Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fight Club. Podziemny krąg

Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
7,9 (6124 ocen i 382 opinie) Zobacz oceny
10
863
9
1 390
8
1 623
7
1 344
6
574
5
193
4
60
3
50
2
13
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788392151241
liczba stron
235
język
polski

Inne wydania

– Pierwsza zasada klubu walki to nie rozmawiać o klubie walki – wykrzykuje Tyler. – Druga zasada klubu walki – krzyczy Tyler – to nie rozmawiać o klubie walki. [...] Tyler stoi pod jedyną lampą w popółnocnych ciemnościach w pełnej mężczyzn piwnicy i wylicza pozostałe reguły: dwóch mężczyzn, jedna walka, jedna walka na raz, boso i bez koszul, walka trwa do skutku. – I siódma zasada – krzyczy...

– Pierwsza zasada klubu walki to nie rozmawiać o klubie walki – wykrzykuje Tyler.
– Druga zasada klubu walki – krzyczy Tyler – to nie rozmawiać o klubie walki.
[...]
Tyler stoi pod jedyną lampą w popółnocnych ciemnościach w pełnej mężczyzn piwnicy i wylicza pozostałe reguły: dwóch mężczyzn, jedna walka, jedna walka na raz, boso i bez koszul, walka trwa do skutku.
– I siódma zasada – krzyczy Tyler – jeżeli to jest twoja pierwsza noc w klubie, to musisz walczyć.

Klub walki to nie futbol w telewizji. Nie oglądasz bandy nieznanych facetów, rzucających się na siebie gdzieś na końcu świata, na żywo przez satelitę z dwuminutowym opóźnieniem, z reklamami wciskającymi ci co dziesięć minut piwo i z przerwą na identyfikację stacji. Jak się raz było w klubie walki, to oglądanie futbolu w telewizji jest jak oglądanie pornografii zamiast kochania się ze wspaniałą dziewczyną.

 

źródło opisu: www.niebieskastudnia.pl

źródło okładki: www.niebieskastudnia.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 214
młotnaskurwysynów | 2016-03-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Fight club” zdobył wielką sławę dzięki ekranizacji Finchera. Film, podobnie jak powieść, był świetny, choć reżyser nieco inaczej ugryzł temat, zmienił zakończenie i ogólny wyjaśnienie fabuły. Można się zastanawiać, które zakończenie lepiej pasowało do całości, jednak chcę tu napisać o książce, więc sprytnie od tego ucieknę. W każdym razie, sukces filmu mocno spopularyzował ten tytuł, co niestety dość ujemnie wpłynęło na masowe odczytanie jego przesłania, bo większość z tych, co film obejrzeli, nie do końca zrozumiała o, co w nim chodzi, do książki jak mniemam nie zajrzeli, bo pewnie do miłośników literatury nie należą. Odczyt filmu został bardzo spłycony i krew mnie zalewa słysząc komentarze, że to „fajny film o bójkach”...

Wróćmy zatem do słowa pisanego. Palahniuk można by powiedzieć, w pewnym stopniu bazuje na motywie chrześcijańskiego dualizmu żywiołów pozaziemskich wpływających na ludzką egzystencję. Anioł i diabeł, podpowiadający wybór drogi życiowej. Jednak nie o to tu chodzi. Książkę należy odczytać na trzech suwerennych płaszczyznach, które jednak nierozerwalnie łączą się ze sobą, tworząc z trzech samodzielnych cząstek, jedną pełnowartościową całość.

Pierwsza, wymierzona jest w cywilizację, ludzką egzystencję. Palahniuk pokazuje świat luksusu, rozrywki, rzeczywistości, która funkcjonuje w oparciu o sztuczne uśmiechy, konwenanse, utarte konwencje zachowań, przejawiające się w narzuconym dążeniu do osiągnięcia sukcesu, będącego wzorem pozornej stabilizacji (etat, żona/mąż, dzieci itp.) Społeczeństwo w oczach autora jest skażone hedonizmem. Pęd do łatwej i taniej rozrywki, kult przedmiotów i zabawy, 500 stacji telewizyjnych, seriale tworzące fikcyjny obraz świata, kolorowe magazyny i plejady gwiazd, wszystko to, co odbiera nam własne funkcjonowanie i narzuca życie życiem innych, tak, żeby stać się doskonałym niewolnikiem i trybem maszyny, niemyślącej, ale działającej jak założono. Otaczamy się przedmiotami, których nie potrzebujemy, wykonujemy zaprogramowane ruchy niczym małpa w cyrku. Życie i rzeczywistość, w której tkwimy nas wyjaławia i zasłania oczy. Jednak, ukazanie jednej strony egzystencji byłoby zbyt proste. Z drugiej strony pojawia się świadomość życia prostego i prawdziwego. Pragnienie wolności pojawia się w każdym niewolniku,tym różni się niewolnik od poddanego. Niewolnik w ostateczności zdaje sobie sprawę ze swojego uzależnienia od kogoś lub czegoś i się temu sprzeciwia, poddany, sam się na to godzi. Mamy więc tu niewolnika, omamionego potrzebą przywiązania do rzeczy materialnych, który jednocześnie zdaje sobie z tego sprawę i pragnie żyć zwykłym, prostym, biednym i brudnym, ale jednocześnie prawdziwym życiem. Zdaje się, to samo chciał powiedzieć John Fante w „Pełni życia”, wedle, którego prawdziwe życie nie musi być przyjemne i piękne, za dużo oczekujemy, pełnia życia to codzienne rany i ból. Tkwiąc w pozornym świecie rzeczy, szukamy jednocześnie życia prawdziwego, takiego, w którym żyjemy naprawdę, czujemy, rozumiemy, mamy świadomość. Dualizm, rozdwojenie jaźni? Hmm, czytałeś książkę? Brzmi znajomo, nie? Odczuwamy więc potrzebę odskoczni od codziennego niewolniczego życia, ucieczki od systemu pozornych zależności i zaprogramowanych ruchów. Chcemy się oczyścić z tego nas uciska, określa wbrew woli, z tego, co wykonujemy na co dzień, a czego nie chcemy, niczym gombrowiczowski bohater, uwolnić się od tego, co siedzi w nas nie z naszej woli, co nas określa przez narzucone z zewnątrz determinanty, zdjąć „maskę”, pozbyć się „pupy”. I tu Palahniuk wprowadza wspaniały pomysł katalizatora, który zatrzyma cały niechciany napływ czynników cywilizacyjnych, a który jednocześnie stanowi chyba najbardziej ciekawy aspekt akcji książki – walka. Powstaje „podziemny krąg”, w którym praktykowane są nielegalne walki, których celem jest oczyszczenie się z naleciałości cywilizacji, które mają pomóc zwalczyć frustrację, przez ból i krew poczuć prawdziwą egzystencję, a nie sztuczne życie schowane za ekranem telewizora. Ból jest jak ogień, oczyszcza. Palahniuk wprowadza teorię, że warto upaść jak najniżej, by całkowicie oczyścić się z niechcianych naleciałości cywilizacji, by osiągnąć rousseausowski model człowieka pierwotnego, który może rozpocząć nowe życie, poza granicami hedonistycznej cywilizacji.

