Aorta

Cykl: Gabriel Byś (tom 1) | Seria: Mroczna Seria
Wydawnictwo: W.A.B.
6,63 (346 ocen i 93 opinie) Zobacz oceny
10
11
9
16
8
61
7
114
6
82
5
35
4
15
3
7
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328027831
liczba stron
400
język
polski

Pruszków spokojnie żyje w cieniu niedalekiej Warszawy. Mało kto pamięta o mafii pruszkowskiej, która rządziła miastem w latach dziewięćdziesiątych. Byli mafiosi albo odsiadują wyroki, albo zakamuflowali się i zeszli do podziemia… Kiedy w mieszkaniu na luksusowym osiedlu dwóch tragarzy znajduje zmasakrowaną kobietę, wszyscy są zszokowani. Sprawa trafia do komisarza Gabriela Bysia z Komendy...

Pruszków spokojnie żyje w cieniu niedalekiej Warszawy. Mało kto pamięta o mafii pruszkowskiej, która rządziła miastem w latach dziewięćdziesiątych. Byli mafiosi albo odsiadują wyroki, albo zakamuflowali się i zeszli do podziemia…
Kiedy w mieszkaniu na luksusowym osiedlu dwóch tragarzy znajduje zmasakrowaną kobietę, wszyscy są zszokowani. Sprawa trafia do komisarza Gabriela Bysia z Komendy Stołecznej. Byś musi ją szybko rozwiązać – po ostatniej wpadce to jego zawodowe „być albo nie być”. Tymczasem ma tylko niezidentyfikowane okaleczone zwłoki z wyłupionymi oczami.
Niebawem okazuje się jednak, że to morderstwo jest wierzchołkiem góry lodowej, a wszystkie tropy prowadzą do pewnego niebezpiecznego człowieka. Czy Byś wypowie otwartą wojnę mężczyźnie, który rządzi podziemnym Pruszkowem?
Bartosz Szczygielski w swoim gorzkim i przewrotnym debiucie stworzył postać bezkompromisowego komisarza, jakiego jeszcze nie znacie, a poznać powinniście!

 

źródło opisu: www.grupawydawniczafoksal.pl

źródło okładki: www.grupawydawniczafoksal.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2954

Katarzyna Bonda na okładce „Aorty” napisała: „mamy wreszcie naszego Marlowe’a”. Aż tak daleko w porównaniach bym się nie posunął, aczkolwiek zadziorne pisarstwo Bartosza Szczygielskiego jest bliskie temu co wyprawiał Chandler.
I to mnie najbardziej ujęło w tej książce.

Wbrew pozorom narracja Bartosza Szczygielskiego nie jest zbyt łatwa w odbiorze. Nie jest to sienkiewiczowska proza, gdzie płynność i plastyczność języka łapie czytelnika za nos i ciągnie za sobą jak ogłupiałe wołu. Język pana Bartosza jest często chropowaty, skrótowy i momentami niejednoznaczny. Ponadto przeskoki między odrębnymi miejscami akcji są zaznaczone wierszem odstępu między ostatnim zdaniem jednej sceny i pierwszym zdaniem drugiej sceny. Autor wprowadził taki zabieg, że zdania te traktują o czymś zupełnie innym, ale na pierwszy rzut oka są o tym samym. I jeżeli kolejna scena zaczyna się na następnej stronie, to nie od razu można się zorientować, że już czytamy o czym innym. (Taki sam zabieg zastosował Tomasz Sekielski w „Zapachu suszy”.) Jest to ciekawa zabawa z czytelnikiem, ale czasami potrafi wybić z rytmu jak cholera.

Jednak owa chropowatość języka ma swoją wartość, ponieważ tym bardziej uwidacznia się twardość i moc tej prozy. Nie ma tu nic z infantylności i pretensjonalności debiutanta. Autor wszedł po raz pierwszy na scenę i nawet buraka nie strzelił. Dialogi są elektryzujące, małomiasteczkowość okrutna i brudna, a z opisu postaci i miejsc Chandler wychyla głowę i podnosi kciuk do góry. Pełna profeska, a przy tym luz.

