Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

O królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu

Wydawnictwo: Sara
6,6 (15 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
2
7
3
6
7
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
ISBN
9788372975263
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Okładka: twarda,

 

Brak materiałów.
książek: 573
MałaPisareczka | 2013-09-23
Przeczytana: 01 stycznia 2013

Król Artur jest wszystkim znany i lubiany. O jego wyczynach słyszeli i młodzi i starzy. Lecz czy tak naprawdę jest? Ja sama, mimo książki leżącej na półkach od kilku lat, nigdy nie miałam ochoty się w nią wczytywać. Uznałam, że historię znam. Może nie w całości, ale znam...

Legenda rozpoczyna się dylematem króla Utera. Zakochał się on bowiem w księżnej Igrenie, która niestety nie odwzajemniała jego uczucia. Król Uter postanowił poprosić o pomoc czarnoksiężnika Merlina. Ten jednak zażądał warunku:

"- Gdy już zdobędziesz Igrenę i pojmiesz ją za żonę, narodzi wam się dziecię, które mi oddasz, abym je wychował, jako zechcę. A stanie się to dla twojej chwały i dla dobra dziecięcia."

Król tak też uczynił. Dziecko, któremu na imię było Artur, wychował się u rodziny zastępczej.
Gdy król Uter żegnał się ze światem, pobłogosławił swoje dziecię i dał mu pełną władzę nad królestwem. Co jednak nie było proste. Artur nie miał pojęcia, że jest następcą króla, podobnie jak jego rodzina. Pewnego razu w Wigilię Bożego Narodzenia wszyscy poddani zaczęli się modlić do Boga, poszukując odpowiedzi na pytanie: "Kto będzie rządził Anglią?"

"A gdy już odprawiono pasterkę i wyszli o świcie rycerze z kościoła, ujrzeli na cmentarzu kościelnym potężny, graniasty złom kamienny, w nim kowadło stalowe, a w owym kowadle utkwiony miecz obnażony, świetliście ostrzem połyskujący. Dokoła miecza biegły złotem pisane litery, głosząc napis taki: "Ktokolwiek tego miecza z onego głazu a kowadła dobędzie, ten królem jest prawowicie zrodzonym całej Anglii".

Jak nietrudno się domyśleć, dopiero młodzieniec i tytułowy bohater zdoła to uczynić.

Tak oto rozpoczyna się wszystkim bardzo dobrze znany epos rycerski (czyli gatunek należący do epiki, opowiadający o czynach legendarnych bądź historycznych bohaterów). Jest nadal niezwykle popularny, również dzięki filmom, bajkom, czy innym nośnikom przekazu, które wspominają wyczyny wielkie Artura i rycerzy Okrągłego Stołu. Będzie wśród nich wspaniały Lancelot, który służy tylko żonie Artura, Ginewrie. Będzie wcześniej wspomniany czarnoksiężnik Merlin. Będzie również Trisan, którego znamy z innej książki Dzieje Tristana i Izoldy, jak również pozostali bohaterowie, którzy tworzą całość. Nie zamierzam się zbytnio na nich skupiać, a bardziej na samej opowieści.

Pytanie: Jaki powinien być rycerz?
Odpowiedź: Taki jak główny bohater!

Artur stał się wzorem sprawiedliwego władcy oraz niezłomnego wojownika. A rycerzem idealnym nie było łatwo zostać. Dokładnie rzecz ujmując, to było niemożliwe.

Z "Dekalogu" rycerza doskonałego w ujęciu Marii Ossowskiej ("Etos rycerski i jego odmiany"):
1. "Rycerz musiał być [...] dobrze urodzony".
2. "Rycerz miał promieniować urodą i wdziękiem".
3. "Rycerz musiał być silny"
4. "Od rycerza oczekiwano, by był nieustannie zaprzątnięty swoją swoją sławą".
5. "O chwale rycerza decydowało nie tyle zwycięstwo, ile to, o co walczył".
6. "Nie przynosiło rycerzowi chwały korzystanie z czyjejś słabości".
7. "Być zakochanym należało do obowiązków rycerza".

Właśnie dlatego w średniowieczu potrzebowano takich opowieści. Fantastycznych wręcz (wszakże pojawia się tutaj również opowieść o poszukiwaniu Świętego Graala). Miały one zaciekawiać i zachęcać do naśladowania bohaterów. My to jednak czytamy jako zwykłą książkę i lepiej, żeby tak zostało. Nie szukajmy tam ideałów.

Książka napisana została językiem charakterystycznym dla tamtych czasów, co świetnie oddaje wydźwięk. Moje wydanie książki z wydawnictwo SARA zawierało wiele przyjemnych dla oko obrazków.

Tym razem nie będę wystawiała oceny, lecz chętnie napiszę wniosek - Ci, którzy jeszcze nie mieli w swoim życiu do czynienia z tą książką, lepiej niech to szybko nadrobią. To klasyka, z która należy się zapoznać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Msza za miasto Arras

Idealny motyw na oldschoolowy horror, w którym to człowiek jest największym potworem. Znakomity obraz tego, jak pewne poglądy w sytuacjach kry...

zgłoś błąd zgłoś błąd