Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Niebezpieczne związki

Tłumaczenie: Tadeusz Boy-Żeleński
Seria: Złota Seria
Wydawnictwo: Zielona Sowa
7,33 (2270 ocen i 152 opinie) Zobacz oceny
10
231
9
335
8
438
7
678
6
309
5
180
4
30
3
53
2
5
1
11
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Les liaisons dangereuses
data wydania
ISBN
8373892141
liczba stron
294
kategoria
klasyka
język
polski

Wszystko, co wiemy o miłości, czułości i ludzkim szczęściu, zostaje w tej książce zdeptane, wykpione i zdradzone. Cóż z tego, że winni ponoszą zasłużoną karę? Nic nie cofnie czasu, nie cofnie śmierci, nie odmieni złamanego życia. Nie pomogą puder, peruka ani wykwintne maniery. Napisana w formie listów powieść de Laclosa w pełni oddaje obyczajowy klimat arystokratycznej Francji XVIII wieku,...

Wszystko, co wiemy o miłości, czułości i ludzkim szczęściu, zostaje w tej książce zdeptane, wykpione i zdradzone. Cóż z tego, że winni ponoszą zasłużoną karę? Nic nie cofnie czasu, nie cofnie śmierci, nie odmieni złamanego życia. Nie pomogą puder, peruka ani wykwintne maniery. Napisana w formie listów powieść de Laclosa w pełni oddaje obyczajowy klimat arystokratycznej Francji XVIII wieku, którego ostatnim akordem było zdobycie Bastylii.

 

pokaż więcej

książek: 313
Dwojra | 2013-08-12
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 11 sierpnia 2013

Nie tak dawno temu zauważyłam, że pojęcie recenzji ostatnimi czasy nieco podupadło. Więcej - zostało ono zdegradowane do roli tekstu, który w większości przypadków charakteryzuje się identyczną strukturą; chwytliwy początek, krótki zarys fabuły, wady, zalety, a na koniec podsumowanie z uwzględnieniem własnej opinii na temat takiego czy innego dzieła. I niby nie ma w tym nic złego, choć są takie książki (takie dzieła), których nie powinno się zamykać w utartych ramach. Dlatego też dzisiaj chciałabym się odwołać do innej, nieco przykurzonej już roli recenzji. Chciałabym, by miała ona charakter informacyjny, może nieco refleksyjny. Nie będzie rozkładania na czynniki pierwsze, nie będzie utyskiwania, będzie natomiast próba przekonania czytelników, że warto sięgać po literaturę klasyczną.

Współcześnie nie spotykamy się z literaturą, która mogłaby zostać narażona na jakąś wyjątkowo rygorystyczną cenzurę. Co więcej, gdy tylko książka budzi jakiekolwiek kontrowersje, natychmiast zostaje wyniesiona na piedestał, a co za tym idzie – zamiast przeminąć pozostając niezauważoną, staje się obiektem niemałego zainteresowania. Tym bardziej wobec takiej kolei rzeczy ciekawą staje się historia książki, o której dziś zamierzam pisać. Opublikowana na siedem lat przed rewolucją francuską zyskała sobie niesłychany rozgłos, oparty między innymi na skandalu, by wkrótce potem zostać zakazaną, zapomnianą i ponownie odkrytą w XIX wieku, to jest cały wiek od powstania.

Mowa tutaj o „Niebezpiecznych związkach” autorstwa Choderlosa de Laclosa. Książka niebezpieczna pod wieloma względami, powieść epistolarna, obnażająca drugą stronę medalu, zwanego oświeconą Francją. Co bowiem wiemy o kraju Burbonów tamtych czasów? Mamy niejakie pojęcie o ekonomii (sporo mówiono wówczas o fizjokratyzmie), dyskursy polityczne zaczynają podważać słuszność praw fundamentalnych, a gdzieś po drodze naprzeciw ludności na barykadach wychodzi pieśń miłująca wolność. Kto by w tak burzliwym okresie urządzał sobie schadzki do buduarów?

A jednak!

W „Niebezpiecznych związkach” nie uświadczymy analiz ekonomicznych ani dysput politycznych, za to otrzymamy 175 listów traktujących o… miłości. Cała fabuła książki oparta jest tylko i wyłącznie na sprawach serca, a w błędzie jest ten, który czytając ten tekst wyrabia sobie opinię, jakoby ta książka z całą pewnością była nużąca. Iście werterowskiego uczucia raczej tu niewiele, za to aż roi się od intryg, mniejszych i większych świństewek oraz perwersyjnych niedopowiedzeń, pozostawiających wyobraźni czytelnika szerokie pole do popisu.

