Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wiek żelaza

Tłumaczenie: Anna Mysłowska
Wydawnictwo: Znak
6,94 (344 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
41
8
65
7
110
6
50
5
42
4
8
3
10
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Age of Iron
data wydania
ISBN
8324004645
liczba stron
216
język
polski

Umierająca kobieta pisze list do córki. Dokonuje w nim rozliczenia z własnym życiem oraz z rzeczywistością, w której nie ma miejsca dla ludzi starych i pokrzywdzonych. Z każdą linijką narasta rozczarowanie osoby pragnącej czegoś więcej niż dogorywanie u boku kalekiego kloszarda. Matka pozostawia córce bolesne świadectwo ludzi wykluczonych. "Wiek żelaza" jest dogasającym wołaniem o miłość. To...

Umierająca kobieta pisze list do córki. Dokonuje w nim rozliczenia z własnym życiem oraz z rzeczywistością, w której nie ma miejsca dla ludzi starych i pokrzywdzonych. Z każdą linijką narasta rozczarowanie osoby pragnącej czegoś więcej niż dogorywanie u boku kalekiego kloszarda. Matka pozostawia córce bolesne świadectwo ludzi wykluczonych. "Wiek żelaza" jest dogasającym wołaniem o miłość. To powieść śmiertelnie prawdziwa.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2004

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (787)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1073
Krzysiek | 2015-09-15
Na półkach: 2015, Przeczytane
Przeczytana: 12 września 2015

Ostateczność...

Każdy jej się boi..., na myśl o niej drży z przerażenia.
Ostatecznością jest śmierć, pożegnanie, koniec miłości, przyjaźni, jakiejś znajomości..., coś się kończy, a my musimy się z tym pogodzić.
Bowiem nie mamy żadnego wpływu na ostateczność. W starciu z nią jesteśmy bezradni i skazani na jej łaskę.

Bohaterka powieści, staruszka pisze list do córki. To list na pożegnanie, bowiem ona umiera. Ta śmierć zjada ją od środka.
Sam nie wiem czy świadomość powoli, aczkolwiek konsekwentnie zbliżającej się śmierci jest tą lepszą alternatywą. Chociaż mamy wówczas czas na pewnego rodzaju naprawienie tego, co niektórzy nazywają dziełem własnego życia...Może to być cokolwiek. Wszystko zależne jest od własnego postrzegania i punktu widzenia.
Najczęściej ludzie starają się naprawić jakieś zgubione relacje, odzyskać je w jakiś sposób, choć w niewielkim stopniu. Czasem jeśli ktoś taki zna termin swojej rychłem śmierci, gdy wie, że choroba za jakiś czas go dopadnie próbuje zrobić...

książek: 1375
Wojciech Gołębiewski | 2014-08-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 sierpnia 2014

COETZEE W NAJLEPSZEJ FORMIE
Coetzee w 1990 r jest już po „Waiting for Barbarians” /1980/, po “Life&Times of Michael K.” /1983/, po “Foe” /1986/, a przed “Master of Petersburg”/1994/, a więc już upojony sukcesami, lecz jeszcze silnie związany z RPA. Ciągle poszukuje FORMY. Tym razem cała opowieść jest listem samotnej schorowanej staruszki mieszkającej w RPA, w okresie apartheidu, do córki w odległej Ameryce. Ma to być poniekąd zemsta zza grobu, bo list ma być wysłany dopiero po smierci naszej bohaterki. Uważa, że jej córka, jak każde dziecko względem swojej matki, jest jej częścią wskutek wyrośnięcia w jej łonie, a ponadto okres opieki nad niesamodzielnym dzieckiem wzmacnia relacje rodzic-dziecko. Same więzy krwi to za mało, jak np w przypadku amerykańskich wnuków, o których mówi: /str.209/
„To nie są moje wnuki. Są zbyt odlegli, żebym w jakimkolwiek ...

książek: 273
czytający | 2014-04-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 kwietnia 2014

Kiedy się jest pod wielkim wrażeniem książki, którą się przed chwilą przeczytało, ciężko pozbierać myśli i wybrać najwłaściwsze słowa, które by opisały świeże odczucia. Ja niestety słyszę jedynie krzyk, lament i płacz kobiety, umierającej na chorobę nowotworową. To zapis szaleństwa organizmu chorego człowieka ale też jego duszy, która nie może wybaczyć sobie że istnieje pośród wielkiej ludzkiej nędzy. Przypomina to spowiedź kogoś, kto ma coraz mniej czasu na życie bo jego własna egzystencja kurczy się z dnia na dzień. To okrutne, nieludzkie, muszę znosić każdą przeczytaną kartkę którą naznacza ból. Jednak pomimo tego lubię to, śmiem twierdzić że tragiczne powieści są najpiękniejsze.

