Pożegnanie jesieni

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,67 (1071 ocen i 73 opinie) Zobacz oceny
10
156
9
226
8
214
7
259
6
104
5
66
4
15
3
22
2
4
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
ISBN
8373844015
liczba stron
413
kategoria
Literatura piękna
język
polski

W tej szyderczej tragikomedii miłosnej Witkacy poddaje mistrzowskiej analizie zmienne stany umysłu i sprzeczne odruchy wynikające z perwersyjnej psychopatologii, będącej podłożem działań wszystkich jego postaci. Ich reakcje fizjologiczne i emocjonalne są wzajemnie splecione z wyznawanymi teoriami narządy płciowe, serce czy głowa różne ośrodki władzy często zdobywają przewagę w niespodziewanych...

W tej szyderczej tragikomedii miłosnej Witkacy poddaje mistrzowskiej analizie zmienne stany umysłu i sprzeczne odruchy wynikające z perwersyjnej psychopatologii, będącej podłożem działań wszystkich jego postaci. Ich reakcje fizjologiczne i emocjonalne są wzajemnie splecione z wyznawanymi teoriami narządy płciowe, serce czy głowa różne ośrodki władzy często zdobywają przewagę w niespodziewanych i nieodpowiednich chwilach, niwecząc ludzką godność i prawość i doprowadzając do najbardziej groteskowych skutków (Daniel C. Gerould)

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3234)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 394
czytający | 2017-07-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 lipca 2017

Przeglądając się w kokainowej otchłani rozszerzonych witkiewiczowskich źrenic, chcę zobaczyć samego siebie. Pragnę poznać tę nierozwiązywalną dziwność mojego bytu, którego sieć połączeń opiera się na ciągle przestawianych życiowych zwrotnicach. Interesuje mnie jedynie podróżowanie po wszelkich możliwych filozoficznych systemach, przybliżających mnie do zrozumienia nagiej prawdy. Z pewnością jazda po zniekształconych przez masochistyczne rozważania drogach nie jest prosta. Jednak daje ogromną satysfakcję spróbowania czegoś niezwykłego. Przypomina udział w rozpuście unoszenia się w innym wymiarze. Jakaś zupełnie odmienna umysłowa inteligencja, wręcz należąca do dawno wymarłego gatunku, towarzyszy mi w tej gonitwie myśli. Witkacy. Tak na imię temu osobliwemu stopniowi uczucia. Tej psychicznej magmie w której oparach przyszło mi oddychać. Tych duszących kłębach deformacji każdego istnienia, dowodzących parcia w kierunku permanentnego zniszczenia. Czy to męczarnia? Nie. To tylko moje...

książek: 2054
Wojciech Gołębiewski | 2014-03-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 08 marca 2014

Stanisław Ignacy WITKIEWICZ - “Pożegnanie Jesieni”

Obowiązuje ogólnie przyjęty schemat: w jakiejkolwiek wypowiedzi o Gombrowiczu czy Witkacym „editorial corectness” prowadzi do bajdurzenia w kółko o CZYSTEJ FORMIE bądż o poszukiwaniu FORMY. Proponuję inne spojrzenie na tych dwóch, niewątpliwie najbardziej kontrowersyjnych, polskich /do bólu/ pisarzy dwudziestego wieku, tzn uznanie ich za kontynuatorów NORWIDA.

Tak, jak Norwid - nieakceptowalni przez duży odłam ksenofobicznego społeczeństwa, z PATRIOTYCZNĄ TROSKĄ wskazywali na wady i przywary tegoż. I właśnie za to byli i są z wściekłością atakowani.

