Seraph of the End - Serafin Dni Ostatnich #1

Tłumaczenie: Mateusz Makowski
Cykl: Seraph of the End (tom 1)
Wydawnictwo: Waneko
7,53 (57 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
6
8
9
7
20
6
7
5
1
4
4
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Owari no Seraph
data wydania
ISBN
9788380960671
liczba stron
198
słowa kluczowe
manga, shounen, wampiry, akcja, dramat
kategoria
komiksy
język
polski
dodała
Dejikos

Na skutek nieznanego wirusa ludzkość uległa zagładzie. Jedynymi ocalałymi są dzieci, które zostały uwięzione przez wampiry w ich podziemnych miastach. Dzięki poświęceniu swoich przyjaciół jednej osobie udaje się uciec. Chłopak poprzysięga zemstę na dawnych oprawcach… Co czeka na niego w kompletnie zmienionym świecie?

 

źródło opisu: Waneko, 2016

źródło okładki: http://waneko.pl/

Brak materiałów.
książek: 267

https://biegampoksiazkiiczekolade.tumblr.com/post/163557885714/przysz%C5%82y-wampiry-i-wszystko-popsu%C5%82y-a-potem

^odwiedzajcie tumblra, fajniejsza oprawa i obrazki!

Przyszły wampiry i wszystko popsuły, a potem zwalają to na ludzi... czyli “Serafin Dni Ostatnich” Takaya Kagami i Yamato Yamamoto

"Na skutek nieznanego wirusa ludzkość uległa zagładzie. Jedynymi ocalałymi są dzieci, które zostały uwięzione przez wampiry w ich podziemnych miastach. Dzięki poświęceniu swoich przyjaciół jednej osobie udaje się uciec. Chłopak poprzysięga zemstę na dawnych oprawcach… Co czeka na niego w kompletnie zmienionym świecie?"

Nic specjalnie strasznego. Będzie sobie chodził do szkoły, pozna nowych przyjaciół, zdobędzie fajną broń, bagaż emocjonalny prędzej czy później zaniknie, by wrócić z nawiązką i… I tak właściwie jedynym moim problemem z “Serafinem Dni Ostatnich” jest brak psychologicznych podstaw zachowania głównego bohatera. Bo, poza tym dość sporym niedopatrzeniem, całość można uznać za bardzo interesującą i wciągającą, a przy tym przyjemną dla oka.

Od dłuższego czasu uznaję Wydawnictwo Waneko za najlepsze na polskim rynku mangowym. Mają ogromny wybór pozycji - od mocnych erotyków, poprzez yaoi, yuri, shoujo, komedie, sportówki, shouneny, aż po seineny, od których włos na głowie się jeży. Trochę zgodnie z zasadą każdemu jego porno, a trochę z czystej chęci trafienia do jak najszerszego grona odbiorców (kapitalizm, co poradzisz?). Sięgają po pozycje niszowe i po mega popularne. Ich tłumaczeniom przydałaby się większa korekta, bo niektóre zdania powodują zażenowanie, ale trzymają wysoki poziom, który przegrywa wyłącznie z Wydawnictwem Yumegari, absolutnym zwycięzcą pod względem publikowanych tekstów. Unikają przykrych dla oczu spolszczeń i tłumaczenia nazw własnych, które spokojnie mogą zostać w oryginale (patrzę na was, JPF). Sam “Serafin Dni Ostatnich” drukowany jest na przyjemnym papierze, dokładnie i bez ucinania kadrów, choć mogliby nieco częściej drukować kolorowe strony na początku rozdziałów, zamiast wbijać je w szarości, co powoduje niezbyt wyraźny druk, ale to mój ogólny problem z wydawnictwami w Polsce, więc nie odstają. Grzbiety są mocne, nie puszczają po kilkukrotnym czytaniu i przyjemnie trzyma się je w dłoniach. Obwoluty mają bardzo ładne kolory i są miłe w dotyku. Absolutnym plusem są kolorowe mini-plakaty na początku każdego tomu i choć nie wiem czy to decyzja Waneko, czy tak jest również we wszystkich innych wydaniach, na pewno doceniam.

Yuu trafia do domu dziecka po tym, jak jego ojciec próbował go zabić, co spowodowało, że stał się nieufny wobec absolutnie wszystkich. Dzieci, które wyciągają do niego rękę - a zwłaszcza jedno z nich, Mikę - odpycha, bojąc się jakiegokolwiek zaangażowania. Nie ma jednak czasu na to, by wszystkich posłać do diabła, bo kilka minut po okrzykach godnych dorastającego Harry’ego Pottera, opiekunka dostaje krwotoku i pada na ziemię. A razem z nią wszyscy powyżej trzynastego roku życia, co powoduje kompletny chaos i być może skończyłoby się to jatką na miarę “Gone” Michaela Granta (polecam jedynie osobom z mocnymi nerwami, bo to ostry seinen wśród YA) gdyby na scenę nie wkroczyły znikąd wampiry, chcące zrobić z nich żywy inwentarz. Kilka lat później, jeden z nich postanowi zagrać z nimi w makabryczną grę, z której żywcem ujdzie jedynie Yuu i na dzień dobry wpadnie na członka Japońskiej Cesarskiej Armii Demonów, który zaoferuje mu zemstę.

Po czym wyśle go do szkoły.