Wyśmienita i cierpka proza Johna Maxwella Coetzee jak zwykle poruszyła moje najskrytsze obawy, wywołała niepokój, który jest dla mnie tak wciągający. Ten południowoafrykański pisarz porusza temat umierającej na raka kobiety, której powolne odejście ze świata żywych napełnia każdą jej jeszcze żywą...

książek: 4795
kajsa | 2011-08-05
Na półkach: Przeczytane

Książka gorzka i smutna. Sama jestem matką i nie chciałabym nigdy pisać takiego listu do córki.

książek: 768
BeataBe | 2012-04-29
Przeczytana: 25 kwietnia 2012

Bardzo, bardzo smutna książka. Nie polecam ludziom w depresji lub na jej granicy. Zastanawiałam się podczas czytania jakim człowiekiem jest autor skoro pisze tak smutne i poruszające książki. Można pomyśleć, że musi być na skraju swej drogi życiowej. Ale przecież nadal pisze i ma się dobrze...
Książkę czytałam głównie dla postaci Vercueila, która mnie intrygowała i bardzo ciekawiła. Okazało się, że za dużo jednak pod powierzchnią tego człowieka nie znalazłam. No, ale cóż. Wielu takich ludzi jest wokół nas. Samo smutne życie.

książek: 608
Tamanna | 2015-09-04
Na półkach: Przeczytane

Około 50-letni Coetzee przez trzy lata pisze książkę, której tematem jest odchodzenie z życia.

Curren, stara kobieta opisuje ostatnie miesiące swego życia, od chwili, gdy zdiagnozowano u niej raka. Opowieść przedstawiono w formie listu do córki, która lata temu opuściła Afrykę Południową i matkę, obiecując sobie, że nigdy nie wróci. Jej życie w Ameryce, z mężem i synkami znane jest matce tylko ze zdjęć i rzadkich, powierzchownych rozmów telefonicznych. Curren czuje się córce niepotrzebna, obca. Bliższym jej doświadczeniu jest jej poddawane bólom ciało i kilka osób, które stają jej na drodze zmuszając ją do zaangażowania się, do dramatycznego wejścia w relację z służącą w jej domu Florence, jej synem Bheki i jego przyjacielem Johannesem. Curren próbuje ocalić życie nastolatków uwikłanych w wojnę domową dorosłych (1986/89), o której ona sama mówi: "Wojna nie jest nigdy tym, za co się uważa. Podrap po powierzchni, a nieodmiennie znajdziesz starych ludzi wysyłających młodych do walki...

książek: 182
ConQuERor | 2014-07-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 grudnia 2013

Książka która uczy przede wszystkim pokory. Książka mądra. Książka która zmienia. Mogłoby się wydawać że opisano już wszystko, że znalezienie tematu ciekawego graniczy z cudem. Całe szczęście Coetzee ma niesamowitą zdolność opowiadania historii oryginalnych, gdzie akcja jest nieprzewidywalna, a zakończenie zaskakuje. Współczesna rozprawa o moralności i akceptacji, a może i jej braku. Książka o tym jak odnajdujemy siebie dopiero wtedy gdy nie mamy już nic do stracenia. W mojej opini lektura warta każdej spędzonej przy niej chwili.

książek: 527
Olaf | 2012-03-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: lipiec 2009

Przeczytałem ją 3 lata temu. Pamiętam, że spiekłem się na słońcu doszczętnie. Obrazy, które ta książka zaanimowała w moim wnętrzu powracają co jakiś czas. Styl autora, to z kolei coś co ma w moim mniemaniu tylko kilku pisarzy, których miałem szcześćie szczęście przeczytać. Absolutna trafność w opisywaniu najbardziej dramatycznych ludzkich przeżyć, bez powiedzenia praktycznie słowa z tzw PATOSEM. Proza przechodzenia do wiecznego "teraz".

książek: 1480
marsilje | 2013-02-25
Na półkach: Przeczytane, 2008
Przeczytana: 2008 rok

Powieść jest listem, pisanym przez starą, chorą na raka kobietę, do swojej córki w Ameryce. Ale nie przypomina typowych powieści listowych. Nie ma podziału na kolejne dni, narracja zwykle nie przypomina formy listu, wiele jest w książce zarówno opisów sytuacji, jak i dialogów oraz refleksji. Tylko od czasu do czasu pojawia się jak gdyby osobny wątek - zwroty do córki, tęsknota, żal. Nie przypomina też ta książka znanych mi powieści o ludziach chorych na raka, walczących z chorobą, poddających się chorobie. Być może wpływ na to ma fakt, że akcja dzieje się w Afryce Południowej, pojawiają się więc także wątki walk o zlikwidowanie aparthaidu na przykład. I jeszcze jeden temat - pojawiający się w życiu kobiety bezdomny mężczyzna. I po tym wątku również spodziewałam się czegoś innego, bardziej sentymentalnego i stereotypowego.
Tak więc - temat mało odkrywczy - rak, emigracja dziecka, pojawiający się tajemniczy nieznajomy bezdomny... ale książka jednak inna niż można by się po tych...

książek: 245
Patrycja Trzcionkowska | 2014-02-20
Na półkach: Przeczytane, J.M.Coetzee
Przeczytana: 20 lutego 2014

Powieść jest listem głównej bohaterki do córki. Opisuje w nim swoje przykre i ponure ostatnie dni życia. Trudny i głęboki utwór literacki ukazujący jak ważna w życiu człowieka jest miłość i wsparcie bliskich. Wywołuje smutek i przygnębienie, a jednocześnie zmusza do refleksji. Odsłania dramatyczną sytuację w krajach Afryki.

zobacz kolejne z 777 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd