Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ferdydurke

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,31 (8743 ocen i 383 opinie) Zobacz oceny
10
410
9
1 371
8
948
7
2 143
6
1 032
5
1 115
4
393
3
644
2
168
1
519
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8308033059
liczba stron
296
słowa kluczowe
gęba, satyra, teoria Formy, pupa, groteska
język
polski

Inne wydania

Forma zarówno artystyczna co i obyczajowa to główny temat tej powieści. Prześmiewcze spojrzenie na konwenans, który zaczyna żyć własnym życiem uzależniając swoich użytkowników. Atutem wydania jest analiza tekstu w formie lekcji literatury z Jerzym Jarzębskim i Andrzejem Zawadzkim.

 

Brak materiałów.
książek: 651
panna_lovegood | 2013-08-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 sierpnia 2013

Polonistka przed lekturą spytana, czy się jej osobiście powieść podobała rzekła mi "Gombrowicz nie jest autorem, który się może podobać". I od pierwszej strony już widziałam, że ma rację.

Nie jest to zwykła powieść ze zwykłą fabułą, zawiązanie, zwrot, rozwiązanie, morał, finał, owacje. To powieść fizoloficzno - intelektualna, a w sumie nawet to powieść nie jest, tylko jedna wielka metafora.
Wcześniej czytałam O "Ferdydurke" i O Gombrowiczu i O jego poglądach na formę i spodziewałam się, że go znienawidzę. I że będę się zżymać przy każdym zdaniu. A tu się okazało, że zżymałam się tylko przy co drugim. A tak serio to tylko na początku, kiedy wykładał swoje filozofije i czułam się mocno tym przytłoczona.
W ogóle nie wiem, czy on napisał to na poważnie, czy dla żartu. Czuć wyraźnie w tym parodię i humor (mógłby pracować w kabarecie, myślę), ale też czasem powagę i pod koniec melancholię. Nie mogę wyciągnąć z tej książki, jaka była jego intencja, jaki on był. Mówiąc jego językiem: nie mogę znaleźć dla niego formy. I to budzi mój wewnętrzy niepokój, jak również to, że nie mogę się z nim nie zgadzać, o zgrozo! Chciałabym go poznać i podyskutować z nim na ten temat. Jedno jest pewne - napisał coś niebanalnego, co skłania do myślenia.

W ogóle ciężko jest napisać coś o tej książce, bo cokolwiek nie napiszę wpadnę w formę. Albo w formę recenzenta krytycznego, albo w formę recenzenta pochlebnego, albo w obydwie te formy, co przez ich połączenie da nową, lecz również formę. Z kolei Gombrowicz walcząc przeciwko formie, znów wpadał w formę, samemu sobie przecząc. Ratował się dwoma opowiadaniami włożonymi w utwór, których nie do końca rozumiem, ale bycie bojownikiem z formą, jest tak czy siak również jakąś formą. Czy całe dzieło nie ma sensu? I czy przez brak sensu nabiera ono sensu? Czy ja bredzę? Łydka, łydka, łydka, łydki, łydka, łydka?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dochodzenie

Książka byłaby dużo lepsza i strawniejsza, gdyby była krótsza, ponieważ od pewnego momentu wytraca impet i zaczyna nużyć z każdą stroną. Dobrnęłam do...

zgłoś błąd zgłoś błąd