomo, że nie ma co chwalić, że papier kredowy, czy rewelacyjne kolory, jak to pisałem przy ostatnim „Sandmanie”. Nie o to tutaj chodzi. Wydawnictwo Komiksowe kolejny raz pokazało, że umie wydawać komiksy i nie boi się „niewygodnych” tematów. Należą im się serdeczne podziękowania za wydanie „Mausa”.

Na koniec mały cytat z „Wyboru Zofii”, książki Williama Styrona, która już wcześniej opisywała zbliżony problem:
„– Tam, w Oświęcimiu, powiedz mi, proszę, gdzie był Bóg?
– A gdzie był człowiek?”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kwiaty dla Algernona

Cykl „Wehikuł czasu" stał się dla mnie pretekstem, aby sięgać po więcej książek science fiction. „Kwiaty dla Algernona" to druga książka nal...

zgłoś błąd zgłoś błąd