Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Uczta

Tłumaczenie: Władysław Witwicki
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Biblioteka Europejska - Antyk". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Antyk Marek Derewiecki
7,06 (896 ocen i 51 opinii) Zobacz oceny
10
63
9
129
8
134
7
281
6
152
5
80
4
26
3
23
2
3
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8389637669
liczba stron
91
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

(...) Ten, kto aż dotąd zaszedł w szkole Erosa, kolejne stopnie piękna prawdziwie oglądając, ten już do końca drogi miłości dobiega. I nagle mu się cud odsłania : piękno samo w sobie, ono samo w swojej istocie. Otwiera się przed nim to, do czego szły wszystkie jego trudy poprzednie, on ogląda piękno wieczne, które nie powstaje i nie ginie, i nie rozwija się ani nie więdnie(...) A jeśli kiedy...

(...) Ten, kto aż dotąd zaszedł w szkole Erosa, kolejne stopnie piękna prawdziwie oglądając, ten już do końca drogi miłości dobiega. I nagle mu się cud odsłania : piękno samo w sobie, ono samo w swojej istocie. Otwiera się przed nim to, do czego szły wszystkie jego trudy poprzednie, on ogląda piękno wieczne, które nie powstaje i nie ginie, i nie rozwija się ani nie więdnie(...)

A jeśli kiedy taki czy jakikolwiek inny człowiek przypadkiem znajdzie swą drugą połowę, wtedy nagle dziwny na nich czar jakiś pada, dziwnie jedno drugiemu zaczyna być miłe, bliskie, kochane, tak że nawet na krótki czas nie chcą się rozdzielać od siebie, i niektórzy życie całe pędzą tak przy sobie, a nie umieliby nawet powiedzieć, czego jedno chce od drugiego. Bo chyba nikt nie przypuści, żeby to tylko rozkosze wspólne sprawiały, że im tak dziwnie dobrze być, za wszystko w świecie, razem. Nie. Ich obojga dusze, widocznie, czegoś innego pragną, czego nie umieją w słowa ubrać, i dusza swe pragnienia przeczuwa tylko i odgaduje. I nie wiedzieliby, co odpowiedzieć mają, gdyby tak nad ich łożem Hefajstos z narzędziami stanął i zapytał: "Czego wy chcecie od siebie, ludzie?" Nie wiedzieliby, czego. Więc gdyby znowu pytał: "Prawda, że chcecie tak się złączyć w jedno, możliwie najściślej, żebyście się ani w dzień, ani w nocy nie rozłączali? Jeżeli tego chcecie, ja was spoję i zlutuję w jedno, tak że dwojgiem będąc, jedną się staniecie istotą (...)Miłość jest na imię temu popędowi i dążeniu do uzupełnienia siebie, do całości.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2012-03-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

wykład o tym jak prowadzić dialog używając sztuki dyskusji

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Brooklynu

"Kiedy po raz pierwszy zabiera się dziecko do kina? Ja pamiętałem bardzo dobrze swój pierwszy raz: było to lato 1980 roku, film nosił tytuł Bambi...

zgłoś błąd zgłoś błąd