Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pójdź na sąd boży

Cykl: Elementy zbrodni (tom 2)
Wydawnictwo: Muza
7 (15 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
3
7
5
6
3
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328704084
liczba stron
416
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Część II cyklu opowieści o inspektorze Romanie Medynie znajduje parę byłych policjantów na życiowym rozstaju. Pozornie radzą sobie dobrze: Roman wykurował się po postrzale, a dwa lata po otwarciu pensjonatu Urokliwa Skarpa nad Zalewem Zegrzyńskim wychodzi na mały plus. Właściciele harują od rana do nocy, ale czerpią z tego dużo satysfakcji. Roman czasem łapie też zlecenia detektywistyczne, co...

Część II cyklu opowieści o inspektorze Romanie Medynie znajduje parę byłych policjantów na życiowym rozstaju. Pozornie radzą sobie dobrze: Roman wykurował się po postrzale, a dwa lata po otwarciu pensjonatu Urokliwa Skarpa nad Zalewem Zegrzyńskim wychodzi na mały plus. Właściciele harują od rana do nocy, ale czerpią z tego dużo satysfakcji. Roman czasem łapie też zlecenia detektywistyczne, co łagodzi jego tęsknotę za dawną pracą i wspomaga rodzinny budżet. Jednak małżeństwo przechodzi kryzys. Podejrzliwość Barbary nie jest bezzasadna, a obustronne próby przełamania emocjonalnego impasu wydają się tylko pogarszać sytuację. W tym stanie wybuchowej sielanki wydarzenia wokół bohaterów nagle przyspieszają: Roman natrafia na pułapkę z granatem zamontowaną na ścieżce za domem, a jego brat Witold wpada na genialny pomysł, jak oskubać warszawskiego potentata na rynku nieruchomości. Wkrótce kule zaczynają świstać obok głowy detektywa, który z jednej strony nie chce się angażować w szemrane sprawy brata, z drugiej jednak nie chce dopuścić, by Witold został wykąpany w wannie z kwasem… Te wydarzenia tylko prowadzą go do naprawdę dramatycznego dochodzenia, którego zleceniodawca leży na łożu śmierci. Medyna ma ustalić, czy piękna młoda kobieta, która kilka lat wcześniej szokowała miasteczko rozwiązłością, a mężczyzn bez względu na wiek doprowadzała do seksualnej gorączki, została spalona żywcem przez zazdrosnego mężna, czy jednak przez kogoś innego, do dziś ukrytego w cieniu.

 

źródło opisu: http://muza.com.pl/kryminal-i-sensacja/2521-pojdz-...(?)

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2180
emindflow | 2017-04-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 kwietnia 2017

Po przeczytaniu tej książki nie mam już wątpliwości, że Mariusz Ziomecki powinien poszukać dla siebie innego obszaru literackiego, bo jako autor powieści kryminalnych kariery raczej nie zrobi.
Kontynuacja perypetii emerytowanego policjanta Romana Medyny to świetnie napisane czytadło, tyle tylko, że z kryminałem mało ma wspólnego.
Mam wrażenie, że sam autor do końca nie był zdecydowany czy bardziej stawiać na warstwę obyczajową czy iść w sensację. Niestety, zabrakło pomysłu na intrygę kryminalną i w efekcie wyszło coś w rodzaju pastiszu z polską wersją Jacka Reachera.
Doceniam sprawność pisarską autora, znakomite dialogi i specyficzne poczucie humoru, ale to zupełnie nie moja "cup of tea".
Książkę czyta się znakomicie, wręcz połyka, ale co z tego, skoro poza odrobiną uśmiechu nie dostarcza właściwie żadnych emocji.
Spodziewałem się znacznie więcej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
To

Na początku chciałabym zaznaczyć, że moja opinia nie jest w pełni wiarygodna, jako że nie jestem ani szczególnie miłośniczką, ani tym bardziej znawczy...

zgłoś błąd zgłoś błąd