Konan Destylator

Cykl: Oblicza Wędrowycza (tom 8)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,97 (1454 ocen i 183 opinie) Zobacz oceny
10
80
9
116
8
292
7
450
6
352
5
90
4
35
3
30
2
7
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379641970
liczba stron
400
język
polski
dodała
fianiebieska

Jakub Wędrowycz to przerażający wiekowy ochlapus, wiejski egzorcysta, bimbrownik i kłusownik, porażający otoczenie wyglądem, zapachem i kulturą osobistą – a raczej jej brakiem. W towarzystwie równie odrażających kumpli pije, produkuje samogon, wdaje się w awantury oraz wypełniając wolę przodków regularnie likwiduje przedstawicieli wrogiego rodu – Bardaków. W postaci Wędrowycza jak w soczewce...

Jakub Wędrowycz to przerażający wiekowy ochlapus, wiejski egzorcysta, bimbrownik i kłusownik, porażający otoczenie wyglądem, zapachem i kulturą osobistą – a raczej jej brakiem. W towarzystwie równie odrażających kumpli pije, produkuje samogon, wdaje się w awantury oraz wypełniając wolę przodków regularnie likwiduje przedstawicieli wrogiego rodu – Bardaków.

W postaci Wędrowycza jak w soczewce skupiają się wszelkie możliwe polskie wady, przywary i stereotypy – ale jego chamstwo, wieśniactwo, buractwo, brak rozterek i hamulców moralnych oraz bogaty arsenał broni i materiałów wybuchowych zapewniają mu przewagę nad każdym przeciwnikiem.

Tyle Wikipiedia, a Wy właśnie trzymacie w ręku najnowszy zbiór doprowadzających do łez, plugawych historii z życia pogromcy Wojsławic i terenów, gdzie dociera Pekaes z Chełma.

 

źródło opisu: fabrykaslow.com.pl

źródło okładki: fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 440
malynosorozec | 2017-02-02
Przeczytana: 02 lutego 2017

„Pijąc piwo podnosiliśmy PKB kraju i tworzyliśmy miejsca pracy w przemyśle browarniczym"[1].

Oto jedna z mądrości życiowych dwójki bohaterów „Konana Destylatora” Andrzeja Pilipiuka. Jakub Wędrowycz i Semen Korczaszko piwa na kartach owej książki piją rzeczywiście dużo (nie tak dużo jak domowej roboty samogonu, ale jednak dużo), a czytelnikom z tymi bohaterami zaznajomionym nie trzeba mówić, do czego nadmierne spożycie może prowadzić. "Konan Destylator" to piętnaście opowiadań z tą dwójką w roli głównej (jest jeszcze tekst numer szesnaście, czyli "opowiadanie bonusowe", ale ono mówi o wampirach), wszystkie jak zwykle zilustrowane przez Andrzeja Łaskiego.

Pierwsze, co rzuca się w oczy to właśnie główne postaci. Semen jest tym razem równie ważny jak Jakub Wędrowycz (w dwóch przypadkach nawet ważniejszy). Obaj starcy spędzają czas pijąc samogon lub w ulubionej knajpie kosztując miejscowego piwa i czekając na jakąkolwiek prowokację ze strony znienawidzonego rodu Bardaków. Wędrowycz jest dokładnie taki, jakim pamiętamy go z poprzednich części. Oddam głos autorowi, żeby przypomnieć, z kim mamy do czynienia:

"W dzieciństwie, a nawet w młodości rzeczywiście był chuliganem. Kradł, to znaczy konfiskował cytryny z oranżerii. Jak pozostali wojsławiccy zakapiorzy ostrzył przed zabawą nóż o piaskowcowy postument pomnika Tadeusza Kościuszki. (...) No i raz księdzu proboszczowi pokazał język... Ale potem wydoroślał i zmężniał. Porzucił szczeniackie zabawy na rzecz poważnej, dojrzałej przemocy, a zamiast złośliwych figli wycinanych sąsiadom zabrał się do konkretnej krwawej wojny z Bardakami"[2].

Poza tym to bimbrownik, kłusownik, czarownik i najlepszy w tej części świata cywilny egzorcysta.

W "Konanie Destylatorze" sporo się dzieje. Poznamy na przykład historię z młodzieńczych lat Semena, odwiedzimy ze staruszkami Warszawę i Chełm, wybierzemy się także w sentymentalną podróż do szkoły pana Kleksa, spotkamy szalonego naukowca i jego dzieło (i goryla), przekonamy się wreszcie, jak na bohaterów wpłynie trzeźwość. Moim faworytem jest wyprawa do czarnobylskiej Zony w fantastycznie skrojonej parodii wszelkich stalkerskich przygód. Co mnie natomiast najbardziej rozczarowało, to opowiadanie "Konan Destylator", które oprócz tytułu wywołującego mimowolny uśmiech i samego pomysłu nie ma wiele do zaoferowania.

Nie do końca spełniły moje oczekiwania również relacje Jakuba z postaciami pobocznymi: policjantami i Bardakami. W tym pierwszym przypadku mundurowi dali sobie spokój z próbami dopadnięcia Wędrowycza, a nawet próbują z nim współpracować, w tym drugim rodowa waśń osiągnęła poziom stagnacji, więc pozostały już tylko groźby i burdy w knajpie.

Chciałoby się rzec: oto nowy Jakub Wędrowycz, dokładnie taki sam jak stary Jakub Wędrowycz. Czy to dobrze? I tak, i nie. Jeśli chcesz zażyć relaksu i pośmiać się, czytając o przygodach ulubionego bimbrownika, który nigdy nie zdejmuje gumofilców i w razie problemów zawsze ma w pogotowiu łańcuch krowiak – bardzo dobrze. Jeśli chcesz czegoś, co Cię zaskoczy i rzuci na kolana – już niekoniecznie. Mnie brakuje w tej książce polotu i rozmachu, jaki miały poprzednie części. Czegoś w stylu walki z czarownikiem Iwanowem czy zejścia do samego piekła. Są w "Konanie Destylatorze" podróż w czasie, zamiana ciał, przejście do alternatywnego wszechświata, jednak w moim przypadku wystąpił chyba efekt zmęczenia materiału (chociaż po poprzednie tomy nie sięgałem od czasu premiery „Trucizny”, a wcześniej zdarzyło mi się raz na kilka miesięcy powrócić do którejś części). Zakończenia opowiadań nieco odbiegają od tego, do czego przyzwyczaił nas Wędrowycz.

Czyli jest dobrze, ale bez rewelacji (i rewolucji). Jak zwykle solidnie, pomysłowo, swojsko, humorystycznie, nieco obleśnie i nieco makabrycznie.

Na koniec, ku pokrzepieniu, wspomnienie przy piwku jednego z pobocznych bohaterów dotyczące spotkania z pewnym dresiarzem:

"Powiedział do mnie: kasa albo wpierdol. Kasy było mi żal, no to mu wpierdoliłem"[3].

7/10

malynosorozec.blogspot.com
---
[1] Andrzej Pilipiuk, "Konan Destylator", wyd. Fabryka Słów, 2016, s. 91.
[2] Tamże, s. 52.
[3] Tamże, s. 30

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sekta egoistów

Im więcej książek autorstwa Schmitta czytam, tym bardziej jestem znużona jego twórczością. Czuję wręcz rozczarowanie, gdy kolejny tytuł powiela ten sa...

zgłoś błąd zgłoś błąd