Jak pokochać centra handlowe

Wydawnictwo: Wielka Litera
6,53 (982 ocen i 169 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
48
8
178
7
288
6
264
5
103
4
38
3
17
2
11
1
15
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

"Jak pokochać centra handlowe" to przede wszystkim surowy obraz codzienności umęczonej i wypartej, opisanej z wielkim literackim kunsztem. Ten tekst jest surowy, matowy, chirurgiczny jak Haneke. Opisuje rzeczy, które u Jolanty Brach-Czainy nazywają się "krzątactwem", zakupy, pranie, przeglądanie się w lustrze, wybieranie odzieży. Zazdroszczę Natalii, że wpadła na pomysł opisania tego...

"Jak pokochać centra handlowe" to przede wszystkim surowy obraz codzienności umęczonej i wypartej, opisanej z wielkim literackim kunsztem. Ten tekst jest surowy, matowy, chirurgiczny jak Haneke. Opisuje rzeczy, które u Jolanty Brach-Czainy nazywają się "krzątactwem", zakupy, pranie, przeglądanie się w lustrze, wybieranie odzieży. Zazdroszczę Natalii, że wpadła na pomysł opisania tego wszystkiego przez pryzmat wizyt w centrach handlowych, które uważamy za coś nieważnego i wstydliwego. Opisanie nieopisanego i uniwersalnego jest prawdziwym zadaniem literatury i to zadanie zostało w tym tekście spełnione. Jeśli jesteście osobami, które wiedzą jak to jest obserwować rzeczywistość znad kartonowego kubka z tanią kawą w Tesco, ta książka jest dla Was. – MAŁGORZATA HALBER

Depresyjna mieszkanka przedmieść Warszawy. Przedstawicielka pokolenia umów śmieciowych. Bywalczyni supermarketów. Młoda żona i – niedługo – matka. Bohaterka „Jak pokochać centra handlowe” to kobieta, w jakiej przejrzeć może się wielu z nas.

Mimo braku stałego zatrudnienia i prawa do urlopu macierzyńskiego decyduje się na dziecko. I odkrywa, że na to, co przychodzi po porodzie, nikt jej nie przygotował. Tej gigantycznej zmiany trzeba doświadczyć na sobie. Ona jej doświadcza bardzo boleśnie. Macierzyństwo okazuje się wyzwaniem, któremu trudno podołać. Niepojętą konfrontacją z własnym ciałem i kulturowymi nakazami. Rozprawą ze swoim dotychczasowym życiem. Jak można sobie z tym poradzić? Czy głęboka depresja poporodowa to jedyne tabu, z którym trzeba się zmierzyć?

„Prawo jest relatywnie łagodne dla dzieciobójczyń, jednak nie jest dla nich łagodna opinia publiczna. Wyznanie matki niemowlęcia, płaczącego szóstą godzinę przez ząbkowanie lub kolkę, że ma myśli o wyrzuceniu zawiniątka przez okno, wciąż pozostaje w sferze tabu.” - tłumaczy autorka książki. I sama to tabu przełamuje – po raz pierwszy tak dojrzałym literacko, doniosłym głosem. Głosem, którego nie można zapomnieć. „Jak pokochać centra handlowe” to także mocny i realistyczny obraz współczesnej Polski widzianej oczami młodych ludzi wchodzących w dorosłość. To opis polskich przedmieść, codziennej pracy i obowiązków. Działający jak uderzenie pięścią manifest pokolenia prekariatu.

Debiut literacki Natalii Fiedorczuk to opowieść o kobiecym doświadczeniu, jakiej w Polsce jeszcze nie było. Bezkompromisowa, mądra, do bólu prawdziwa.

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 652
Ewelina | 2017-01-18
Na półkach: Przeczytane, EBOOK, 2017

Rozumiem, że niewiele napisano o depresji poporodowej i pewnie problem wymaga ujęcia w jakąś formę, która pozwoli na jego powszechne zrozumienie, ale nie wydaje mi się, żeby tej książce się to udało. Bohaterka, która najpierw w ciąży, a później jako matka, jest nieustannie przytłoczona najdrobniejszymi rzeczami, w złości tupie nóżką, marzy żeby nagle rzucić wszystko i uciekać, bo przerasta ją wyprawa do Rossmanna po szampon, no to jednak tworzy obraz osoby niedojrzałej, której trudno współczuć. Jest we mnie jakaś niezgoda na to, co czytam, na zachowanie i stosunek narratorki do rzeczywistości. Odnoszę nieodparte wrażenie, że musiała mieć podobne podejście do każdego etapu swojego życia, chociaż ono nawet jakoś szczególnie jej nie doświadczało - znajdowała się w zupełnie normalnych sytuacjach. Wyłania się taki typ wiecznego malkontenta. Jej ciągła irytacja, jednostronne oceny, traktowanie wszystkich innych matek z ironią, nieustanne zmęczenie, pretensje, bezradność wobec normalnych, codziennych czynności, są po prostu denerwujące. Nie do końca rozumiem, dlaczego ten cały egocentryczny strumień ciągłego niezadowolenia zasługuje na bycie literaturą. Nie ma w tym ani ciekawej formy, ani dobrego języka i moim zdaniem, daleko tej książce do "Najgorszego człowieka na świecie", do której bywa porównywana. Nawet jeżeli dobrze przedstawia to, co czują osoby, które znalazły się w podobnej sytuacji, nie pozwala tego zrozumieć czytelnikowi, dla którego temat jest zupełnie obcy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Słowa światłości

Dawno żadne fantasy nie doprowadziło mnie do stanu kompulsywnego czytania. Każda wolna chwila poświęcana jest na Archiwum Burzowego Światła. I dla co...

zgłoś błąd zgłoś błąd