Portret artysty w wieku młodzieńczym

Tłumaczenie: Jerzy Jarniewicz
Wydawnictwo: Biuro Literackie
6,87 (447 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
19
9
60
8
85
7
139
6
59
5
35
4
24
3
16
2
3
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Portrait of the Artist as a Young Man
data wydania
ISBN
9788365125286
liczba stron
276
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
tsantsara

Portret artysty w wieku młodzieńczym Jamesa Joyce’a to historia dojrzewania młodego wrażliwego człowieka, który zmagać się musi z zaściankową rodziną, represyjną religią i anachronicznym nacjonalizmem. To również wydarzenie w języku, nowe spojrzenie na literaturę. Jedna z najważniejszych powieści XX wieku. Tę książkę trzeba po prostu znać.

 

źródło opisu: http://poezjem.pl/

źródło okładki: http://poezjem.pl/

Brak materiałów.
książek: 17
swaxkidrauh | 2017-02-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 września 2016

Recenzja również na blogu www.puszczonewniepamiec.blogspot.com

Moja książka pochodzi z biblioteki. Przewędrowała przez wiele rąk. Data jej druku sięga 1957 rok! Trzyma się w dobrym stanie, jak teraz przegrzebywałam internet w poszukiwaniu jakiegoś opisu zachęcającego do czytania, odkryłam, iż w maju dokonano ponownego przetłumaczenia tego dzieła (albo po prostu zmienili okładkę). Jednak uznaję tą lekturę za starą (w sumie zależy jak na to spojrzeć, dzieła Szekspira są starsze, a Sofoklesa to już dinozaury), idealnie pasującą do serii "puszczonych w niepamięć". Skromna okładka, jaką posiadam dawałaby wiele do życzenia, ale kiedy dawano tą książkę do wydruku nikt nie przejmował się oprawą. Samo jej posiadanie było czymś! (Tak mi się wydaję, ale mogę się mylić.) Czcionka trochę mała, mam wrażenie, że lekko stłoczona. Jednak nie powstrzymuje mnie to przed czytaniem. Ponad 300 stron historii przede mną!
"A dzień ten nadejdzie , powinien nadejść, musi nadejść: dzień śmierci i dzień sądu. Przeznaczona jest człowiekowi śmierć, a po śmierci sąd. Śmierć jest pewna. Godzina jej i rodzaj są niepewne: czy od długiej choroby, czy od jakiegoś nieoczekiwanego wypadku. [...] Śmierć jest kresem nas wszystkich. "
Przez pierwsze kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt stron brnie się dość ciężko. Zależy jak komu idzie przestawienie się na styl Joyce'a. Trzeba się przyzwyczaić do (w większości) krótkich zadań. Napisane są tak, jakby miały nadganiać akcję. Doganiać myśli pisarza. Jesteśmy w szkole. Za chwile czytamy o jednym z wielu kolegów z gimnazjum głównego bohatera - Stefana. Po chwili mamy wigilię. Bohater wspomina mamę, wujka, panią Dante. Wydarzenia się mieszają, wprowadzają nas w niezbyt jasny wir. Postaci jest dużo. Jak na 30 stron mogłabym ich naliczyć z 20 porządnie. Gubimy się między nazwiskami i wydarzeniami. Od podziwianego wśród rówieśników trzecioklasisty, przechodzimy do chłopaka, który popchnął Stefana.
"Co następuje po wszechświecie? Nic. A czy naokoło wszechświata coś, co by wskazywało, gdzie kończy się wszechświat, a gdzie rozpoczyna to nic? Niemożliwe, żeby to był mur; ale może być, że tam jest cieniuchna linijka, która otacza wszystko. Bardzo to wielkie myślenie o wszystkim i o wszędzie. "
Przyglądamy się dorastaniu małemu Stefanowi, jego drodze przez życie. Można powiedzieć, że jest idealnym przykładem tego, jak dojrzewanie jest ciężkim etapem. Jesteśmy świadkami jego "stoczenia się", jego nawrócenia i poświęcenia Bogu oraz staniu się ateistą. Wśród licznych mądrości prawionych w języki łacińskim znajdziemy też drobnostki, coś z czym spotykamy się w życiu codziennym.

"Nie będę służył temu, w co już nie wierzę, obojętne, czy zwie się to moim domem, moją ojczyzną, czy moim Kościołem; i będę próbował wyrazić siebie w jakiejś formie życia lub sztuki w sposób możliwie wolny i pełny, a dla obrony sięgnę po jedyny oręż, jakiego gotów będę użyć - milczenie, wygnanie i spryt. "
Joyce jest znany ze swoich "zabaw" z budową utworu. Mamy tu nietypowy styl, gdzie narracja dorasta wraz z głównym bohaterem. Widzimy różnicę w słownictwie oraz w sposobie przedstawienia świata między rozdziałami. Przez ten zabieg książka może być dla nas męcząca i czasami trudno jest ją przetrawić.
"Tempora mutantur nos mutamur in illis (łac. Czasy się zmieniają i my się zmieniamy z nimi) "
Ciężko jest przedstawić tą książkę, ciężko jest ją zaszufladkować. Jest ona jedną z tych, które chce się porzucić w czasie czytania, a kiedy się je skończy nie ucieka z pamięci. Naprawdę warta poświęcenia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rozstrzygnięcie Callie i Kaydena

Kiedy przeczytałam ostatnią stronę Rozstrzygnięcia Callie i Kaydena, a potem zwlekająco zamknęłam książkę, zaczęłam tępo wpatrywać się w tylną stronę...

zgłoś błąd zgłoś błąd