W „Pożegnaniu Jesieni” najzabawniejsze wydaje mnie się szyderstwo autora z naszej głównej cechy narodowej tj ZAWIŚCI, którą i tak nazywa tutaj łagodnie - zazdrością:

„O ile Atanazy zazdrościł trochę Lohoyskiemu maski hrabiego, mocą której był on czymś, choćby w Almanachu ...

książek: 323
Dwojra | 2011-12-07
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 07 grudnia 2011

„Ale gdzie jest między nami dobroć, poświęcenie, wzajemne zrozumienie duchowe, gdzie spokój duszy, gdy świat zdaje się jednym wielkim futerałem, kryjącym jedyne (poza nim naprawdę nie ma nic) szczęście. Zamiast tego męczące zmaganie się dwojga metafizycznie niesytych istot i ciągłe wahanie wartości na rozdyndanych wagach własnych sprzeczności. […]” [1]

Stanisław Ignacy Witkiewicz nie tylko napisał „Pożegnanie jesieni”. On tę książkę wykreował, wyimaginował, do głębi przesycił opracowanym przez siebie pojęciem Czystej Formy.
Literacka brawura Witkacego spoziera na czytelnika z każdej strony, każdego zdania książki. Już sama fabuła niepowetowanie oddaje klimat, jaki towarzyszył autorowi podczas pisanie tej pozycji. Atanazy Bazakbal, Hela Bertz, Zofia Osłabędzka, Azalin Prepudrech, hrabia Łohoyski oraz kilku innych… To ci bohaterowie towarzyszą nam przez całą książkę. Poznajemy ich zdegenerowany do reszty świat, przeżarte dekadencją myśli. Powstałe między nimi implikacje w...

książek: 108
Michal | 2014-10-02
Przeczytana: 26 września 2014

Lektura „Pożegnania jesieni” dostarczyła mi wiele przyjemności. Okazała się zarazem niezwykle frustrująca – czyżbym miał zatem coś wspólnego z masochistycznym Atanazym Bazakbalem? A mówiąc poważnie, zawsze darzyłem Witkacego pewną „estymą z dystansu”. Wiedząc, że był człowiekiem bezkompromisowym musimy się przygotować na niemniej bezkompromisowe doznania. I rzeczywiście, nieodłącznie będzie nam towarzyszyło uczucie zapędzenia w przysłowiowy „kozi róg” – a to ugrzęźniemy w fenomenologicznych sporach z bergsonizmem, psychologizmem i teorią wielości rzeczywistości Chwistka, a to nabierzemy się na pozorną stałość przekonań bohaterów, na sam koniec zdezorientowani przerwiemy lekturę, by szybko się zorientować, że snuje się za nami wszechobecna w książce diabelska atmosfera skąpana w czerwoności pałacu Bertzów…

Wbrew pierwszemu wrażeniu (nawet mojemu własnemu) chciałbym podkreślić, że „Pożegnanie…” jest bardziej przystępne niż może się to wydawać. Myślę, że dla porządku warto wymienić...

książek: 414
Kazik | 2013-10-11
Przeczytana: 11 października 2013

Atanazy Bazakbal jest na skraju samozagłady - niewyobrażalna miłość do narzeczonej Zosi tak go miażdży i szarpie, że jedyną ucieczką od unicestwienia jest popełnienie programowego świństwa. A tak konkretniej to ohydnej zdrady z kobietą-demonem. Wszystko w imię czystego uczucia! A dalej to już samo idzie - homococo, pojedynki, lampienie się na Czystą Formę Wszystkiego, pięcioboki erotyczno-nienawistne (bo na bank nie miłosne) i wypatrywanie upragnionego końca, który niech już nastąpi, byle nie teraz!...

