Lilli Podróż w nieznane

Seria: Lilli
Wydawnictwo: Rozpisani.pl
4 (2 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
0
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lilli Podróż w nieznane
data wydania
ISBN
9788394289102
liczba stron
328
język
polski
dodał
alehambra

Wciągająca, pełna przygód i humoru opowieść skierowana zarówno do młodszego, jak i starszego czytelnika, która przeniesie go w niesamowitą podróż po magicznym świecie fantasy. Zielone orki, wojownicy z Zapomnianych bagien i inne rasy z pomocą legendarnej Podróżniczki walczą ze złem, które przybyło do ich świata tylko w jednym celu: by go zgładzić… „Pewnego dnia Lilli budzi się i przygotowuje...

Wciągająca, pełna przygód i humoru opowieść skierowana zarówno do młodszego, jak i starszego czytelnika, która przeniesie go w niesamowitą podróż po magicznym świecie fantasy. Zielone orki, wojownicy z Zapomnianych bagien i inne rasy z pomocą legendarnej Podróżniczki walczą ze złem, które przybyło do ich świata tylko w jednym celu: by go zgładzić…

„Pewnego dnia Lilli budzi się i przygotowuje do pracy. Zmęczona życiem nie wyobraża sobie, że przez następne lata ma robić to samo, pracować dla kogoś i być od niego zależna. Gdy dociera do pracy, niespodziewanie jej życie się zmienia. Przenosi się do magicznego świata, w którym odkrywa w sobie odwagę, waleczność, pewność siebie i moc, o jakiej mogła tylko śnić. Prowadzona przez małą wróżkę o zadziornym charakterze i ciętym języku oraz upartego czarodzieja i zadufanego w sobie księcia bagien odkrywa siebie, powoli dając nadzieję światu, do którego przybyła”.

 

źródło opisu: http://www.zinamon.pl/ksiazka/Marco-M-R-/Lilli-Pod...(?)

źródło okładki: http://www.zinamon.pl/ksiazka/Marco-M-R-/Lilli-Pod...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 169
Mao | 2017-10-24
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Książkę znalazłem w bibliotece, zerknąłem, że to vanity i postanowiłem przyjrzeć się jej lepiej, bo dość często wypożyczam vanity chcąc sprawdzić, jak zmienia się ich poziom wraz z upływem lat. Przy autorze jest notka, że to self-publisher, ale dzieło self-publishem absolutnie nie jest. Raz, że taka forma wydania ma przeważnie postać e-booka, dwa – książki „samobublikatorów” powstają bez udziału wydawnictwa. Tymczasem Rozpisani.pl oferuje klasyczny pakiet vanity. Autor musiał skorzystać z najtańszego pakietu, bo książka ma zrobione skład i łamanie, lecz korekty i redakcji kompletnie brak. Czyli wyszło ładne opakowanie, porządny papier, niczego sobie okładka, niezła mapka, ale od tekstu aż oczy bolą. Powiem, że udało mi się dobrnąć do setnej strony i miałem serdecznie dosyć, musiałem zrobić sobie przerwę. Tekst jest najeżony błędami każdego rodzaju, do tego autor zupełnie nie panuje nad powieścią w każdym jej aspekcie. Raz pisze Lilly, by kilka wersów potem była Liliana, to samo naprzemiennie jest Podróżniczka i podróżniczka (jeszcze ze złą deklinacją). Do tego leży interpunkcja, ortografia, merytoryka, gramatyka, a najgorsze są: logika, łopatologie i powtórzenia. Ostatnimi autor zupełnie się nie przejmował, na stronę potrafił użyć kilkanaście razy tego samego wyrazu. W przypadku opisu otoczenia dominowały: jakiś tam, dziwny, mający x metrów, podobny do. Cały czas ten sam schemat. Zero urozmaicenia. W nieskomplikowanych zdaniach dominuje spójnik „i”. Oto kilka przykładów błędów ledwo z początku książki.

„Zilean słuchał uważnie, co rusz rozszerzając źrenice ze zdziwienia”.
„(…) w powietrzu zaczął unosić się intensywny zapach rożnego rodzaju kwiatów”.

„Zarzuciła jedną jego łapę na swoje barki i pomogła mu iść”.

„Widział śmierć swojego pobratymca i wie, co go czeka. Ale nie będę tolerować obecności następnego krwiożerczego wilkura.”

„(…) w jednej chwili wojsko ustawiło się w jednym rzędzie”.

„ – Zildanie, co się dzieje? Co nas ściga? – zapytała wystraszona Lilly.
– Jeszcze nie wiem, ale na pewno to coś, co potrafi zabijać (…)”

„ – Witaj Lilly (…)
– Witaj, mała wróżko”.

