Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Światło między oceanami

Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Albatros
7,57 (3241 ocen i 521 opinii) Zobacz oceny
10
343
9
507
8
909
7
815
6
415
5
150
4
52
3
31
2
10
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Light Between Oceans
data wydania
ISBN
9788379857302
liczba stron
432
język
polski
dodała
Ag2S

Poruszająca opowieść o niszczycielskiej sile niewłaściwych wyborów. O złych decyzjach dobrych ludzi. O szczęściu, z którego tak trudno zrezygnować… Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się...

Poruszająca opowieść o niszczycielskiej sile niewłaściwych wyborów. O złych decyzjach dobrych ludzi. O szczęściu, z którego tak trudno zrezygnować…

Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości.

Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi...

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1284,35...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1284,35...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 61
Susanne2000 | 2017-08-08
Na półkach: Przeczytane

Recenzja pochodzi ze strony www.czytaczek.pl :)

„Światło między oceanami” przeczytałam jakiś czas temu, podczas roku szkolnego, kiedy nie miałam zbyt wiele czasu na pisanie. Często jednak wracam myślami do tej powieści, a niedawno obejrzałam również film, który ponownie wciągnął mnie do tego świata. Moim zdaniem to historia warta napisania recenzji. Muszę ją napisać, bo inaczej ta książka nie da mi ze spokojnym sumieniem czytać innych.

Są książki, których autorzy pragną zawrzeć w nich wszystko, choć to niemożliwe, a więc powierzają nam gorsze lub lepsze nic. Są też i takie, których autorzy chcąc zawrzeć w nich jedynie malutki fragment ludzkiego istnienia, podarowują powieści swoje małe wszystko i niemożliwe czynią możliwym. Myślę, że to tej grupy należy „Światło między oceanami” M.L. Stedman.

Debiut literacki, który przyciągnął uwagę wydawców z 41 krajów i przetłumaczony został na 40 języków, sprzedał się w ponad 2,3 milionach egzemplarzy, stając się wcześniej przedmiotem wyścigu kilku wydawców w samej Wielkiej Brytanii. Skomentuję to tak: nie dziwię się.

Miłość i tragizm wyboru, tematy podkradane życiu przez artystów od najdawniejszych czasów, pojawiają się w tej powieści ponownie… lecz wyjątkowo. Książka wprawiła mnie w magiczny, pełen niepewności nastrój już od pierwszego rozdziału. Przypominając baśniowy, odcięty od rzeczywistości świat rządzący się innymi prawami latarni oraz fal oceanu, wkrótce powaliła swą prawdziwością. Historia, choć wydaje się być mało prawdopodobna i typowo „filmowa”, w tej książce zaskoczyła mnie autentycznością. Myślę, że było to spowodowane bogactwem nakreślonych emocji oraz uczuć. Powieść porusza głównie tematy takie jak miłość, poczucie bezpieczeństwa, pragnienie bliskości i niemoc, ale również strach, nienawiść, rozdarcie wewnętrzne, wybór, zbrodnia, wina, wybaczenie i akceptacja, odwieczne pytanie: „kierować się sercem, czy rozumem?”, tragedia ludzkiego losu, a więc to, co przede wszystkim interesuje mnie, jako czytelniczkę i przypuszczam, że trafia do serca każdego człowieka.

Tom Sherbourne wciąż zmaga się ze wspomnieniami po Wielkiej Wojnie. Próbując odzyskać wewnętrzny spokój decyduje się zamieszkać na oddalonej od świata bezludnej wysepce Janus Rock. Tam oddając się codziennym obowiązkom i dbając o światło latarni walczy z mrokami przeszłości, mając nadzieję, że wreszcie czyni coś dobrego dla ludzi. Wkrótce na wyspie i w jego życiu znajduje miejsce młoda, pełna życia Isabel gotowa dzielić z nim pracę i samotność. Ich życie wydaje się być idealne, do momentu, kiedy para zaczyna starać się o dziecko. Dla dziewczyny każda nieudana próba kończy się tragedią, a Tom bezradnie patrzy na cierpienie żony. Izzy tymczasem przeżywa koszmar tracąc dwójkę dzieci i wydając na świat martwego chłopczyka.

