Wiek żelaza

Tłumaczenie: Anna Mysłowska
Wydawnictwo: Znak
6,97 (420 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
19
9
52
8
82
7
128
6
65
5
50
4
10
3
11
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Age of Iron
data wydania
ISBN
8324004645
liczba stron
216
język
polski

Umierająca kobieta pisze list do córki. Dokonuje w nim rozliczenia z własnym życiem oraz z rzeczywistością, w której nie ma miejsca dla ludzi starych i pokrzywdzonych. Z każdą linijką narasta rozczarowanie osoby pragnącej czegoś więcej niż dogorywanie u boku kalekiego kloszarda. Matka pozostawia córce bolesne świadectwo ludzi wykluczonych. "Wiek żelaza" jest dogasającym wołaniem o miłość. To...

Umierająca kobieta pisze list do córki. Dokonuje w nim rozliczenia z własnym życiem oraz z rzeczywistością, w której nie ma miejsca dla ludzi starych i pokrzywdzonych. Z każdą linijką narasta rozczarowanie osoby pragnącej czegoś więcej niż dogorywanie u boku kalekiego kloszarda. Matka pozostawia córce bolesne świadectwo ludzi wykluczonych. "Wiek żelaza" jest dogasającym wołaniem o miłość. To powieść śmiertelnie prawdziwa.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2004

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (981)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1415
Ksychopata | 2015-09-15
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 12 września 2015

Ostateczność...

Każdy jej się boi..., na myśl o niej drży z przerażenia.
Ostatecznością jest śmierć, pożegnanie, koniec miłości, przyjaźni, jakiejś znajomości..., coś się kończy, a my musimy się z tym pogodzić.
Bowiem nie mamy żadnego wpływu na ostateczność. W starciu z nią jesteśmy bezradni i skazani na jej łaskę.

Bohaterka powieści, staruszka pisze list do córki. To list na pożegnanie, bowiem ona umiera. Ta śmierć zjada ją od środka.
Sam nie wiem czy świadomość powoli, aczkolwiek konsekwentnie zbliżającej się śmierci jest tą lepszą alternatywą. Chociaż mamy wówczas czas na pewnego rodzaju naprawienie tego, co niektórzy nazywają dziełem własnego życia...Może to być cokolwiek. Wszystko zależne jest od własnego postrzegania i punktu widzenia.
Najczęściej ludzie starają się naprawić jakieś zgubione relacje, odzyskać je w jakiś sposób, choć w niewielkim stopniu. Czasem jeśli ktoś taki zna termin swojej rychłem śmierci, gdy wie, że choroba za jakiś czas go dopadnie próbuje zrobić...

książek: 2246
Wojciech Gołębiewski | 2014-08-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 sierpnia 2014

COETZEE W NAJLEPSZEJ FORMIE
Coetzee w 1990 r jest już po „Waiting for Barbarians” /1980/, po “Life&Times of Michael K.” /1983/, po “Foe” /1986/, a przed “Master of Petersburg”/1994/, a więc już upojony sukcesami, lecz jeszcze silnie związany z RPA. Ciągle poszukuje FORMY. Tym razem cała opowieść jest listem samotnej schorowanej staruszki mieszkającej w RPA, w okresie apartheidu, do córki w odległej Ameryce. Ma to być poniekąd zemsta zza grobu, bo list ma być wysłany dopiero po smierci naszej bohaterki. Uważa, że jej córka, jak każde dziecko względem swojej matki, jest jej częścią wskutek wyrośnięcia w jej łonie, a ponadto okres opieki nad niesamodzielnym dzieckiem wzmacnia relacje rodzic-dziecko. Same więzy krwi to za mało, jak np w przypadku amerykańskich wnuków, o których mówi: /str.209/
„To nie są moje wnuki. Są zbyt odlegli, żebym w jakimkolwiek ...

książek: 442
czytający | 2014-04-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 kwietnia 2014

Kiedy się jest pod wielkim wrażeniem książki, którą się przed chwilą przeczytało, ciężko pozbierać myśli i wybrać najwłaściwsze słowa, które by opisały świeże odczucia. Ja niestety słyszę jedynie krzyk, lament i płacz kobiety, umierającej na chorobę nowotworową. To zapis szaleństwa organizmu chorego człowieka ale też jego duszy, która nie może wybaczyć sobie że istnieje pośród wielkiej ludzkiej nędzy. Przypomina to spowiedź kogoś, kto ma coraz mniej czasu na życie bo jego własna egzystencja kurczy się z dnia na dzień. To okrutne, nieludzkie, muszę znosić każdą przeczytaną kartkę którą naznacza ból. Jednak pomimo tego lubię to, śmiem twierdzić że tragiczne powieści są najpiękniejsze.