Jeśli chodzi o wspomnianą logikę. Praktycznie przy każdej kartce jest coś, co powoduje, że czytelnik wzdycha ze zdziwienia. Bohaterowie pochodzą z innych światów, a rozmawiają ze sobą niczym Polak z Polakiem. Wprawdzie jest wspomniane, że wieki temu światy się przenikały, ale to nie usprawiedliwia płynnej mowy, kolokwializmów i zwrotów, które jakby pochodziły od graczy multiplayer z Discorda czy Team Speaka. Bohaterka nie wie nic o nowym świecie, nie potrafi posługiwać się bronią, a tu nagle dostaje dwa miecze, wydobywa je na widok jakiegoś złego elfa i grozi mu, chociaż nie ma prawa wiedzieć, że jest zły. Autor wspomina, że potwór zmienił postać tylko po to, by pół strony dalej napisać dokładnie to samo. Pisze, że ktoś spał wiele godzin, a ledwo za chwilę, że spał trzy. Bohaterkę w sekundę powala pośledni potwór, traci ona przytomność, a moment potem królowa wróżek mówi, że przy Lilly jest najpotężniejszą istotą w ich świecie i odsyła swoją eskortę wojska koronnego, pewna, że Lilly zapewni jej bezpieczeństwo. To tylko kwiatki z kawałka tekstu, a tak wygląda cały.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów, wyszło przypadkiem to samo, co w „Achajach”, że jest ich masę, a wszystkie mówią tak samo i mają mentalność młodszych nastolatków. Przykładowo leciwy czarodziej raz zachowuje się jak mentor, by za chwilę ze śmiechem biegać wokół stołu, a niebawem wrzeszczy bez powodu na dziewczyny oglądające łąkę, potem znów jest poważny. Wróżka miała pełnić rolę „śmiesznego stworzonka”, lecz często jest irytująca, bo mówi jak przedszkolak, co ma również miejsce w przypadku żyjącej setki lat królowej. Sama Lilly jest nijaka, jej rola to uśmiechanie się, żartowanie, odpowiadanie na pytania i chodzenie tam, gdzie wskazują bohaterowie.

Wykreowany świat jest przesycony fantastyką, wszystkiego jest tu za dużo. Ledwo 50 stron tekstu, a już mamy do czynienia z kilkunastoma rasami. Większość jest żywcem ściągniętych z Tolkiena i jego klonów fantasy, nawet wydarzenia są takie same, jak marsz entów przez las czy bitwa wielkich skalnych golemów, natomiast rytuał ratowania Kroka od razu skojarzył mi się z przywracaniem Weaver do zdrowia w „Avatarze”. Pojawiają się też nowe rodzaje stworzeń, ale tylko jeśli chodzi o nazwę, tak więc Krok to Croc z „Legend of the Gobbos” albo Renekton z LOLa, natomiast wargowie są wilkurami. Uważam, że na dobre wyszłoby powieści, gdyby autor zdecydował się na jedno: albo od nowa tworzy własne rasy, albo korzysta z już istniejących.

Fabuła jest niestety sztampowa: nielubiące się rasy, proroctwa, przepowiednie, wybraniec z jednego świata i rotowanie drugiego, walka dobra ze złem, a wszystko to okraszone podróżą z przygodami. Dzieło ma blogowy charakter i w takiej postaci nie powinno wyjść na rynek. Natomiast powinno przejść solidną korektę oraz redakcję, a najlepiej zostać napisane na nowo. W obecnej formie nadaje się raczej tylko dla osób w wielu podstawówki i gimnazjum, które fascynuje bogaty świat fantasty, gdzie jest pełno stworów i kolorów, lecz przymykają oczy na błędy. Zastanawia mnie, czy Pan Marco (który także w książce występuje ;)) napisał tekst jako nastolatek i wydał po latach, czy napisał będąc dorosły, lecz sądzę, że miała miejsce raczej pierwsza sytuacja. Autor powinien przede wszystkim popracować nad opisami otoczenia i kreacją postaci. Ogólnie książka nie jest zła: lekka, uspokajająca, powodująca uśmiech na twarzy, przywodząca na myśl czasy szkolne. Takie też są potrzebne, miło jest poczytać o kolejnych wersjach Tolkiena, bo jego nigdy za wiele, jednak warsztat wymaga sporej pracy, a przynajmniej potrzeba kilku redaktorów i korektorów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Piąty elefant

Jedna z najlepszych pozycji w dorobku genialnego autora. Mądra, wzruszająca, a jednocześnie przezabawna, wręcz tryskająca inteligentnym humorem. Dla c...

zgłoś błąd zgłoś błąd