Behawiorysta

Seria: Mroczna strona
Wydawnictwo: Filia
7,51 (5300 ocen i 800 opinii) Zobacz oceny
10
551
9
786
8
1 444
7
1 386
6
676
5
250
4
91
3
70
2
28
1
18
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380751606
liczba stron
496
język
polski
dodała
SandyViant

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie. Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został...

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.

Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest nie tylko z ekscentryzmu, ale także z tego, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było…

Rozpoczyna się gra między ścigającym a ściganym, w której tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim.

 

źródło opisu: http://www.mrocznastrona.pl/Ksiazka/170

źródło okładki: http://www.mrocznastrona.pl/Ksiazka/170

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 479
Inegrette | 2017-04-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 kwietnia 2017

„Do sądu przychodzi się po wyrok, a nie po sprawiedliwość”

Po przeczytaniu już wszystkich tomów z Joanną Chyłką zdecydowałam się na kolejną powieść Remigiusza Mroza. Dodatkowo zachęcona dużą ilością „ochów i achów”, które atakowały mnie ze wszystkich stron zabrałam się za „Behawiorystę” z tą przepiękną, minimalistyczną okładką i zachęcającym opisem.
Głównym bohaterem jest tytułowy behawiorysta, czyli zhańbiony prokurator Gerard Edling – mistrz kinezyki, kiepski ojciec, niekochający mąż. Taki obraz dostajemy na samym początku. Do tego dodać można dużą łyżkę dobrych manier, uczucie wyższości nad wszystkimi i wrażenie, że jest się najinteligentniejszym człowiekiem na placu gry. I tak właśnie stworzoną mieszanką wstawiamy do piekarnika, by tam powstała postać, do której nie poczułam ani grama sympatii. A wręcz przeciwnie. Miałam wrażenie, że Edling stanowczo za wysoko unosi nochal i choć został dyscyplinarnie zwolniony pcha się tam, gdzie nie powinien. Pewnie, że jego doświadczenie miało pomóc w ujęciu Kompozytora, ale czasami powinien zrobić dwa kroki do tyłu i ustąpić.
Kompozytor był chyba jedyną, dobrze napisaną postacią. Intrygował, wciągał i praktycznie kradł każdą stronę, na której się pojawiał. Jego zapędy i chęć naprawienia świata były interesujące. Miały pokazać dylemat wagonika, o którym mało kto słyszał z tej praktycznej strony a nie tylko z wyklepanych w podręcznikach psychologii i filozofii formułek. Poruszenie takiego tematu wyszło Remigiuszowi zdecydowanie na plus.
Mam jednak wrażenie, że autor chciał wpleść w powieść tak dużo plot twistów, że sam przestał za nimi nadążać. Na dodatek na niewiele zdało się Edlingowi znajomość kinezyki, ponieważ przez pół książki czytamy o tym, że podejrzany nie wyraża żadnych emocji i nasz wspaniały specjalista nie może nic o nim powiedzieć.
Jak dla mnie książka mogłaby być o połowę cieńsza. Wycięcie sporych fragmentów, gdzie śledczy błądzili po omacku sprawiłoby, że akcja płynęłaby zdecydowanie szybciej i może nie katowałabym tej książki aż tak długo. Dodatkowo te wszystkie ciekawostki z kinezytyki, które miały zaciekawić czytelnika, mnie wręcz nużyły. Dlaczego? Ponieważ wszystkie te ciekawostki znam z zajęć na pierwszym roku studiów. To nie było dla mnie nic odkrywczego. Remigiusz Mróz zapomniał też o jednym. O dodaniu odrobiny ludzkiej iskry Gerardowi przez co miałam wrażenie, że czytam o przygodach androida. Są przebłyski jego emocji, owszem ale ja czytałam te fragmenty w tak obojętny sposób, że praktycznie nic nie poczułam. A to chyba nie na tym powinno polegać czytanie książek.
Podsumowując jest to jedno z moich rozczarowań, bo oczekiwania miałam naprawdę duże. Zwłaszcza po tak wielu pochlebnych opiniach. Nie sądzę jednak bym zraziła się do tego autora. Szczególnie, że w pamięci wciąż mam wspaniałą serię z Chyłką i Zordonem w roli głównej. Dodatkowo należy nadmienić, że podobało mi się zakończenie, gdzie w końcu poznaliśmy odpowiedzi na prawie wszystkie pytania, które dręczyły nas podczas lektury. Zakończenie, które pokazuje co więzienie potrafi zrobić z człowiekiem, a sąd tak naprawdę nie jest miejscem, gdzie sprawiedliwość zwycięża.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miłość w czasach dyskontów

„Dziś jest dobrym momentem na miłość – możliwe, że kolejnego już nie będzie” Książka opisuje życie 37letniej kobiety – Oliwii, której do swojego ślubu...

zgłoś błąd zgłoś błąd