Cała mentalność osiemnastowiecznej Francji w lekturze Laclosa sprowadzona została do sypialni. I tak oto poznajemy kilka ikon, których listy posłużą nam za przewodnik po życiu towarzyskim paryskiej arystokracji. Nasamprzód markiza de Merteuil – kobieta demon, która zdominowała tę książkę w takim samym stopniu, w jakim zdominowała wszystkich mężczyzn w swoim życiu. Intrygantka doskonała, mądra i przenikliwa, ale przede wszystkim weteranka, której stawanie w miłosnych szrankach sprawia niebywałą przyjemność.
W dalszej kolejności wielbiciel markizy, niejaki wicehrabia de Valmont, przekonany o swej sile, w istocie jednak zabawka. Ma tę wyjątkową właściwość, iż pogrywa z innymi niegorzej, co pani de Merteuil z nim. Gdyby tylko wiedział, jaki los zgotuje mu jego „piękna przyjaciółka”.
Następnie kawaler Danceny i Cecylia – młodzi, piękni i bezgranicznie w sobie zakochani, dzięki czemu naiwni jak mało kto. Podsumowując: idealne wprost marionetki dla dwójki opisanej powyżej.
Pani de Tourvel? Kobieta cnotliwa, która lęka się występku pod każdą postacią. Zwana najczęściej „świętoszką”. Jedna z wielu ofiar wyrafinowanej polityki miłosnej pani de Merteuil.

Co czyni „Niebezpieczne związki” tak wyjątkową lekturą? Doskonała intryga – główna zasada polega na tym, by w żadnym wypadku nie kończyć romansu, gdy nie ma się możliwości doprowadzenia kochanka do zguby. Po drugie – przewrotność; przelotne miłostki i wielkie skandale ukazane są na kształt najprawdziwszej wojny, która zbiera śmiertelne żniwo, a emocjonalny trup ściele się gęsto. Do tego należy dodać nieskończoną pomysłowość w wynajdywaniu sposobów na omamienie wybranka tudzież wybranki, istną filozofię uwodzenia rodem z osiemnastego wieku, która ma wydźwięk ponadczasowy. Niemniej twórczy są bohaterowie już po zdobyciu swego trofeum – sztuka ranienia i porzucania jest może nawet ważniejsza, aniżeli sam proces pozyskiwania względów. Na domiar wszystkiego (złego?), na stronach książki czarny humor jest na porządku dziennym, zapewniając czytelnikowi przednią rozrywkę podczas lektury.

Książkę wbrew temu, co sądzili jej przeciwnicy przed dekadami, można uznać za oświeconą. Odziera ona miłość z koronkowych słów, a przecież nie ma do tego podatnego gruntu, bo już dogania ją sentymentalizm z Rousseau na czele, o czym wspomina Tadeusz Boy Żeleński w przedmowie od tłumacza. A mimo to "Niebezpieczne związki" zostają na nowo odkryte w XIX wieku, gdy poeci wyklęci dalecy są od literackich westchnień obłaskawiających obrońców dobrych obyczajów.
Na zakończenie, czysto poglądowo podsuwam czytelnikom pomysł napisania listu do ukochanej osoby na plecach kochanki, z którą właśnie wylądowało się w łóżku. Oczywiście, wybranek musi być o zaistniałym fakcie poinformowany. Kto się odważy?

A skąd taki niespodziewany początek recenzji? Przewrotnie uwierzyłam, iż uda mi się nakłonić tych, co czytają wyłącznie pierwszy akapit, do pójścia dalej – przeczytania o „Niebezpiecznych związkach” i sięgnięcia w przyszłości po klasyczną szkołę uwodzenia.

(recenzja pierwotnie umieszczona na: http://papierowa-komnata.blogspot.com/2013/08/68-niebezpieczne-zwiazki-choderlos-de.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zielona Mila

Jestem właśnie po przeczytaniu "Zielonej mili" i nie mogę przestać płakać. Chociaż film widziałam kilkakrotnie i wiedziałam jak zakończą si...

zgłoś błąd zgłoś błąd