Wyśmienita i cierpka proza Johna Maxwella Coetzee jak zwykle poruszyła moje najskrytsze obawy, wywołała niepokój, który jest dla mnie tak wciągający. Ten południowoafrykański pisarz porusza temat umierającej na raka kobiety, której powolne odejście ze świata żywych napełnia każdą jej jeszcze żywą...

książek: 6284
kajsa | 2011-08-05
Na półkach: Przeczytane

Książka gorzka i smutna. Sama jestem matką i nie chciałabym nigdy pisać takiego listu do córki.

książek: 480
macieklew | 2018-08-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 sierpnia 2018

Starość i śmiertelna choroba – katalizatory, które wywołują u pani Curren gwałtowną potrzebę ciepła – i to zarówno emocjonalnego, jak i tego zwykłego – fizycznego. Ciepła, którym z pewnością nie obdaruje już ją jej nieobecna córka; ciepła wyżebranego od przypadkowych osób; uczucia przytulającego się we śnie psa. Uczucia szukanego nawet u ludzi niechętnych, wrogich, obojętnych. Kiedy prawdziwa miłość odchodzi – czy to za oceany, czy też w nierealną przeszłość – liczy się każdy kawałek wyrwanej opuszczanemu światu żarliwości. Nawet od cuchnącego, zapitego żebraka.

Więcej poczytasz na blogu Poczytane: http://poczytane.pl/wiek-zelaza-john-maxwell-coetzee/

książek: 970
BeataBe | 2012-04-29
Przeczytana: 25 kwietnia 2012

Bardzo, bardzo smutna książka. Nie polecam ludziom w depresji lub na jej granicy. Zastanawiałam się podczas czytania jakim człowiekiem jest autor skoro pisze tak smutne i poruszające książki. Można pomyśleć, że musi być na skraju swej drogi życiowej. Ale przecież nadal pisze i ma się dobrze...
Książkę czytałam głównie dla postaci Vercueila, która mnie intrygowała i bardzo ciekawiła. Okazało się, że za dużo jednak pod powierzchnią tego człowieka nie znalazłam. No, ale cóż. Wielu takich ludzi jest wokół nas. Samo smutne życie.

książek: 37
darekk092 | 2018-11-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 listopada 2018

Chora na raka, umierająca kobieta pisze list do córki, który ma być pożegnaniem, spowiedzią. Nie jest to jednak najsmutniejsze. Okoliczności – chociaż mocno i nieludzko okrutne – też nie są najsmutniejsze. Smutne jest to, jak świat wokół niej reaguje na jej wołanie o pomoc, na jej tęsknotę. Smutny jest świat, który staruszka opuszcza. Świat, w którym nie ma nadziei na lepszą przyszłość.
Choć powieść przygnębiająca i nader smutna, jest potrzebna. Trzeba ją nie tyle przeczytać, ile przeżyć i doświadczyć.

książek: 697
Tamanna | 2015-09-04
Na półkach: Przeczytane

Około 50-letni Coetzee przez trzy lata pisze książkę, której tematem jest odchodzenie z życia.

Curren, stara kobieta opisuje ostatnie miesiące swego życia, od chwili, gdy zdiagnozowano u niej raka. Opowieść przedstawiono w formie listu do córki, która lata temu opuściła Afrykę Południową i matkę, obiecując sobie, że nigdy nie wróci. Jej życie w Ameryce, z mężem i synkami znane jest matce tylko ze zdjęć i rzadkich, powierzchownych rozmów telefonicznych. Curren czuje się córce niepotrzebna, obca. Bliższym jej doświadczeniu jest jej poddawane bólom ciało i kilka osób, które stają jej na drodze zmuszając ją do zaangażowania się, do dramatycznego wejścia w relację z służącą w jej domu Florence, jej synem Bheki i jego przyjacielem Johannesem. Curren próbuje ocalić życie nastolatków uwikłanych w wojnę domową dorosłych (1986/89), o której ona sama mówi: "Wojna nie jest nigdy tym, za co się uważa. Podrap po powierzchni, a nieodmiennie znajdziesz starych ludzi wysyłających młodych do walki...

książek: 195
ConQuERor | 2014-07-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 grudnia 2013

Książka która uczy przede wszystkim pokory. Książka mądra. Książka która zmienia. Mogłoby się wydawać że opisano już wszystko, że znalezienie tematu ciekawego graniczy z cudem. Całe szczęście Coetzee ma niesamowitą zdolność opowiadania historii oryginalnych, gdzie akcja jest nieprzewidywalna, a zakończenie zaskakuje. Współczesna rozprawa o moralności i akceptacji, a może i jej braku. Książka o tym jak odnajdujemy siebie dopiero wtedy gdy nie mamy już nic do stracenia. W mojej opini lektura warta każdej spędzonej przy niej chwili.

książek: 521
Mila Pi | 2017-07-21
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 19 lipca 2017

Proza Coetzeego jak zwykle mocno wytrawna, gorzka wręcz, gdyż dotyka życia w jego nagiej formie, ludzi odsłoniętych, i bezbronnych wobec tego, co od nich silniejsze; pociąga za struny ich nerwów i emocji napinając je do skraju wytrzymałości. Umierająca na raka bohaterka staje twarzą w twarz z brutalnością i tragicznym obliczem apartheidu, od którego dotychczas dystansowała się i pogardzała z wyżyn swego akademickiego, białego i bezpiecznego statusu społecznego. Jej choroba staje się metaforą kraju nękanego przez nowotwór władzy i systemu, kraju zżeranego przez nienawiść i pogardę.
Wyśmienity styl literacki, przejmująco wyrażone emocje i myśli, zachwycający język w połączeniu z niezwykłą empatią dają nam dzieło, które zostaje w pamięci.

zobacz kolejne z 971 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd