Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lord Jim

Tłumaczenie: Aniela Zagórska
Wydawnictwo: Interart
6,17 (1757 ocen i 73 opinie) Zobacz oceny
10
87
9
127
8
204
7
424
6
307
5
312
4
83
3
125
2
28
1
60
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8373311602
liczba stron
434
słowa kluczowe
Patna, imperatyw moralny, Marlow
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

Uniwersalna powieść o elementarnych wartościach: honorze, odpowiedzialności, wierności samemu siebie. Przyświecają one życiu głównego bohatera. W niezrozumianym odruchu opuszcza on tonący statek pełen ludzi, nie wywiązując się ze swoich podstawowych obowiązków marynarskich. Uczynek ten wpływa decydująco na całe jego życie, wypełnione od tego momentu dramatyczną walką o zmycie ciążącej na nim...

Uniwersalna powieść o elementarnych wartościach: honorze, odpowiedzialności, wierności samemu siebie. Przyświecają one życiu głównego bohatera. W niezrozumianym odruchu opuszcza on tonący statek pełen ludzi, nie wywiązując się ze swoich podstawowych obowiązków marynarskich. Uczynek ten wpływa decydująco na całe jego życie, wypełnione od tego momentu dramatyczną walką o zmycie ciążącej na nim hańby i odzyskanie utraconego honoru. Tom zawiera też opracowania i wypracowania dotyczące lektury.

 

