Ferdydurke

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,32 (8944 ocen i 399 opinii) Zobacz oceny
10
430
9
1 399
8
981
7
2 186
6
1 064
5
1 131
4
405
3
652
2
172
1
524
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8308033059
liczba stron
296
słowa kluczowe
gęba, satyra, teoria Formy, pupa, groteska
język
polski

Forma zarówno artystyczna co i obyczajowa to główny temat tej powieści. Prześmiewcze spojrzenie na konwenans, który zaczyna żyć własnym życiem uzależniając swoich użytkowników. Atutem wydania jest analiza tekstu w formie lekcji literatury z Jerzym Jarzębskim i Andrzejem Zawadzkim.

 

Brak materiałów.
książek: 846
cykuta | 2010-10-23
Przeczytana: 04 października 2007

Zasady można łamać. Konwencje też. Jeśli istnieje przykład obrazujący to twierdzenie, jest nim niewątpliwie „Ferdydurke” autorstwa Witolda Gombrowicza.

Zazwyczaj bywa tak, że tytuł powieści, dramatu, czy liryku przynajmniej w pewnym stopniu oddaje jego tematykę. Tytuł Ferdydurke, w opozycji do tradycyjnej prozy, nie znaczy nic. Wśród znawców literatury panuje przekonanie, iż etymologia tego wyrazu wiąże się z powieścią Sinclaira Lewisa „Babbitt”, której bohaterem jest Freddy Durkee, podobnie jak Józio powrotnie wpędzony w dzieciństwo.

Pewnego dnia, a jego relewantność wyznaczana jest przez trzydzieste urodziny głównego bohatera, Józio budzi się w swoim pokoju. Ma niejasne poczucie przekroczenia jakiejś granicy wieku, a mimo to czuje się niesłychanie niedojrzały. Jego życie nie zmierza w żadnym konkretnym kierunki, brak mu stabilizacji, charakterystycznej dla świata dorosłych, który tego bezwzględnie od niego wymaga. W takim stanie rzeczy do mieszkania Józia przybywa belfer – profesor Pimko, by zabrać podrostka do… szkoły! Farsowość tej sytuacji, jej nierealność i kuriozalność nie pozwala bohaterowi stawiać oporu… I tak, paradoksalnie, Józio, miast wydorośleć, znalazł się w zaludnionym piętnastolatkami więzieniu! Fabuła, prezentująca dalsze perypetie tego mężczyzny, wznosi się niejednokrotnie w oparach absurdu i kpiny, co nie powinno dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę, iż „Ferdydurke” to lektura awangardowa, zawierająca w sobie tak elementy czarnego humoru, czy satyry, jak groteski.

Dowodem na wybitność tej powieści niech będzie wachlarz jej interpretacji. Dzieło Gombrowicza porusza szereg problemów, z których stawienie czoła własnej niedojrzałości wcale nie jest najważniejsze. Najistotniejsze i zarazem najczęściej pojawiając się niepokoje wiążą się z Formą. Według autora każdy człowiek ma określoną formę; jest w niej niejako zamknięty. Forma nie wyraża człowieka, nie jest odpowiednia dla jego wnętrza, tłamsi je. Bywa przyciasna i nierzetelna, ponieważ człowiek żyjący w społeczeństwie wcale nie określa jej sam; w Formę zamykają go inni ludzie. Wszelka forma jest więc uszczupleniem; każdy schemat wymaga ograniczenia treści. Tak samo jest z koncepcjami literackimi. Gombrowicz wykpiwa kurczowe trzymanie się wyznaczonych reguł i sztywne powielanie dawno odkrytych schematów, jako nafaszerowane sztucznością, nienaturalne udziwnienie, które przez swoje ograniczenie nie może prowadzić do niczego konstruktywnego.

Gombrowicz stawia tez kilka pokrewnych tez, jak na przykład teoria stwierdzająca, iż każdy człowiek ma kilka Gąb, które przybiera obcując z różnymi ludźmi. Inaczej będzie się zachowywał przy nauczycielu, a inaczej w stosunku do rodziców. Czasem bywa też tak, że ludzie, z którymi się spotykamy wymuszają na nas określone zachowanie, w ten sposób „dorabiając nam gęby”.

„Ferdydurke” rozpoczyna temat szkoły. Profesor Pimko, pojawiający się w pokoju Józia jest typowym przykładem zręcznego manipulatora. Zamiast przysposabiać swoich podopiecznych do dorosłego życia, jego idee fixe jest upupianie. Terminem tym Gombrowicz nazywa proces zdziecinniania uczniów, forsowany przez odmóżdżonych pedagogów pozbawionych autorytetu. To na jednej z takich lekcji padły słynne słowa „Słowacki wielkim poetą był”, które doskonale obrazują mechanizmy funkcjonujące we współczesnej autorowi szkole [obawiam się, że sporo z nich zachowało się do dzisiaj], w której samodzielne myślenie było – łagodnie rzecz ujmując – mechanizmem wielce niepożądanym.

Jednak „Ferdydurke” to znacznie więcej, niż można zmieścić na jednej stronie recenzenckiego tekstu. Znajdziemy tam także krytykę [oczywiście przez wyszydzenie] owczego pędu ku nowoczesności oraz zręczny pastisz co ciekawszych prądów polskiej literatury [czy trzecia część powieści, której akcja toczy się w dworku aby na pewno nie przypomina naszej narodowej epopei?], stworzony z pomocą multum neologizmów, tak charakterystycznych dla tego twórcy. Słowem; Gombrowicz wielkim pisarzem był.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Podpalacz

Pierwsze koty za płoty. I mogę powiedzieć, że bardzo udane. Po zakończeniu trylogii o prokuratorze Szackim autorstwa Miłoszewskiego szukałem jakiegoś...

zgłoś błąd zgłoś błąd