Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,35 (678 ocen i 94 opinie) Zobacz oceny
10
20
9
73
8
208
7
239
6
113
5
17
4
5
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380493735
liczba stron
204
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Medellin

Choć pięciomilionowa Norwegia przyciąga Polaków wysokimi zarobkami i poziomem życia, na idealnym obrazie tego kraju jest rysa. Barnevernet – instytucja siejąca postrach, przed którą imigranci z Europy Wschodniej ostrzegają się na forach internetowych: zabiera dzieci, rozdziela rodziny, posądza rodziców o niestabilność psychiczną, podburza małoletnich do zeznawania przeciwko bliskim. Czy...

Choć pięciomilionowa Norwegia przyciąga Polaków wysokimi zarobkami i poziomem życia, na idealnym obrazie tego kraju jest rysa. Barnevernet – instytucja siejąca postrach, przed którą imigranci z Europy Wschodniej ostrzegają się na forach internetowych: zabiera dzieci, rozdziela rodziny, posądza rodziców o niestabilność psychiczną, podburza małoletnich do zeznawania przeciwko bliskim.

Czy jednak na pewno wszystko jest czarno-białe? Jaki związek z Barnevernet miał Anders Breivik? I dlaczego detektyw Rutkowski w norweskiej prasie nazywany jest Rambo? Maciej Czarnecki przedstawia obie strony medalu, zamiast czerni i bieli ukazując całą gamę szarości i oddając głos norweskim pracownikom społecznym, rodzicom zastępczym, ekspertom. Przede wszystkim jednak słucha uważnie i dokumentuje dzieje rodziców i odebranych dzieci. Jego książka to wstrząsający reportaż o tym, jak cienka potrafi być granica między rajem a piekłem.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 26
kerrygold | 2017-05-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2017

Bardzo lubię książki, które rozbierają dwa przeciwstawne sposoby myślenia na czynniki pierwsze tak, że czytelnik zaczyna rozumieć oba stanowiska. Maciej Czarnecki zakłada, że czytelnik polską mentalność już zna, więc dobrał się do norweskiej. Pięknie tłumaczy fundamenty norweskiej kultury i płaszczyzny tarć między polskimi imigrantami a Norwegami. Co najważniejsze - pokazuje też że żadna ze stron nie jest zupełnie bez winy. Barnevernet ma nieobiektywne kryteria oceny rodziców, stosuje środki nieadekwatne do sytuacji, brakuje im wrażliwości kulturowej, zgoda, ale z niuansów książki widać też, że spora część imigrantów z Polski to karyny i sebiksy, które nie wytrzymają bez wstawienia "k...." w co drugim zdaniu, nie mają problemu z przemytem alkoholu czy jazdą po pijaku. Przeprowadzają się do kraju który świetnie sobie radzi między innymi ze względu na swoją praworządność, po czym nagminnie łamią prawo. Miałam trochę do czynienia z polską emigracją w Norwegii i niestety są to w dużej mierze budowlańcy, co to uważają że jak się baby nie bije to jej wątroba gnije, albo że straszenie dzieci przemocą to świetna metoda wychowawcza.

Życzyłabym sobie, żeby polska imigracja wdrożyła to, czego tak oczekuje od imigracji z Bliskiego Wschodu, a mianowicie dostosowała się do lokalnych warunków albo wracała do siebie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
365 dni

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę książkę, momentalnie zainteresowała mnie okładka, a opis sprawił, że od razu chciałam ją przeczytać. W końcu połączen...

zgłoś błąd zgłoś błąd