Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wiatrodziej

Tłumaczenie: Maciej Pawlak
Cykl: Czaroziemie (tom 2)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,84 (191 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
27
9
31
8
63
7
34
6
28
5
7
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Windwitch
data wydania
ISBN
9788379248094
liczba stron
399
słowa kluczowe
magia, fantastyka,
język
polski
dodała
Marta

Życie Merika nie jest łatwe. Niedawno stracił najlepszego przyjaciela, a do tego właśnie spłonął jego okręt. Za wszystkim stoi jego siostra, Vivia, która za wszelką cenę chce się pozbyć młodego księcia i zasiąść na tronie. Czy wiatrodziej wyjdzie z tego starcia cało? Czaroziemie opanowuje wojna. Nubreveni pokładają nadzieję w tajemniczej postaci – Furii, ale Vivia nie ma zamiaru w nią...

Życie Merika nie jest łatwe. Niedawno stracił najlepszego przyjaciela, a do tego właśnie spłonął jego okręt. Za wszystkim stoi jego siostra, Vivia, która za wszelką cenę chce się pozbyć młodego księcia i zasiąść na tronie. Czy wiatrodziej wyjdzie z tego starcia cało? Czaroziemie opanowuje wojna. Nubreveni pokładają nadzieję w tajemniczej postaci – Furii, ale Vivia nie ma zamiaru w nią uwierzyć.
Safi i Iseult, więziosiostry, wpadły w nie lepsze kłopoty. Przyjaciółki znowu zostały rozdzielone i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się jeszcze spotkają. Safi towarzyszy cesarzowej, a piekielni bardowie depczą im po piętach. Każdy chce mieć potężną prawdodziejkę po swojej stronie. Jej moc może zdecydować o powodzeniu w politycznych rozgrywkach. Iseult po raz kolejny musi się zmierzyć z krwiodziejem. A może powinna mu zaufać?

 

źródło opisu: www.imaginatio.wsqn.pl/

źródło okładki: www.imaginatio.wsqn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 139
zaczytanawksiazkach | 2017-04-25
Na półkach: Przeczytane, 2017

„Prawdodziejka” zbiera dość różne opinie – dobre, złe, albo takie pomiędzy. Niektórym (w tym mnie) ciężko było się połapać w tym nowym świecie. Ja jednak po przeczytaniu tej książki, dołączyłam do grona jej fanów i z niecierpliwością wyczekiwałam „Wiatrodzieja”. Jak wypada drugi tom? Ano postaram się Wam to opisać ;)

Od wydarzeń z pierwszego tomu minęły dwa tygodnie. Na Janie dochodzi do zamachu i Merik ledwie uchodzi z życiem. Nie bez szwanku - jest potwornie poraniony i poparzony. Książę Nubrevny staje się żywym trupem, gdyż pozwala załodze myśleć, że zginął (myślę, że to nie jest zbyt wielki spoiler, bo dowiadujemy się tego już w pierwszym rozdziale).
Safiya natomiast, przebywa na marstockim statku, razem z cesarzową Vanessą. Prawdodziejka dzień w dzień wysłuchuje, jak Vanessa mówi jej o polityce. Ale nie trwa to długo, bo cesarzowa z Safiyą zmuszone są uciekać ze okrętu, a później w głąb lądu. Safi nie byłaby sobą, gdyby nie wpakowała ich w kłopoty. Nieumyślnie, ale jednak.
Z kolei Iseult ucieka przed Rozszczepieńcami w głąb Ziemi Niczyjej. Jest jeszcze Aeduan, który otrzymuje zlecenie wytropienia więziodziejki. I końcu – Vivia Nihar, siostra Księcia Merika.
Tak po krótce chciałam Wam przedstawić bohaterów i ich „położenie”, ale nie będę się zagłębiać, bo wolałabym uniknąć zaspoilerowania czegoś.

Drugi tom podobał mi się o wiele bardziej niż pierwszy. Mamy większą liczbę narratorów, śledzimy losy bohaterów w czterech różnych miejscach Czaroziemii. Wbrew pozorom, nie jest trudną rzeczą, aby się połapać. Najbardziej podobały mi się fragmenty o Iseult i Aeduanie, aczkolwiek wszystkie były bardzo ciekawe. Cieszę się, że Susan przybliżyła nam w końcu postać księżniczki Nubrevny – Vivii. Nie wiem jak wy, ale ja jej po pierwszym tomie nie polubiłam. Wydawała mi się taka samolubna, nie przejmowała się losem brata. Po drugim tomie zapałałam też większą sympatią do naszego Krwiodzieja. To co on zrobił dla Sówki – nie no, tym totalnie mnie kupił.

W Wiatrodzieju akcja dzieje się od samego początku, tu nie potrzeba kilkunastu, czy kilkudziesięciu stron, żeby się rozkręciła. Absolutnie nie. Od pierwszych stron autorka rzuca nas w wir wydarzeń, więc warto zacząć czytać wtedy, gdy macie więcej czasu, bo Wiatrodziej wciąga od pierwszych zdań i nie wypuszcza aż do końca. Możecie mi wierzyć – tu nie ma miejsca na nudę.

Susan odwaliła kawał dobrej roboty. Naprawdę. Tylu narratorów, a do tego u każdego coś się dzieje, każdy z nich przeżywa swoją przygodę, raz bezpieczną, raz nie. Pojawia się kilka niespodziewanych zwrotów akcji, chłopak, który jest dziewczyną (nawiasem mówiąc, Cam to taki pozytywny dzieciak :D), święty, którego nazywano Furią i wiele, wiele, wiele więcej.

Uroczyście stwierdzam, że Susan Dennard mistrzowsko ominęła tzw. syndrom drugiej gorszej części. Wiatrodziej pobił Prawdodziejkę i rzucił ją na kolana. Ludzie, jeśli pierwsza część Wam tak średnio przypadła do gustu, dajcie szansę drugiej. Gwarantuję, że nie pożałujecie. Pierwszy tom, nie dorasta drugiemu do pięt. Prawdodziejce dałam ósemkę, ale Wiatrodziejowi bez dyskusji daję dziesiątkę. Wiem, że ta recenzja jest trochę chaotyczna, ale naprawdę staram się, przekazać Wam to, co najlepsze, jednocześnie nie spoilerując. Bo to musicie poznać sami. Krótko i zwięźle powiem – przeczytajcie to. Jeśli macie za sobą pierwszy tom, koniecznie sięgnijcie i po drugi.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jedes Kind ist mein Einziges

Takich rodzin jak Carlebachowie było niewiele. Niełatwo łączyć funkcję rabina z wychowaniem dzieci, pomocą społeczną i pisaniem, jednak Dr. Joseph Car...

zgłoś błąd zgłoś błąd