Czytanie Witkacego to jak godzinne kręcenie się w narkotycznym przytępieniu na pięknej, klasycznej, ale obrzyganej i obrzuconej petami karuzeli. Z jednej strony człowiek ma już serdecznie dość tego całego cyrku, z drugiej ten cały absurdogrotesk taplający się w oceanie metafizycznej dyskusji i sarkania wciąga. Chętnie się czyta o stanach bohaterów wpadających ze skrajności w skrajność, dobrze się śledzi losy tej pokręconej paczki "przyjaciół", z jakimś niezdrowym zainteresowaniem...

książek: 221
vivresavie | 2011-12-02

Po przeczytaniu przeżywa się najpiękniejszą jesień w życiu.

książek: 707
Enkolpius III | 2014-04-23
Na półkach: Przeczytane, Freak kingdom
Przeczytana: 06 kwietnia 2014

Witkacy chyba naprawdę nienawidził swoich czasów. I tę nienawiść uwiecznił. Gardziłem bohaterami tej książki (no, oprócz Zosi, ale chyba tylko dlatego, że rzadko się odzywała). Autor tego chciał i wielki plus dla niego, że się udało. Ale mimo niezłego stylu, ciekawych zwrotów akcji i dobrego, choć z zastrzeżeniami, zakończenia, wspomniana nienawiść przekłada się na zmęczenie całą powieścią. Może i lepiej. Jedno jest pewne: jeszcze rzadziej będę rozmawiał o polityce.

książek: 963
bibliofilka | 2012-12-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 grudnia 2012

Trochę się spóźniłam z recenzją i z czytaniem tej książki. Spóźniłam, gdyż chciałam ją zamieścić, sugerują się tytułem, na koniec kalendarzowej jesieni. Jednakże akurat pora roku nie ma tu nic wspólnego z tytułem ani z treścią. Jaka jest więc jesieni Witkiewicza? Chociaż bardziej trafne byłoby tu pytanie - czym jest? I myślę, że dzisiejsza data, czyli przeddzień końca roku, lepiej pasuje tu, aby opisać wrażenia po lekturze.

Fabułę można streścić w paru zdaniach. Atanazy Bazakbal - dość atrakcyjny 28-latek, aplikant adwokacki, zakochał się po raz pierwszy w Zosi. Nieznajomość tego uczucia wyzwoliła w nim koncepcje „programowej” zdrady. Zdradza więc ukochaną z Helą Bertz - bardzo piękną dziewczyną żydowskiego pochodzenia. Po erotycznej porażce - on jednak pozostaje spełniony, a zdradę traktuje jako doznanie metafizyczne, twierdząc, że teraz będzie kochał bardziej - unosi się honorem i wyzywa innego potencjalnego rywal - Prepudrecha – na pojedynek. Zostaje w nim ranny, a Hela Bertz...

książek: 289
marcin | 2014-03-25
Na półkach: Przeczytane

Do Witkacego zniechęciła mnie szkoła, na szczęście niekiedy człowiek mądrzeje z wiekiem :) Witkacego warto czytać bez stereotypów

książek: 444
kiniol89 | 2013-03-02
Na półkach: Przeczytane

Gdyby pisać historię brzydoty i zepsucia na nowo, to tutaj przykładów mamy aż nadto. Postaci dobre stają się złe, albo giną, natomiast złe przeistaczają się w demoniczne. Poza tym prognoza totalitaryzmów i zachowań prominentów do bólu trafna jak u Orwella i Andrzejewskiego w niektórych tekstach. Pomyśleć, że książka napisana w 1927 roku staje się coraz bardziej aktualna: perwersja, zepsucie, brutalność, żadza władzy, małostkowość. Nie ma nadziei było źle, jest katastrofalnie, a już niedługo piekło nie będzie potrzebne, bo sami zafundujemy je sobie tutaj.

zobacz kolejne z 3224 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
W Dzień Spadającego Liścia

Kilka lat temu jeden z mieszkańców Zielonej Góry, Jerzy Szewczyk, wymyślił nowe święto – Dzień Spadającego Liścia. Zachęcał, by 23 września zebrać spadające liście, wręczyć przyjaciołom i życzyć im pogodnej jesieni. Pomyśleliśmy, że my zaproponujemy Wam bukiet z jesiennych książek. Oto zestawienie tytułów wydanych w liściastych aranżacjach. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd