Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Smocze zęby

Tłumaczenie: Marcin Sarna
Wydawnictwo: Agencja Solaris
4 (52 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
3
6
6
5
14
4
7
3
9
2
5
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Los dientes del dragón
data wydania
ISBN
8389951290
liczba stron
497
język
polski

Znakomity pastisz fantasy i powieści historycznej, napisany przez wybitnego hiszpańskiego prozaika i eseistę. To świat średniowiecza w czasie wypraw krzyżowych, niby dobrze nam znany, ale istnieje w nim magia, elfy, krasnoludy, smoki, orki.

 

Brak materiałów.
książek: 591
Alqua | 2010-11-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 listopada 2010

Nie tak dawno temu wszedłem do księgarni rozejrzeć się za czymś do czytania. Ekspedient polecił mi „Smocze zęby”. Stwierdziłem, ze skoro książka jest polecana, a w dodatku popularyzuje fantastykę hiszpańską to warto spróbować – wszak każdy kraj ma coś innego do zaoferowania. Niestety bardzo srodze się zawiodłem.
Sam pomysł świata jest nawet ciekawy – ziemia w czasie wojen krzyżowych, ale żyją na niej elfy, krasnoludy, orki i smoki, a magia jest wszechobecna (zarówno na usługach kościoła jak i w służbie szeroko pojętego „zła”). Niestety autor nie potrafił wykorzystać tego pomysłu. Kościół zdaje się być po prostu niechętny innym rasom (zwłaszcza orkom) i tyle. Nie zostało w żaden sposób rozbudowane to jak obecność innych ras wpłynęła na kształt świata czy na religię – szkoda zwłaszcza, że książka jest na tyle długa (blisko 500 stron) by wprowadzić takie motywy co by dodało dużo smaczków.
Dalej jest już tylko gorzej. Obiecywany w opisie okładkowym humor ogranicza się prawie tylko i wyłącznie do mniej lub bardziej (raczej bardziej) obscenicznych żartów z seksualności, które w dodatku nijak nie pasują do „poważnej” fabuły.
Fabuła zaś ma konstrukcje straszliwie prostą – idźcie znajdzie 12 kamieni i świat chrześcijański zostanie uratowany. Tytułowe kamienie mają pomóc magowi w opanowaniu potężnej mocy. Oczywiście grupa bohaterów wyrusza w podróż… Samo w sobie to by nie było złe, ale fabuła ma kilka błędów logicznych (a przynajmniej kilka rzeczy wydało mi się nielogicznych podczas czytania). Dodatkowo świat jest strasznie naiwny – wiele osób od setek lat wie gdzie są tytułowe kamienie, a nikt nie chciał zdobyć władzy – wszystko czekało na naszych bohaterów…
Językowo książka nie wywarła na mnie wrażenia – ot poprawnie napisana. Nie wybijała się ani na plus ani na minus.
Podsumowując książka okazała się chybionym wyborem. Autor wpadł na dość ciekawy pomysł świata, ale nie potrafił tego wykorzystać. Humor jest prosty (by nie rzec prymitywny), a fabuła nieskomplikowana i w dodatku nielogiczna. Książkę zdecydowanie odradzam, a z hiszpańską fantastyka będę się musiał zapoznać dzięki innym autorom.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Joyland

To tylko moje zdanie : Joyland napisała Tabitha a Stephen tylko podpisał. Styl pisania jest taki sam jak w "W cieniu płonących świec.

zgłoś błąd zgłoś błąd