I tak, powoli wyłania się druga płaszczyzna książki, silnie związana z pierwszą, stanowiąca jednak nieco wyższe filozoficzne ujęcie. O ile pierwsza stanowiła rozważania indywidualne, druga ma charakter uniwersalny. Działania Tylera rodzą bunt, który zaczyna już wykraczać poza osobistą niezgodę na takie funkcjonowanie i rozszerza się na ogólny prąd filozoficzny. „Fight club” to apogeum buntu przeciw światu i realiom nim rządzącym. I tu Palahniuk buduje wizję ( a może po prostu odtwarza?) świata rządzonego przez korporacje, które wyzyskują ludzi, będących robakami pod butami możnych władców, którzy jedną decyzją określą czy postawią stopę w pełni na podłodze gniotąc ów robaka, czy łaskawie utrzymają jeszcze przez chwilę palce w górze, wielkodusznie pozwalając „żyć” na ich zasadach. „Fight Club” jest anarchistycznym wezwaniem do wypowiedzenia posłuszeństwa, wszystkiemu temu, co nas krępuje, zniewala, otumania. To głos wszystkich uciśnionych i tych, którzy czuja się gorzej od innych, tych, którzy chcą zniszczyć „piękno” tego świata, którego sami nigdy nie zaznali.

Palahniuk pokazuje ukryte pragnienia chyba każdego z nas. Bo każdy człowiek, nieważne czy bogaty czy biedny, szczęśliwy czy nie, każdy nieraz myśli o tym, żeby to wszystko jebnęło, politycy, praca, niezrozumiałe prawa, żerowanie korporacji, wszystko to, co karze nam wykonywać codzienne obowiązki, których nierzadko nie mamy ochoty wykonywać, sprawia, że gdzieś tam w głębi duszy rodzimy myśli o podłożeniu bomby pod bank, może tylko teoretycznie, bo jednak współczujemy, gdy stajemy się świadkami tragedii, to jednak chęć uderzenia w to, co nas zniewala się przejawia. I tu Palahniuk mistrzowsko to obnaża. „Figh Club” to bunt przeciw niesprawiedliwości świata, w którym mądrzy i kompetentni ludzie marnują się na stacjach benzynowych, a rządzą ludzkie zera, które opływają w luksusy. Ale nie o rewolucję tu idzie. Ta zjada własne dzieci, jak w przypadku Tylera, który stracił przyrodzenie w autobusie. Palahniukowi zdaje się chodzi, o uzmysłowienie sobie absurdu egzystencji i podjęcia samodzielnej, codziennej walki o godność i samoświadomość, odrzucenie tego, czym karmią nas reklamy.

I wreszcie, na scaleniu dwóch wymienionych powyżej płaszczyzn odczytu, dochodzimy do trzeciej, najważniejszej, najbardziej literackiej i filozoficznej. Bowiem, „Fight club” to przykład jednego z najbardziej mrocznych egzystencjalizmów literackich. To Heidegger, Kierkegaard i Sartre, razem wzięci. Palahniuk pokazuje człowieka małego wobec świata i historii, człowieka robaka, który nie ma wpływu na losy świata, bez celu, bez miejsca, nikomu niepotrzebnego. Ludzka egzystencja jest niewiele warta, stanowi bliżej nieuzasadniony pęd ku nieznanym dążeniom. Wg Palahniuka jesteśmy odrzutkami, a nie wybrańcami boga, a sensu nie znajdziemy w hedonistycznym i konsumpcyjnym społeczeństwie. Hartując ciało i ducha, wśród siniaków i połamanych kości, znajdziemy jednak szansę na odzyskanie godności.

Na koniec, warto zaznaczyć, że „Fight Club” to szczyt postmodernizmu literackiego. Autor gra z czytelnikiem, wodzi go za nos, pozostawia wiele niedomówień, kreując kilka rzeczywistości, budując opowieść na fabule, która rozpryśnie w drobny mak.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pokonani

Wyłącznie dla tych, którzy przeczytali t. 1. Część druga jest wyraźnie słabsza. Akcji nadal dużo, ale wszystko jeszcze bardziej powierzchowne i te nie...

zgłoś błąd zgłoś błąd