To jest dość mocny element rozczarowujący, ponieważ życie Yuu w szkole nie różni się prawie niczym od typowo szkolnych shounenów - bohater poznaje nowych przyjaciół, zdobywa skille oraz wyposażenie, po czym idzie na misję. Lekki RPG i być może całość byłaby nieznośna, gdyby nie to, że zostało to podane ze smakiem i dużą dozą tajemnic, które zdobywają kolejne warstwy im dalej idziemy.

Tym, co mnie zachwyciło najbardziej, jest fakt, że świat przedstawiony nie jest czarno-biały. Otrzymujemy całą skalę szarości w postaciach drugoplanowych oraz epizodycznych, a ich motywy nierzadko wypływają dopiero o wiele później, gdy człowiek już jest przyzwyczajony do pewnego rodzaju wizerunku. A tu nagle klops, okazuje się, że postacie, które łatwo się lubiło, są w zasadzie bliżej czarnej strony skali szarości, a te, z którymi nie chcielibyśmy mieć nic do czynienia i czekamy, aż ich głowy zostaną nabite na pal, zaczynamy wspierać (poza nieszczęsnym Yuu, który jest przykrym przykładem męskiej Mary Sue, więc pozostaje Silny i Dobry).

Nie należy jednak wymagać głębi psychologicznej od większości relacji. Są one proste, typowe dla shounenów i jedynie kilka z nich można nazwać skomplikowanymi. Jak już mówiłam na wstępie - brak psychologicznej konsekwencji trochę boli. Wiele spraw zostało albo ułagodzonych, albo spłyconych i nie wiem na ile jest to kwestia problemu przeniesienia nowelki na mangę, a na ile oryginalnego tekstu. Nie ukrywam, że bardzo chętnie przeczytałabym nowelki, a przynajmniej wiele wyjaśniający prequel o Gurenie (teraz patrzę na was, Waneko, wyczekująco).

Fabularnie możemy jednak rozsiąść się w fotelu i radośnie popijać herbatkę, bo jest co śledzić i nad czym się zastanawiać. Nie ma zbyt wielu dziur logicznych, co chwali się autorowi, a nawet jeśli są, to później okazuje się, że jednak wcale nimi nie były. Świat polityki, wojska oraz struktur społecznych jest rozwijany z każdym tomem, a walki, których nie brakuje, zadowolą fanów mordobicia, choć na prawdziwie wciągające starcia trzeba będzie trochę poczekać.

Yamato Yamamoto, autor graficznej strony “Serafina Dni Ostatnich”, ma bardzo przyjemny styl. Postacie są wyraziste, różnią się od siebie i choć kobiety mogłyby być nieco bardziej zróżnicowane (zdecydowanie większość z nich wizerunkowo idzie w kierunku moe lub loli) to ciężko mi przypomnieć sobie postać, na którą nie byłoby przyjemnie spojrzeć. Mają wyrazistą mimikę i nawet niewielkie zmiany od razu są widoczne i odczuwane. O ile w pierwszych tomach twarze oraz ruchy są nieco kanciaste, to w późniejszych widać wyraźnie, że ręka Yamamoto przyzwyczaiła się do nich i nabierają przyjemnej miękkości. Tła niestety bywają puste i mało skomplikowane - poza rzadkimi panoramami - ale dobór gry światłocieni dobrze oddaje nastrój oraz wagę chwili. Krótko mówiąc - nie wali po oczach i można pozachwycać się niektórymi scenami (ja ślinię się nad absolutnie każdym kadrem zawierającym Shinyę - jego twarz sama w sobie jest w stanie przykuć mój wzrok na długie minuty).

Jeśli macie ochotę na niewymagającą, ciekawą historię z ładną grafiką i w miarę spójnym światem, to jest dokładnie to, czego szukacie. A jeśli, tak jak ja, macie przy tym słabość do ciekawych postaci pobocznych, jesteście w dobrym miejscu.


7/10

Bonusy:

Ci tam z tyłu - Dużym plusem jest cała zgraja postaci pobocznych. Sam Yuu jest mało interesujący i gdyby manga była tylko o nim, zapewne bym jej nie ruszyła. Nie wszyscy są przyjaciółmi, ba!, niektórzy zdecydowanie nimi nie są, ale są wyraziści, interesujący i czasami czytasz tylko po to, by ponownie zobaczyć jednego z nich.

Dziwny jest ten świat - Ale na szczęście spójny. Wampiry, zaraza, demony uwięzione w broni, anioły i ludzie, którzy wcale nie są tutaj tymi dobrymi. Miszmasz, z którego mogło wyjść coś paskudnego, ale na szczęście autor ma głowę na karku.

Wielka sztuka - Grafika jest bardzo przyjemna dla oka. Warto przyjrzeć się niektórym kadrom, bo detale potrafią zawrócić w głowie. O ile nie bardzo jeśli chodzi o tła, to zdecydowanie w przypadku postaci. A już na pewno strojów.

Autorskie ciekawostki - Takaya Kagami nosił się z zamiarem napisania “Serafina Dni Ostatnich” przez ponad szesnaście lat. Strzelił sobie lekko w stopę podsuwając wydawcy w tym samym czasie pomysł na tę nowelkę oraz na Legend of the Legendary Heroes. Herosi byli bardziej na fali w tamtym czasie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Targ zamknięty. Lekcje Hioba. Droga do zbawienia

Wspaniałe. Zawsze męczyłem się z Hiobem, a tu zupełnie inne spojrzenie. Rzeczywiście. Bóg jest zupełnie nie taki jak my myślimy o nim. PS. "Z cz...

zgłoś błąd zgłoś błąd