Rzecz dzieje się w Pruszkowie. W swoim mieszkaniu w bloku zostaje znaleziona zastrzelona Marta Zręb. Do rozwikłania tej sprawy zostaje przydzielony komisarz Gabriel Byś z Komendy Stołecznej jako pomoc dla policji pruszkowskiej. Razem z Januszem Pilszem i Moniką Ruszką z miejscowego komisariatu będą próbowali rozwikłać zagadkę tego morderstwa.
Jednocześnie z prowadzonym śledztwem akcja przebija się w inne rejony, gdzie główną postacią jest tam Katarzyna Sokół, prostytutka na usługach mafii, a dla niektórych „Matka Teresa Onanistów”. Te dwa równoległe plany niebawem się zejdą.

Gabriel Byś nie jest ani Marlowem, ani Holmsem. No dobra, może trochę Harrym Holem. Ma za sobą spektakularne porażki w pracy policji (tę sprawę traktuje jako nadzieję na przywrócenie dobrego imienia), ciężkie relacje z ojcem (a, to Wallander), kochającą, fochliwą i piękną żonę Alicję oraz chroniczny ból kręgosłupa, który pozwala mu faszerować się tramalem w tajemnicy przed żoną. „Między lekomanem a narkomanem stoi tylko farmaceuta”. Nie jest jakimś twardzielem, czasami zachowuje się jak złośliwy dzieciak, ale stając przed ciężkimi wyborami potrafi ocenić sytuację i szybko działać. Jego postać rozkręca się wolno z dnia na dzień (bo książka podzielona jest na 7 rozdziałów – dni), czego nie można powiedzieć o Kaśce – od razu dostajemy twardą, wyrazistą, zadziorną, ale i tajemniczą babkę. Byś jednak pod koniec nabiera rumieńców; na początku traktował śledztwo tylko jako pryszcz, który trzeba wycisnąć szybko i spektakularnie, aby nie wracać zbyt późno do żony, i aby odzyskać honor policjanta utracony w przeszłości, ale potem tak się w nie osobiście angażuje, że nawet zapomina się myć i chodzi śmierdzący i zarośnięty jak kloszard.

W ogóle Bartosz Szczygielski każdą z postaci drugoplanowych obdarza ciekawym rysem. Mało powiedziane - rytem. Informatyk Robert, niepełnosprawna starsza kobieta Joanna, opiekująca się nią Halina, mafioso Dzierga, policjantka Monika i wiele innych. Każdy ma coś w sobie, każdy jest swój, od razu można wyczuć niejednoznaczność i głębię postaci; nie ma się uczucia jakiejś kalki, sztampy, rekwizytu do wypowiadanych formułek. W tym temacie robota jest zrobiona nad wyraz pierwszorzędnie.

Akcja nie jest tu jakoś spektakularnie szybka. Na początku detektywi rozglądają się raczej bezradnie wokół siebie przyciskając kogo się da z informatorów, żeby złapać jakiś punkt zaczepienia. Ale później nabiera tempa i jedzie do końca ruchem jednostajnie przyspieszonym, aż do spektakularnego finału. Finał jest taki, że bez kontynuacji zginiemy.

Intryga bardzo ciekawie ułożona. Ale tym, czym mnie Autor w niej ujął było to, że wkręcił w nią zagadki logiczne. Odnalezione tajemnicze grafy w notatniku denatki tworzą pewien klucz, do rozwiązania którego trzeba się trochę nagłówkować. Matematyka matką nauk. Święte słowa.

Rekapitulując, jak często mawia Kuba Strzyczkowski w Trojce, „Aorta” to książka napisana z chandlerowskim nerwem, czyli gorzko, sarkastycznie i z mnóstwem niebanalnych metafor. Wszystko to przefiltrowane przez świeżość debiutanta i jego błyskotliwy zmysł obserwacyjny ludzi.

Ciekawe jak dobra będzie „Krew”? Rozbudziłem sobie apetyt.

https://bookbeergeek.wordpress.com/2017/10/24/bartosz-szczygielski-aorta/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Klezmer. Opowieść o życiu Leopolda Kozłowskiego-Kleinmana

Po lekturze Klezmera, będę patrzyła na wspaniałego Poldeczka z jeszcze większym szacunkiem i podziwem. Nie chodzi mi tylko o jego trudne, momentami ko...

zgłoś błąd zgłoś błąd