Wkrótce wydarzy się jednak coś, co już na zawsze zmieni koleje losu wielu ludzi, skłaniając ich do podjęcia niełatwej decyzji, gdyż każdy wybór ma dobre i złe strony. Pośród łez i goryczy, po tym, jak Isabel dowiedziała się, że już nigdy nie zazna szczęścia bycia matką, otrzymuje coś, co bezsprzecznie uważa za dar od Boga. Do brzegu wyspy przybija łódka, na której małżonkowie znajdują zmarłego mężczyznę oraz płaczące zawiniątko. Załamana kobieta wreszcie odnajduje szczęście, nie wyobraża sobie porzucić kruchą istotę na pastwę losu. Jest pewna, że miejsce dziecka jest przy nich i wybór jest dla niej oczywisty. Tom, ulegając żonie i własnemu sercu, postanawia zatrzymać dziewczynkę na Janus Rock, tłumiąc swoje wątpliwości dla dobra żony stojącej u progu szaleństwa. Jednocześnie łamie zasady moralne, omija swój obowiązek i pomaga kobiecie wszystko zataić. Mimo szarpiącego nim poczucia winy, które rośnie z dnia na dzień, przeplatanego chwilami szczęścia, o którym tak długo marzył, Tom nieodwracalnie zmienia los wielu ludzi. Decyzje zapadają i nikt nie może odwrócić ich konsekwencji. Teraz pozostaje już tylko pytanie, czy Isabel zdoła utrzymać swą tajemnicę z daleka od świata? Czy wszystko jest tak, jak myślała, a może jest ktoś, kogo istnienia by sobie nie życzyła, kto desperacko szuka zaginionego dziecka? Czy Tom wytrzyma narastającą presję psychiczną? Czy nawet na odludziu człowiek może ukryć się przed samym sobą i przed moralnością? Jak potoczą się losy niewinnego dziecka oraz otaczających go ludzi, rozerwanych między miłością, a nienawiścią oraz niemożnością cofnięcia czasu…


„Kiedy w grę wchodzą dzieci, rodzicami zaczynają kierować instynkt i nadzieja. I lęk. Prawa i zasady przestają mieć znaczenie.”

Czasami czytając książkę wiemy, co jest złe, a co dobre. Trzymamy stronę bohatera, który w jakiś sposób nam imponuje swym pięknem wewnętrznym. Postać, która czyni zło, a więc działa w odwrotnym celu, jest przez nas znienawidzona od samego początku, a nawet jeśli nie, to niedługo ujawnia prawdziwe oblicze. Wszystko jest jasne i łatwe. My, ludzie, lubimy czyste sytuacje. Wtedy nasze wybory są wiele prostsze. Odwaga pisania zaczyna się jednak wtedy, gdy nakreślona rzeczywistość przestaje mienić się czarno białymi barwami i zaczyna prowokować do poszukiwania różnicy między szarościami. Złe postaci, czyli łamiące jakieś prawo, są jednocześnie dobre, a każde dobro zaczyna mieć w sobie namiastkę zła. Kiedy nic już nie jest pewne, jedyną miarą staje się indywidualna wrażliwość czytelnika. Jedynym usprawiedliwieniem może być miłość, choć, jak się okazuje, nawet ona nie łagodzi niektórych występków w świetle prawa. Niestety, nie zawsze wybór jest jasny: serce, albo rozum, prawo, albo moralność.


„Dobro i zło są jak cholerne węże, splatają się ze sobą tak ciasno, że człowiek nie potrafi ich rozróżnić, dopóki obu nie zastrzeli. Tyle że wtedy jest już za późno.”

Uwielbiam tę książkę za różnorodność postaci, które są trudne do rozgryzienia. Za ich bogactwo przeżyć, pełne radości, wzruszeń, a nawet traum życiorysy. Uwielbiam ją za to, że autorka uchwyciła mały wycinek życia grupki ludzi i uczyniła powieść wielką. Uwielbiam ją za to, że byłam zdruzgotana i nie mogłam oderwać od niej myśli. Za to, że mnie przerastała. Bo pierwszy raz nie mogłam jasno osądzić, co jest dobre, a co złe. Każdą z tych postaci za coś kocham i jednocześnie nienawidzę. Isabel współczułam tragedii, których doświadczyła, kochałam za jej oddanie dla dziecka, a nienawidziłam za to, że zlekceważyła zasady, unieszczęśliwiając w ten sposób córkę, Toma i Hannah oraz wszystkich z otoczenia tego dziecka. Toma kocham za jego ciepło, którym emanował, spokój, odwagę i nieskończoną miłość, którą darzył rodzinę, będąc gotowym na poświęcenie własnego sumienia, sprawiedliwość, prawość i działanie wedle rozumu, ale nienawidziłam go za brak konsekwencji, pewnego rodzaju zdradę wobec Izzy i jednocześnie zniszczenie życia niewinnej istocie. Hannah bardzo współczułam, uwielbiałam za jej dążenie do celu, miłość do dziecka i męża, za to, że dowodziła, iż miłość nie zna żadnych barier, nawet w tak trudnych czasach i swą wartością przewyższa wszystko oraz za to, że była gotowa dla szczęścia córki poświęcić własne. Umiała wybaczać. Nienawidziłam natomiast jej zatwardziałości, początkowej nieczułości wobec córki, braku zrozumienia dla niewinnego dziecka, narzucania swojego zdania tylko po to, by wszystko było tak, jak dawniej. Chyba jedyną ramą dla tych wszystkich postaci była mała dziewczynka, która w jakiś sposób odmieniła na lepsze każde z nich, choć i ją kochałam i nienawidziłam jednocześnie. Szczególnie rozdarta byłam podczas sceny z zabawą lalkami w dom, która mnie urzekła, ale i wzruszyła… były druzgocząca. Lubiłam to, że była tak słodka i dobra, że nie zapomniała o ludziach, którzy ją wychowali, że broniła swojej tożsamości i była bardzo uparta oraz żywiołowa. Byłam na nią odrobinę zła, ale też poczułam ulgę, gdy stało się wreszcie to, co było przecież nieuniknione.

