Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mistrz z Petersburga

Tłumaczenie: Wacław Niepokólczycki
Wydawnictwo: Znak
6,25 (254 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
16
8
25
7
80
6
58
5
45
4
10
3
15
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Master of Petersburg
data wydania
ISBN
8324005412
liczba stron
256
język
polski

Inne wydania

Mroczna fantazja na temat epizodu z życia Dostojewskiego. Październik 1869. Fiodor Michajłowicz przybywa do Petersburga, aby wyjaśnić okoliczności tragicznej śmierci swego pasierba. Wszystkie ślady prowadzą do siatki młodych anarchistów i ich fanatycznego przywódcy. Starzejący się pisarz zostanie skonfrontowany nie tylko z niewygodną prawdą na temat przybranego syna, lecz także samego...

Mroczna fantazja na temat epizodu z życia Dostojewskiego. Październik 1869. Fiodor Michajłowicz przybywa do Petersburga, aby wyjaśnić okoliczności tragicznej śmierci swego pasierba. Wszystkie ślady prowadzą do siatki młodych anarchistów i ich fanatycznego przywódcy. Starzejący się pisarz zostanie skonfrontowany nie tylko z niewygodną prawdą na temat przybranego syna, lecz także samego siebie.
Świetnie poprowadzona, wciągająca od pierwszych zdań intryga jest zaledwie pretekstem do przeprowadzenia wnikliwej analizy relacji międzyludzkich, mechanizmów rewolucji oraz związków między życiem i literaturą. W tle pobrzmiewają echa mitu o Orfeuszu i Biesów.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2005z

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 962
carac | 2013-10-08
Przeczytana: 07 października 2013

"Jakie książki pan pisze? (...) Piszę wypaczenie prawdy. Obieram kręte drogi i prowadzę dziatki w ciemne zakątki. Kroczę za tańcem pióra". [str. 237]
Czy aby na pewno? Czy Coetzee w tej niewielkiej objętościowo książeczce, powołując do życia wielkiego pisarza, jakim był niewątpliwie Dostojewski, może wkładać w Jego usta takie słowa? Wystarczy sięgnąć choćby do Przybylskiego (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/96146/dostojewski-i-przeklete-problemy-od-biednych-ludzi-do-zbrodni-i-kary), by stwierdzić, że zupełnie inną rolę Dostojewski przypisywał literaturze. Przedstawiony przez Coetzee w tak "skondensowanej" formie Mistrz, autor "Zbrodni i kary" czy "Biesów" (widać bardzo wyraźnie wysiłki noblisty, by - korzystając z tych dwóch powieści - oddać atmosferę XIX-wiecznego Petersburga) - jawi się czytelnikowi jako człowiek pęknięty wewnętrznie (jak dzwon?) i opętany (epileptyk?), który wraca do Rosji z zagranicy pod przybranym nazwiskiem (unika w ten sposób swoich wierzycieli) z powodu tajemniczej śmierci swego pasierba. Dostojewski nie jest ojcem biologicznym, to nie Jego krew, a mimo to z rozpaczy (to taka gra?) "tarza się" na grobie Pawła na oczach obcej kobiety (wdowy), u której Paweł wynajmował pokój, i na oczach jej córki, Matrioszy. W Dreźnie czeka na Mistrza jego żona, Ania z jego dzieckiem. Nie przeszkadza to - zdaniem Coetzee – Mistrzowi, by rozpocząć namiętny romans z wdową, która „bez reszty oddawała się erotyzmowi”. Co więcej, Mistrz w trakcie spółkowania słyszy z jej ust „słowo: diabeł. Jest to słowo, którego on sam używa, chociaż nie wierzy, że w takim samym sensie co ona. D i a b e l s t w o: chwila rozpoczęcia orgazmu, gdy dusza zostaje wyrwana z ciała i spada spiralą w niepamięć. I gdy tak rzuca głową na boki, zaciska zęby, jęczy, nietrudno dostrzec, że jest również opętana przez diabła” [str. 233].
Dla pełniejszego obrazu Mistrza-człowieka, trzeba dorzucić jeszcze coś o biednych i głodnych dzieciach mieszkających gdzieś w wiecznie wilgotnej piwnicy, siedzących z podkurczonymi nóżkami i czekających aż prostytuująca się matka przyniesie dla nich coś do jedzenia. Mistrz ma dobre serce, więc zwraca się do tej matki (by dotknąć, skoro ma zapłacić?): „- Pokaż mi swoje piersi. Kobieta odpina drugi guzik i odsłania obie piersi. Sutki sterczą z zimna. Unosząc je palcami, lekko je uciska. Na jednej z nich pojawia się kropelka mleka. Ma pięć rubli (…) Daje kobiecie dwa. Ta bierze monety bez słowa i zawija w chusteczkę.” [str.199]. Oczywiście, to mało, bo życie wewnętrzne Mistrza jest bardziej złożone - więc kilka fragmentów ze "Spowiedzi Stawrogina" (pedofilia?), no i motyw ojciec - syn, rywalizacja, zazdrość... „The Master of Petersburg” – czy taki był Petersburg za czasów Dostojewskiego? Czy to tylko fantazja Mistrza – (wypaczenie prawdy?), tak jak fantazją Coetzee jest Mistrz – człowiek? Na to pytanie czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Mam problem z poleceniem tej lektury, bo nie wiem, do kogo Coetzee ją adresuje? Czy kryminał z Dostojewskim w roli Mistrza może spodobać się czytelnikowi, który choćby częściowo poznał twórczość autora "Wspomnień z domu umarłych"? Obawiam się, że nie – to tak jakby być świadkiem pojedynku szachowego między Mistrzem a… komputerem zaprogramowanym "w stylu Dostojewskiego". A czy taka „quasi-dostojewszczyzna” w pigułce może być dla osoby, która coś tam kiedyś słyszała o kimś takim jak np. Raskolnikow, który rozłupuje siekierą głowę starej lichwiarki? Być może...
Łatwo wyłapać akcenty (obrazy), gorzej z utworzeniem przy ich pomocy spójnej całości, która prowadzi do stwierdzenia: Dostojewski jest Mistrzem nie tyle Petersburga, co powieści psychologicznej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rzeźbiarz śmierci

Mi się bardzo podobała ta część, 'uwierzyłem' mordercy. Jedyny słaby punkt to przebranie się Oliwii za mechanika, zabrakło mi opisania jak to się stał...

zgłoś błąd zgłoś błąd