Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Emma

Tłumaczenie: Jadwiga Dmochowska
Seria: Klasyka filmowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,89 (3658 ocen i 206 opinii) Zobacz oceny
10
191
9
353
8
593
7
1 185
6
717
5
445
4
70
3
82
2
11
1
11
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Emma
data wydania
ISBN
9788374698276
liczba stron
416
słowa kluczowe
miłość, ideał, uczucie
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

Świetnie napisana powieść o miłości, klasyczny romans rozgrywający się w scenerii XIX wiecznej Anglii. I w zasadzie taka rekomendacja powinna wystarczyć, aby sięgnąć po tę książkę z prawdziwą przyjemnością. Powieść Jane Austen ma jednak głębszy wymiar - dostarcza nie tylko wzruszeń, ale także materiału do przemyśleń nad naturą ludzką. Warto ją również przeczytać jako szczególny zapis kobiecych...

Świetnie napisana powieść o miłości, klasyczny romans rozgrywający się w scenerii XIX wiecznej Anglii. I w zasadzie taka rekomendacja powinna wystarczyć, aby sięgnąć po tę książkę z prawdziwą przyjemnością. Powieść Jane Austen ma jednak głębszy wymiar - dostarcza nie tylko wzruszeń, ale także materiału do przemyśleń nad naturą ludzką. Warto ją również przeczytać jako szczególny zapis kobiecych oczekiwań w stosunku do mężczyzn. Wiele tu wypowiadanych wprost i nieco bardziej ukrytych przyczynków do portretu męskiego ideału. Czy tak bardzo zmienił się on w ciągu tych niemal dwustu lat, jakie upłynęły od wydania Emmy?

 

źródło opisu: www.proszynski.pl

źródło okładki: www.proszynski.pl

pokaż więcej

książek: 649
kismetka | 2015-01-06
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 04 stycznia 2015

Nie znam twórczości Jane Austen za dobrze, „Emma” to druga jej powieść, którą czytałam. Po „Opactwie Northanger” miałam pewne obiekcje, czy dam się wciągnąć w świat przedstawiany przez autorkę, ale „Emma” pochłonęła mnie bez reszty!

„Emma” zachwyciła mnie z kilku względów. Po pierwsze, bohaterowie powieści są tak wyraziści i dopracowani, że nic tylko chylić czoła przed wspaniałą „robotą” autorki. Każdy bohater stworzony i przemyślany jest od początku do końca, wszystko w każdym z nich „gra”, ich cechy są spójne i konsekwentnie podtrzymywane przez całą powieść. Nie oznacza to wcale, że każdego bohatera da się lubić, o nie, nie. Właściwie to całkiem spora ich liczba działała mi na nerwy, ale nie przeszkadzało mi to w docenieniu kunsztu Austen przy tworzeniu tychże postaci.

Po drugie, bohaterowie ci, nie tylko są wyraziści, ale też ponadczasowi. Czyż nie znajdziemy wokół siebie jednej czy drugiej Emmy, swatającej towarzystwo, wojującej feministki, dopóki jej strzała Amora nie trafi? A ileż to wokół uszczypliwych i złośliwych pań Elton? Albo gaduł à la panna Bates? To naprawdę niesamowite, że choć zmieniają się czasy, zwyczaje towarzyskie, styl życia i bycia, to charaktery ludzi i ich typy, pozostają w gruncie rzeczy bez większych zmian. Spójrzcie, jak zmieniło się towarzyskie obycie – zniknęły spotkania, gdzie konieczny był osobny pokój do gry w karty, bo inaczej nie wypada; do nowopoznanej osoby w naszym wieku zwracamy się po imieniu, a nie jak bohaterowie „Emmy” per „panno” i „panie” aż do samego ślubu; praca zarobkowa kobiety nie jest już tylko przykrą konsekwencją staropanieństwa. Na każdej płaszczyźnie życie uległo zmianie,
a charaktery z „Emmy” z łatwością odnajdziemy w tej naszej zmienionej już rzeczywistości.

Czy samą Emmę polubiłam? W zasadzie tak, choć momentami ta młoda, rozpuszczona kobietka bywała irytująca. Zwłaszcza wtedy, gdy wcale nie kryła się z chęcią manipulowania innymi i zbytnio uzurpowała sobie prawo do decydowania o życiu innych. Z innych bohaterów, to oczywiście wścibska i uszczypliwa pani Elton była ciężkostrawna. Panna Bates, gadała tyle, że miałam ochotę wyjść z pokoju, jak „słyszałam” jej wywody, no ale cóż, a moim przypadku panna Bates, skryta na stronach książki, podążała za mną ;) Jeszcze bardziej irytujący był pan Woodhouse… Swoją niesamowitą bojaźliwością i użalaniem się nad nieszczęściem, jakie spotkało pannę Taylor (czyli jej zamianą w panią Weston, w wyniku zamążpójścia) nie zaskarbił sobie mojej sympatii.
Polubiłam za to bardzo pana Knightley’a oraz głos rozsądku – panią Weston.

Och, jak ja lubię czasy z „Emmy”! XIX wiek jawi się w mej wyobraźni naprawdę sielsko.
Gdybym tylko mogła zabrać ze sobą Kindla i dostęp raz na jakiś czas do internetu, to chętnie przeniosłabym się w tamte czasy! ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nie mój jedyny

Lekka i przyjemna opowieść w sam raz na długie, jesienne wieczoru. Zaskoczyło mnie, że mimo przewidywalnego schematu fabuły, czytało mi się dobrze. ...

zgłoś błąd zgłoś błąd