Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,42 (26 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
1
7
8
6
8
5
3
4
3
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Delphi
data wydania
ISBN
8306030125
liczba stron
272
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Autorka wydanej w serii Spojrzenia Kawiarni Saratogi, niemiecka pisarka Malin Schwerdtfeger, prezentuje swoją kolejną powieść barwną sagę rodzinną. Bohaterami jest czwórka dzieci, których ojciec jest archeologiem...

 

źródło opisu: http://www.piw.pl/

źródło okładki: http://www.piw.pl/

Brak materiałów.
książek: 182
Sayuri | 2012-05-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 grudnia 2011

Po powieści "Kawiarnia Saratoga" - przedstawiam kolejną powieść Malin Schwerdtfeger pt.: "Delfy". Do powieści tej zabierałam się z mieszanymi uczuciami, na które wpłynęła poprzednia powieść tej pisarki. Ale miałam nadzieję na całkiem inną, nie "polską" powieść. Chociaż już jest to powieść o niemieckiej rodzinie, ale po wielu krajach, różnych kontynentach.
Akcja powieści o rodzinie niemieckiej, która za sprawą ojca archeologa, podróżuje po wielu krajach, szczególnie ważnym punktem odniesienia są tu tytułowe Delfy, starożytne miasto, leżące w Grecji. Historię rodziny opowiada jedno z dzieci (córka) małżeństwa, która jak się okazuje nie żyje (zmarła, gdy miała ok.10 lat) i jest równocześnie narratorem wszechwiedzącym. Wie wszystko o swojej rodzinie, co robili, czego pragną, o czym marzą, o ich problemach, co pragnęli by przed sobą ukryć. W sumie jest to rodzina nieszczęśliwa: ojciec - wiecznie zajęty wykopaliskami: to w Delfach, to w Jerozolimie, w Turcji (nie zdążył nawet na pogrzeb swojej córki); matka - tak naprawdę sama nie wie jak ma funkcjonować w małżeństwie, rozdarta między pracą swojego męża, a swoimi uczuciami. Czuje się przytłoczona obowiązkami rodzinnymi - nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca, w każdym domu, do którego się przeprowadzała - nie czuła się w swoim prawdziwym domu, nie wiedziała jak miała go urządzić (pudełka z ubraniami były nierozpakowane, nie było w domu nawet mebli). Jej najstarsza córka czuła się dojrzalsza od własnej matki i przejmowała niektóre obowiązki za nią, jak np. opieka nad młodszymi siostrami. Jej najstarsze dziecko syn - Robbie, był najbardziej wyczulony na każde przeprowadzki, które zawsze go przerażały, bał się nowych miejsc i bał się wysiadać z samochodu do nowego domu, bo chciał wracać do poprzedniego. Najmłodsza córka była pupilką swojej starszej siostry, która zawsze się o nią troszczyła i którą chciała uchronić przed matką. Natomiast narratorka powieści? Dopóki żyła, była niewidzialna dla swojej rodziny, zawsze o niej zapominali, nigdy nie była brana pod uwagę przy jakichś poważnych decyzjach. Dopiero jej śmierć dała tej rodzinie przemyślenia nad sobą. Czy ta śmierć coś zmieniła? To już musicie sobie sami poczytać.

A moja refleksja nad książką? Temat dość ciekawy, dość różniący się od poprzedniej, którą czytałam i przedstawiłam wcześniej na tym blogu. Ale i tu autorka przedstawia relacje (te najtrudniejsze) między rodziną - tym razem niemiecką - jakie panują w jej wnętrzu. Nie są to łatwe relacje - ojciec - pracoholik, wiecznie zajęty swoją pracą, matka - której brakowało męża, ale z drugiej strony nie potrafiła odnaleźć się w małżeństwie, poszukuje odpowiedzi nad sensem życia, szczególnie swoim. Nie potrafiła się zająć swoimi dziećmi. Natomiast dzieci? Dzieci zajmowały się sobą, lubiące pracę ojca, wsłuchujące się w opowieści ojca o starożytnych miastach, historii starożytnej. To były rzadkie okazje, by móc pobyć z ojcem, który nawet w relacjach z dziećmi żył pracą. Rodzeństwo różniło się zdecydowanie od siebie, ale w jakiś sposób żyło ze sobą, by przetrwać jakoś dzieciństwo.

Chociaż książkę czytało się trochę żmudnie i czasami nudno, warto ją poczytać, właśnie na te relacje w rodzinie, które zostały bardzo trafnie opisane, bardzo szczegółowo oraz również ze względu na opisy miast starożytnych, przyrody, natury, życia różnych państw i miast, szczególnie Izraela, Grecji i Niemiec. Trzy państwa i trzy różne historie jednej rodziny. Warto przeczytać, bo książka mimo żmudnego czytania wzrusza, zmusza nad refleksją nad swoim dzieciństwem, swoim życiem,czego tak naprawdę oczekujemy od życia, od innych, jak powinniśmy mieć obowiązki względem siebie i innych!

Polecam jak najbardziej!!!

http://swiatwidzianyksiazkami.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaklęty miecz

Mity wikinskie,olbrzymy ,trolle,elfy ,wojna pomiedzy trollami i elfami o władanie Brytanią .Zdrady brutalne opisy walk.Całkiem mroczna książka pole...

zgłoś błąd zgłoś błąd