Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sen numer 9

Tłumaczenie: Janusz Margański
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,96 (250 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
18
9
31
8
50
7
66
6
38
5
26
4
4
3
12
2
3
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Number9dream
data wydania
ISBN
83-08-03223-0
liczba stron
533
język
polski

Dwudziestoletni Eidżi Mijake przybywa z prowincji do Tokio, by znaleźć i poznać ojca. Wokół bohatera i z jego udziałem szybko zaczynają dziać się rzeczy dziwne i tajemnicze. W jaki sposób łączą się ze sobą krwawa wojna gangsterów jakuzy i romantyczna miłość do subtelnej pianistki, przewrotna wola piorunów i opowieści niewidomej pisarki, zaskakujące interaktywne gry wideo i pamiętniki pilota...

Dwudziestoletni Eidżi Mijake przybywa z prowincji do Tokio, by znaleźć i poznać ojca. Wokół bohatera i z jego udziałem szybko zaczynają dziać się rzeczy dziwne i tajemnicze. W jaki sposób łączą się ze sobą krwawa wojna gangsterów jakuzy i romantyczna miłość do subtelnej pianistki, przewrotna wola piorunów i opowieści niewidomej pisarki, zaskakujące interaktywne gry wideo i pamiętniki pilota kamikaze z czasów II wojny światowej?

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 893
Peroxidepest | 2014-12-04
Przeczytana: 16 listopada 2014

Sama historia nieciekawa a sposób jej opowiedzenia paskudny. Jedyna rzecza, jaka mi się podobała to to, że w końcu się skończyło. Nie mój cyrk, nie moja bajka, nie moja wrażliwość ani estetyka.

Bardzo się nakręciłam na tą książkę i niesamowicie mocno chciałam ją przeczytać, choć "Atlas Chmur" był rozczarowujący. Jako w pewien sposób potwierdzenie reguły myślę, że akurat w tym wypadku film jest o niebo lepszy niż sama książka. Ale mimo wszystko chciałam dać Mitchellowi jeszcze jedną szansę - opis i komentarze nastawiały optymistycznie.

Niestety, Mitchell nie jest ani jak Murakami Haruki, ani jak Murakami Ryo, choć wydawało mi się, że chce być do nich podobny. Tylko, że wstawki magiczne, historie nie z tego świata u Harukiego intrygują i pociągają, a u Mitchella są jakieś nadęte i nie czułam większego powiązania z fabułą. Brutalizm oraz mocny naturalizm u Ryo pociągają w jakiś sposób, u Mitchella czułam się zdegustowana i niechęcona.

Historia banalna, ale poprzez sposób poprowadzenia narracji czyta się fatalnie - mnóstwo wtrętów, trzykropków, myślników i pokrętnęgo sposobu wypowiadania myśli. Ta koncepcja ani trochę mnie nie uwiodła, nic w niej nie wydawało się czy ciekawe, czy piekne, czy choć trochę zachęcające do dalszego czytania.

I na koniec coś, co mnie - tłumacza j.japońskiego z kilkuletnim doświadczeniem - denerwowało najbardziej: transkrypcja japońskich nazw i imion. Nie wiem co kierowało tłumaczem książki żeby spolszczać wymowę zamiast używać przyjętej na całym świecie transkrypcji. I tak dostajemy kwiatki w stylu: Haradżuku, Szindżuku czy imię bohatera Eidżi Mijake, zamiast, po prostu: Harajuku, Shinjuku czy Eiji Miyake.
To mniej więcej taki ból oczu, jakby napisać Dżon Lenon i Pol MakKartnej z zespołu Bitels śpiewają Jeloł Sabmarin. Razi? Razi. I tak niemal na każdej stronie. Dla mnie bylo to niemal nie do przejścia i zdecydowanie odrzucało od książki.

Podsumowując: nic ciekawego i nie polecam. Więcej szans Davidowi Mitchellowi już dawać nie zamierzam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krivoklat

„Krivoklat” to prowadzona w pierwszej osobie opowieść o człowieku niszczącym w muzeach najcenniejsze obrazy. Tytułowy bohater uznany zostaje za psych...

zgłoś błąd zgłoś błąd