Moją ulubioną postacią był jednak mąż Hannah. To z jego ust padł cytat, który najbardziej zapamiętałam i myślę, że najlepiej oddaje zawartość książki, która uczy wybaczać, choć to wydaje się być mozolną pracą nad sobą:


„Wybaczasz tylko raz a urazę żywisz każdego dnia, a do tego musisz pamiętać wszystkie te straszne rzeczy.”

Była to jedna z poważniejszych książek, które czytałam, ale też dosyć trudna. Sama historia wydaje się być banalna na pierwszy rzut oka, ale to tylko pułapka, w którą łatwo wpaść. Historia jest niby tak prosta: rodzice, którzy nie mogą mieć dziecka + dziecko -> od tego już tylko krok do złamania prawa + inni rodzice + policja= dwie historie. A jednak ta książka jest nieprzeciętna, mimo, że problem bardzo życiowy. Raz na czas słyszymy gdzieś o podobnych historiach, które jednak się od siebie różnią, a każda zadziwia. Szczególnie, jeśli jej głównym bohaterem jest dziecko. Ludzi zawsze interesuje to, co niewinne pośród tego, co złe i szalone. A mnie interesują różne punkty widzenia na sprawę i w tej książce je znalazłam, gdyż była pisana z perspektyw kilku, kluczowych bohaterów.

Dzięki niej otworzyłam oczy na nowo na wiele spraw, a czasami musiałam je zamknąć, kiedy już nie mogłam wytrzymać z nadmiaru emocji lub oczy mnie bolały z czytania kilka dni pod rząd. Bardzo miło wspominam tę książkę i za każdym razem gorąco polecam. Ta książka udowadnia, że poprzez coś pozornie mało prawdopodobnego (ale jednak), coś, co nie mieści mi się w głowie, można ukazać niewiarygodną, zadziwiającą prawdziwością historię, która jest pełna sprzecznych, ale silnych emocji. Doceniam pomysł autorki, to, jak rozwinęła i zakończyła wszystkie wątki i niezwykły spryt, dzięki któremu sprawiła, że czytelnik po przeczytaniu wie, że nic nie wie :) .

Film w reżyserii Dereka Cianfrance’a również bardzo pozytywnie oceniam. Polecam go szczególnie osobom, które już przeczytały książkę. Dość wiarygodnie oddał zawartość książki, choć oczywiście ominięto wiele szczegółów, niezbędnych do pełnego odbioru, mimo, że był długi. Szczególnie podobały mi się piękne widoki na Janus Rock. Aktorzy świetnie się spisali, szczególnie przypadła mi do gustu gra Alicii Vikander, która wcieliła się w Isabel. Z resztą uważam, że pisarka wykreowała tak barwne, wyraziste postaci (a do nich należała Izzy), że jest to prawdopodobnie marzenie każdej aktorki, która to przeczyta. Ja, gdybym tylko miała możliwość, chętnie bym się w nią wcieliła, ponieważ uwielbiam taką gamę emocji do przekazania! Ale jeśli miałabym do wyboru przeczytać książkę, albo obejrzeć film, biorę w ciemno książkę. Zawsze większą frajdę sprawia mi samodzielne wyobrażanie sobie akcji i postaci. Film potraktowałam raczej jako przypomnienie fabuły, uzupełnienie, a raczej porównanie książkowego świata dokładnie opisanych emocji ze światem ekranowym, gdzie wszystko już jest podane na tacy. Byłam też ciekawa, co reżyser wychwycił i bardziej wyeksponował, na co zwrócił uwagę w zetknięciu z tym, co mnie najbardziej poruszyło. Warto jednak obejrzeć sobie film, by mieć porównanie, jeśli jest taka możliwość.

Jeszcze raz bardzo, ale to bardzo polecam książkę! Skoro to był debiut, już boję się (w tym pozytywnym sensie), co będzie dalej :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Annabelle

Dostałem audiobooka. Czytany bez zarzutu. To tyle pochwał. Przez większość książki mowa jest o chlaniu, ćpaniu, lekomanii, pieprzeniu i samoudr...

zgłoś błąd zgłoś błąd