Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stracone złudzenia

Seria: Arcydzieła Literatury Światowej
Wydawnictwo: Zielona Sowa
7,39 (180 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
36
8
32
7
56
6
20
5
19
4
2
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8372205558
liczba stron
528
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Kolejna po Ojcu Goriot powieść wielkiego francuskiego pisarza Honoré de Balzaca. Bohater, prowincjonalny poeta Lucjan Chardon, rozkochuje w sobie swoją protektorkę, dużo od siebie starszą, zamężną Anais de Bargeton. Razem wyjeżdżają do Paryża. Czy jednak konfrontacja z wielkim światem nie zmieni uczuć młodzieńca, a jego poezja, niezrozumiała dla wiejskiej arystokracji, zdobędzie uznanie w mieście?

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

Brak materiałów.
książek: 647
Bosy_Antek | 2012-04-17
Na półkach: Przeczytane

Ludzie nie powinni widzieć, jak się robi kiełbasę i politykę - powiedział ponoć Bismarck i najprawodpodobniej miał rację.

Balzak w "Straconych złudzeniach" mógłby dodać - człowiek nie powinien też znać kulisów "robienia" książek, przedstawień teatralnych i artykułów prasowych. Autor jest bezlitosny - mając do dyspozycji arsenał środków, jakie oferuje literatura realistyczna XIX wieku, pozwala zajrzeć w brudny, brutalny, przesycony obłudą i cynizmem świat głodnych sławy literatów, pazernych księgarzy i dziennikarzy ferujących zabójcze wyroki o kolejnych dziełach bądź przedstawieniach.

Francuski autor posiłkuje się sprawdzonym chwytem - bohaterem czyni naiwnego prowincjonalnego poetę, lokalną sławę, Lucjana, który w Paryżu szuka okazji do zabłyśnięcia. Uzbrojony w tomik słodkich wierszy usiłuje dobić się do bram poetyckiego raju. Szczęście, autentyczny talent i niezwykła uroda bohatera sprawiają, że Lucjan szybko trafia na ludzi odsłaniających przed nim realia rynku książki.

"Łatwo się pisze, a trudno sprzedaje" - mówi jeden z wpływowych księgarzy i to zdanie zdaje się patronować "Straconym złudzeniom." Książki to taki sam towar jak cegły lub drewno.

Nasz bohater długo opiera się diabolicznym wręcz praktykom, jakie obowiązują w świecie, do którego aplikuje. Z przerażeniem stwierdza, że jeden z najbardziej wpływowych dziennikarzy zionie nienawiścią do całego świata, bo... ma brzydką żonę i dwójkę jeszcze brzydszych dzieci. Recenzowanych tekstów nikt nie czyta. Sukces premiery teatralnej w największym stopniu zależy od opłaconej wcześniej publiczności. Sam Lucjan szybko przekonuje się o sile swojego pióra - raz pod pseudonimem miażdzy (takie niewinne ćwiczenie stylistyczne) tomik wierszy znajomego, a potem tę samą książkę wychwala pod niebiosa, podpisując swoim nazwiskiem omówienie, i tym samym zyskując dozgonną wdzięczność autora.

Nic nie zależy od talentu, wszystko zależy od układu sił, jaki akurat obowiązuje na rynku książki. Początkowy idealista stopniowo traci skrupuły. Każda decyzja, każdy wybór spycha go wprost w objęcia demonów rynku, popularności i kompromisowości. Lekkie pióro zamienia się w narzędzie mogące niszczyć lub budować czyjąś karierę.

Balzak odsłaniając przed nami zaplecze litartury, kuchnię, skąd przynoszą nam pachnące farbą drukarską dzieła, podejrzanie milczy o jadalni, w której przesiadują odbiorcy sztuki. W "Straconych złudzeniach" czytelnicy lub widzowie zdają się być bezwolnym tłumem, stadem baranów gotowych rzucić się łapczywie na każdy co złośliwszy artykuł, by na jego (fałszywej) podstawie wyrobić sobie zdanie o poecie, dramaturgu lub aktorce. Nie jest to zbyt pochlebna diagnoza...

Czytając to arcydzieło realizmu pobiłem chyba prywatny rekord ilości zaznaczanych stron. Z zabójczą wręcz precyzją Balzak opisuje rzeczywistość, którą... mamy tuż obok siebie.

Kto nam zagwarantuje, że literatury nie "robi" się dziś tak jak kiedyś? Czy te wszystkie literackie, teatralne, muzyczne sławy nie są aby tylko marionetkami, których sznurki trzymają łapska agentów, wydawców, jurorów i recenzentów?

Nagrody litarckie, odznaczenia, złote płyty. To się przygotowuje na zapleczu właśnie.

Balzak nas ostrzega, czyni to z głębin XIX wieku, ale jego głos brzmi wyjątkowo czysto i wiarygodnie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przecudna

Ciekawa, niewielka objętościowo książka, o pięknej dziewczynie Anastazji, z ubogiej rozbitej rodziny z prowincji, która po przyjeździe do Warszawy na...

zgłoś błąd zgłoś błąd