Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Buszujący w zbożu

Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Wydawnictwo: Albatros
6,71 (20199 ocen i 1230 opinii) Zobacz oceny
10
1 230
9
2 202
8
3 042
7
5 533
6
3 605
5
2 484
4
728
3
909
2
218
1
248
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Catcher in the Rye
data wydania
ISBN
9788373595552
liczba stron
304
język
polski

Inne wydania

Bohaterem "Buszującego w zbożu" jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni "buszuje" po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna,...

Bohaterem "Buszującego w zbożu" jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni "buszuje" po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 829
mio | 2011-07-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 stycznia 2011

Co byś zrobił gdybyś miał szesnaście lat, byłbyś inteligentnym nastolatkiem, który czas musi spędzać w prestiżowej szkole, z której lada moment mają cię wyrzucić?

Zapewne wróciłbyś posłusznie do domu, obiecał poprawę swojego postępowania i poprosił o rozgrzeszenie. Nic ciekawego, prawda? Więc teraz posłuchaj co w takiej samej sytuacji zrobił Holden Caulfield, bohater "Buszującego w zbożu" J. D. Salingera.
Holden ma, jak już wspomniałam: szesnaście lat. Nie cierpi zakłamania, kina, niepotrzebnych zmian, a nade wszystko głupoty. Kiedy więc wywalają go ze szkoły, nie martwiąc się (wszakże robią to już kolejny raz) jedzie do Nowego Yorku, właściwie bez konkretnego celu. Zatrzymuje się w hotelu pełnego dziwacznych ludzi, z którego niedługo odchodzi, po nieprzyjemnym incydencie z prostytutką. Nie mając innych planów spotyka się z różnymi znajomymi, którzy potem okazują się być albo głupi albo niepotrzebni.
Holden jest przygnębiony samtonością, nie wie co ze sobą zrobić, dlatego udaje się do Central Parku, miejsca doskonale mu znanego, głównie z czasów dzieciństwa. Spacerując, trafia nad jezioro. Od dłuższego czasu zastanawiał się nad zimowym losem kaczek mieszkająch tamże. Jednak nikt nie udzielił mu na to pytanie odpowiedzi, przecież było tak głupie.

Kaczek tam nie ma, a Holden czuje się coraz gorzej, utwierdza się nawet w przekonaniu, że zbliża się moment jego śmierci, dlatego też postanawia pożegnać się ze swoją młodszą siostrą: Phoebe. Obawiając się reakcji rodziców, używa podstępu i zakrada się do sypialnii siostry. Swoją krzątaniną budzi Phoebe, którą ucieszył widok starszego brata. Mądra dziewczynka zaczyna z nim rozmawiać i wtedy to właśnie Holden wypowiada słynne słowa: "W każdym razie wyobrażam sobie małe dzieci, które hasają na wielkim polu wśród łańców żyta. Tysiące dzieciaków, a w pobliżu nikogo - nikogo z dorosłych - oprócz mnie. A ja stoję na skraju jakiegoś strasznego urwiska. Moim zadaniem jest łapać każdego, kto zbliży się do przepaści - jeśli któreś z dzieciaków rozpędziłoby się, nie patrząc, dokąd biegnie, wtedy pojawiałbym się ja i łapałbym go, żeby gówniarz nie spadł. Tym zajmowałbym się przez cały dzień. Czuwałbym nad tymi dziećmi w zbożu. Wiem, że to głupie, ale tylko coś takiego chciałbym w życiu robić. To strasznie głupie, wiem”.
Istotnie, Phoebe uważa to za głupie (jest ona wg mnie niekiedy zbyt przemądrzała.), w końcu Holden wychodzi. Zatrzymuje się u pana Antoliniego, jednak znów szybko musi opuścić swoje miejsce noclegowe, bo kolejny raz spotyka go nieprzyjemny incydent. Zmęczony wszystkim, obmyśla wyjazd na zachód, ale przed tym, chce pożegnać się z Phoebe. Kieruje się do jej szkoły, gdzie zostawia dla niej wiadomość. "(...) Spotkajmy się w muzeum sztuki przy wejściu piętnaście po dwunastej, jeśli dasz radę (...). Uściski, Holden".
Dziewczynka zjawia się, w czapce Holdena, taszcząc wielką walizkę. Pragnie wraz z nim wyjechać. Brat oczywiście się na to nie zgadza, więc siostra obraża się i...pomimo tego idzie jego śladem, tyle, że po drugiej stronie ulicy. Najpierw do zoo, później na karuzelę, na którą sama wsiada. Holden zaczyna ją obserwować, mówi, że "Nagle poczułem się cholernie szczęśliwy, gdy tak patrzyłem, jak Phoebe jeździ w kółko na karuzeli. Miałem ochotę wrzeszczeć ze szczęścia, jeśli chcecie wiedzieć. Nie mam pojęcia dlaczego. Chyba po prostu dlatego, że mała Phoebe wyglądała bardzo ładnie, gdy tak jeździła wokoło, w tym swoim niebieskim płaszczyku. Rany, szkoda, że tego nie widzieliście".
I tak, na tym kończy się cała historia.
Ja ją pokochałam, pokochałam całym sercem, a Holden stał mi się szczególnie bliski, bo przyznaję się bez bicia, Holden i ja to prawie te same osoby, z nim się utożsamiam tak mocno, jak chyba z żadną postacią literacką.
Dla wielu książka ta mogłaby nie powstać, uznają ją za głupią, infantylną. Dziwiło mnie to, dopóki moja mama czegoś mi nie uświadomiła. Sięgnęła po tę książkę, pierwszy raz, choć kiedyś bardzo chciała ją przeczytać. Oczywiście zasypywałam ją prośbami o opinię. Odrzekła wtedy, że nie wie czy da radę ją czytać, ale dodała też, że ja trafiłam na tę książkę w dobrym momencie. I taka jest prawda, jeżeli zacznie sie ją czytać w wieku 20 czy 30 lat możemy być pewni negatywnej opinii, jeśli jednak przeczytamy ją mając lat 15, wtedy ją pokochamy i to tak mocno jak mało, którą książkę.
Niestety nie mogę już zadzwonić do autora, gdyż zmarł on stosunkowo niedawno, nie żebym kiedykolwiek mogła to uczynić, ale teraz nie mogę z pewnością. Dlatego tutaj, napiszę to co bardzo chcę napisać:
Drogi panie Salinger, dziękuję za uratowanie mojej młodości.

Recenzję umieściłam wcześniej na swoim blogu: http://jesienna-dziewczyna.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaszyj oczy wilkom

"Zaszyj oczy wilkom" przedstawia dalsze losy bohaterów cyklu, wprowadza także kilka nowych postaci. Wydaje mi się nieco bardziej udana od cz...

zgłoś błąd zgłoś błąd