pokaż więcej

książek: 694
Orzeł | 2013-01-28
Przeczytana: 26 stycznia 2013

Lustrując infantylny artystycznie wizerunek żaglowca, widniejący na okładce mojego egzemplarza „Lorda Jima” a następnie brnąc przez pierwsze kilkadziesiąt stron powieści, mimowolnie utwierdzałem się w przekonaniu, że mam do czynienia z kolejną powieścią przygodowo – podróżniczą, czymś w rodzaju ambitniejszej odmiany prozy Verne’a; ambitniejszej, bo zanurzonej w pesymistycznym sosie egzystencjalnych refleksji autora. Całe szczęście, przysłowiowy zakaz oceniania książki po okładce i tym razem potwierdził co do joty swoją słuszność, bowiem „Lord Jim” to prostu genialna i ponadczasowa literatura. Fabularne wątki marynistyczne, których zresztą okazuje się być w powieści znacznie mniej, niż by to sugerował jej początek, to jedynie pretekst pozwalający Autorowi na osadzenie poruszanych uniwersalnych zagadnień moralnych w znanej Mu, wiarygodnej scenerii. To rzecz o honorze, odwadze, odpowiedzialności, lecz przede wszystkim – genialna od strony psychologicznej literacka wiwisekcja tego, co uważamy za swoją własną szlachetność i altruzim.
Tytułowy bohater to z powołania i zawodu marynarz, młodzieniec, który starannie pielęgnuje idealistyczne wyobrażenie o sobie jako o odważnym, honorowym mężczyźnie, gotowym sprostać każdemu niebezpieczeństwu. Ścigając swój ideał ima się służby na różnych statkach. Pewnego dnia trafia na „Patnę”, parowiec żeglujący gdzieś po tropikalnych akwenach. Podczas tego rejsu będzie miało miejsce pewne wydarzenie, które w zasadniczy sposób wpłynie na jego dalsze losy.
Opis owego 20 minutowego dramatycznego epizodu to prawdziwy literacki majstersztyk autorstwa Conrada. Ciągnąca się przez kilkadziesiąt stron powieści, niezwykle plastyczna relacja, osadzona w scenerii doskonale cichej, tropikalnej nocy, na pokładzie uśpionej „Patny”, dryfującej gdzieś przez bezkres morza, to bodaj najlepsza kreacja literacką, jaką znam. Czytelnik ma wręcz poczucie fizycznej obecności na statku. Znakomity jest osiągnięty tu przez Conrada efekt upiornej pantomimiczności nielicznych aktorów tego dramatu. Powodowani bardziej dramatyczną logiką sytuacji niż własną wolą, zdają się być bezwolnymi uczestnikami jakiegoś przedstawienia. Relację poznajemy właściwie jednocześnie z trzech poziomów: marynarzy na „Patnie”, tytułowego bohatera opowiadającego tę historię jakiś czas potem Marlowowi i samego Marlowa. Płynne przenikanie się tych trzech perspektyw pozwala Autorowi pokazać, jak bardzo obraz tego jednego i tego samego wydarzenia różnić się może w zależności od nastawienia i położenia odbiorcy. Scena jest tak sugestywna i niesie ze sobą tyle treści, że nawet gdyby w tym momencie powieść się zakończyła, uznałbym ją za wielką literaturę, bowiem w tym krótkim fragmencie Autor powiedział mi już więcej niż niejeden przez całą swoją twórczość. Tak się jednak nie dzieje, książka w tym miejscu tak naprawdę dopiero na dobre się rozpoczyna.
Warsztat literacki Conrada jest najwyższej próby, wbrew pozorom bardzo syntetyczny, co do zasady też precyzyjny i przejrzysty, kiedy trzeba pozostawiający jednak niedomówienie, zmuszające czytelnika do refleksji. Charakterystycznym dla „Lorda Jima” zabiegiem literackim jest częste łamanie przez Conrada chronologii wydarzeń, fabuła obfituje w liczne retrospekcje. W pewnym momencie czytelnika może zdezorientować też zmiana narracji – z trzecio na pierwszoosobową, ale i ten zabieg niebawem znajduje swoje logiczne wyjaśnienie. Epicki charakter książki dopełniają znakomite, oniryczne opisy egzotycznych krain, stanowiących tło dla tego znakomitego dramatu. W podniosłe, pełne fundamentalnych pytań dzieło Autor umiejętnie wplótł elementy najczęściej gorzkiej, ale zawsze bardzo subtelnej, ironii.
To książka niezwykle dojrzała, pozostawiająca czytelnikowi pole do szerokich interpretacji.
Czy Jim miał po prostu pecha, pełniąc wówczas wachtę na pokładzie „Patny”? Był wówczas bezwolną kukiełką, czy mógł zachować się inaczej? A skoro już się tak zachował, czy mógł późniejszymi uczynkami zmazać swoją winę? I czy swoim późniejszym postępowaniem faktycznie ją zmazał? A może – o zgrozo – najlepiej dla Jima by było, gdyby kawałek żelastwa na „Patnie” nie okazał się tak wytrzymały, jak w rzeczywistości?
A Marlow? Czemu pomaga Jimowi? Z bezinteresownego altruizmu, litości, solidarności zawodowej czy wreszcie może – po prostu dla zachowania dobrego wyobrażenia o samym sobie? A pan Stein? Dlaczego on pomaga Jimowi? Czy to co robią jest już prawdziwym altruizmem i szlachetnością, czy może powinniśmy wymagać od siebie jeszcze więcej?
A wreszcie najważniejsze: czy ten dramat głównego bohatera aby na pewno rozegrał się na „Patnie” a nie w jakimś innym wymiarze?
Na te i inne pytania, każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Mam zresztą swoją bardzo osobistą i być może nietrafną interpretację „Lorda Jima”. Wydaje mi się, że jest to powieść z ewidentnym kluczem.
Dwie godziny – tak długo byłem poruszony losami Lorda Jima. Tyle mi bowiem zajęło uświadomienie sobie, że istnieje pewien wspólny mianownik tłumaczący wszystkie pozornie sprzeczne zachowania bohatera. Zdaje się to sugerować sam narrator w ostatnim akapicie powieści, moim zdaniem całkowicie kluczowym dla jej interpretacji, gdy pisze, że tytułowy bohater okazał się jednak osobą niezłomną, delikatnie nam również sugerując, że owa niezłomność nie dotyczyła tego, o co cały czas Jima podejrzewaliśmy. Jest bowiem takie uczucie, które tłumaczy wszystkie pozornie sprzeczne postępki Jima – od tchórzostwa, po niezmierną odwagę, a na szlachetnych romantycznych gestach wobec złoczyńców skończywszy. Zostało ono nawet bardzo precyzyjnie nazwane w owym ostatnim akapicie powieści. Byłby to zatem przez całą powieść – ten sam, stary, dobry Jim? I czy naprawdę zachowanie Jima wobec Dżentelmena Browna tak bardzo różni się od postępowania Jima na „Patnie”. A czy przypadkiem nie tę samą osobę Jim chroni i tu i tu? A więc - żadnego tragizmu w tej postaci dopatrzeć się nie potrafię. A jeśli już jakiś to na pewno nie wynikający z fatum, a pewnej ułomności charakteru.
Pozycja obowiązkowa dla idealistów, romantyków i w ogóle wszystkich dobrych ludzi. Czyli dla wszystkich, bo przecież wszyscy, przynajmniej w swoim własnym mniemaniu, jesteśmy bardzo dobrymi ludźmi, ja przynajmniej nie znam takiego, który nie hołubiłby w swojej wyobraźni jakiegoś upiększonego obrazu siebie.
To wspaniały epicki moralitet o pewnym subtelnym acz potężnym oszustwie, jakiego dokonuje na każdym człowieku jego miłość własna.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarownica

Chyba najsłabszą część serii. Najciekawszy był wątek Elin, oskarzonej o czary. Wątek emigrantów zbyt patetyczny a wątek główny dość przewidujący.

zgłoś błąd zgłoś błąd