Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ucieczka

Cykl: Norweski dziennik (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,51 (1303 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
60
9
112
8
141
7
398
6
267
5
186
4
45
3
73
2
8
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788389011930
liczba stron
352
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Największym problemem życiowym czternastoletniego Pawła Koćko jest perspektywa nudnych wakacji. Nagle wszystko wywraca się do góry nogami, Paweł jest świadkiem zabicia agentów KGB, zostaje porwany, a potem wysłany - podobno dla własnego bezpieczeństwa - do norweskiej wioski za kołem podbiegunowym. No, jeśli zrujnowany dom, śledzący go leśniczy-szpieg, arystokratki na białych koniach i...

Największym problemem życiowym czternastoletniego Pawła Koćko jest perspektywa nudnych wakacji. Nagle wszystko wywraca się do góry nogami, Paweł jest świadkiem zabicia agentów KGB, zostaje porwany, a potem wysłany - podobno dla własnego bezpieczeństwa - do norweskiej wioski za kołem podbiegunowym. No, jeśli zrujnowany dom, śledzący go leśniczy-szpieg, arystokratki na białych koniach i zwariowany kumpel Maciek, wnuk Jakuba Wędrowycza, to bezpieczeństwo, to lepiej nie myśleć, jak...

 

źródło opisu: Fabryka Słów

źródło okładki: Fabryka Słów

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2477
electric_cat | 2013-02-09
Przeczytana: 09 lutego 2013

Posiadanie w domu siedmiu nieprzeczytanych książek Pilipiuka jest niebezpieczne dla zdrowia i grozi przedziwnymi napadami oglądactwa i gorączkowego lustrowania półek, które uginają się z niemym wyrzutem.

Wiem, grafomaństwo, ale lubię książki popełnione przez pochodzącego z Warszawy autora [obecnie zamieszkałego w Krakowie].

Warszawa, rok 1984. Paweł, uczeń pierwszej klasy liceum, jest już o krok od wakacji. Jeszcze tylko nudne formalności związane z przemówieniami, nagradzaniem za wyniki, karaniem, promocjami indywidualnymi do następnej klasy... Nuda jednym słowem. Czytelnikowi wydaje się, że cała książka będzie ciągnęła się w tym duchu - wakacje w Norwegii, podczas których chłopaczyna będzie pisał tytułowy dziennik, rozpływał się nad pięknem fiordów i jasnych loków Norweżek. Ano, nie do końca.

Pilipiuk w odpowiednim momencie rusza akcję z kopyta. Paweł zostaje porwany przez rosyjskich agentów, a potem odbity przez przeciwną im frakcję i wysłany do Norwegii. Tutaj wszystko wywraca się do góry nogami: Paweł okazuje się Tomaszem Paczenko, wnukiem znanego z opowiadań o Jakubie Wędrowyczu Józefa Paczenki. Tym, którzy go nie znają polecam zapoznać się z najsławniejszym cyklem Pilipiuka.

Skoro jesteśmy już przy Jakubie, wstyd byłoby nie wspomnieć o Macieju Wędrowyczu, wnuku słynnego egzorcysty, najbardziej zabawnej postaci w całej książce. Maciek to niewątpliwie wnuk swojego dziadka - planuje zemstę, zna się na wysadzaniu w powietrze wielu rzeczy i niekiedy robi to bardzo perfidnie. Do tego jeszcze ukraińskie zacięcie do tępienia Niemców i mamy delikwenta, który w pełni zasługuje na nazwisko Wędrowycz. Momentami przysypiałam nad akapitami o Paczence, które zlewały mi się w jedno: Ruskie są złe, ale umiem norweski, ale oni mnie śledzą, ale księżniczka, ale... Rozumiem, że chłopak ma amnezję, do tego nie jest do końca taki jak inni, ale irytował mnie ten chłopak. Ożywałam dopiero, gdy do akcji wkraczała Wędrowyczowa krew. Wtedy wszystko nabierało zawrotnego tempa, a kwestie wnuka egzorcysty sprawiały, że podśmiewałam się pod nosem. Może dlatego ten podtatusiały facet w autobusie tak na mnie dziwnie patrzył... A może był skonsternowany, bo wypita przez niego wódka [którą śmierdział na kilometr] nie dawała mu tyle radości? Life's brutal.

"Norweski dziennik" wydawał mi się na początku książką dla młodzieży napisaną w duchu "Tomka na..." Szklarskiego. Teraz jednak się zastanawiam, czy rzeczywiście tak jest. Pilipiuk niekiedy w sposób naturalistyczny ukazuje okrucieństwo czy rany. Według mnie dobre to dla młodzieży, która wyrasta już z prozy Szklarskiego.



I przy okazji, jest taka inicjatywa:

http://fan-dom.pl/2013/01/06/nowy-projekt-rok-z-polskimi-autorami/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Brzydka królowa. Elżbieta Rakuszanka żona Kazimierza Jagiellończyka

Męczyłam się całe 97 stron. Nie potrafiłam wciągnąć się w tą historię, cały czas uciekałam gdzieś myślami. Żeby nadążyć za wątkami: kto? z kim? kiedy?...

zgłoś błąd zgłoś błąd