Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tak wyszło

Tłumaczenie: Joanna Polachowska
Wydawnictwo: Muza
5,78 (119 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
5
8
8
7
23
6
28
5
31
4
8
3
9
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788374956857
liczba stron
112
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Bajka dla dorosłych, swoisty moralitet i wizja utopii dla dwojga, w której wolność, błogie nieróbstwo i łut szczęścia rządzą światem, a szampan jest lekarstwem na wszelkie bolączki. Pewnego dnia Baptiste otwiera drzwi komuś, kto chce skorzystać z jego telefonu. Nieznajomy wykręca numer i... umiera. Bohater, zamiast zadzwonić na pogotowie, zaczyna obszukiwać zmarłego. Znajduje przy nim 1000...

Bajka dla dorosłych, swoisty moralitet i wizja utopii dla dwojga, w której wolność, błogie nieróbstwo i łut szczęścia rządzą światem, a szampan jest lekarstwem na wszelkie bolączki.

Pewnego dnia Baptiste otwiera drzwi komuś, kto chce skorzystać z jego telefonu. Nieznajomy wykręca numer i... umiera. Bohater, zamiast zadzwonić na pogotowie, zaczyna obszukiwać zmarłego. Znajduje przy nim 1000 euro i kluczyki do jaguara. Zmarły to Szwed, Olaf Sildur, który bardzo przypomina Baptiste'a z wyglądu, tylko jest bogaty, jeździ jaguarem i mieszka w wielkiej willi w Wersalu. Nagle Baptiste odbiera telefon od właściciela sklepu z winami, który zwracając się do niego po nazwisku, anonsuje odłożenie bardzo drogiego wina, które ponoć Baptiste zamawiał. Tylko że Baptiste'a nigdy nie byłoby na nie stać. Wtedy właśnie podejmuje decyzję, że stanie się Olafem Sildurem...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 257
Cape | 2012-01-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2012

Baptiste ma 39 lat i prowadzi spokojne życie urzędnika. Pewnego dnia wpuszcza do domu przypadkowego gościa, potrzebującego skorzystać z telefonu. Mężczyzna wybiera numer po czym dostaje zawału i umiera na miejscu. Po pierwszym szoku, w Babtista wstępuje jakieś licho i po obejrzeniu dokumentów zmarłego, postanawia wyjść po prostu z domu i wejść w rolę biedaka, którego zostawił u siebie na dywanie. Jedzie pod dom Olafa Sildura i wchodzi do środka. Książeczka jest na tyle cieniutka, że jeśli napisze więcej to zbliżę się niebezpiecznie do końca opowieści.
To moje drugie spotkanie z Amélie Nothomb. Na razie jest dziwnie i nie mogę rozgryźć tej autorki. Po raz drugi jestem zachwycona początkiem opowieści i niestety po raz drugi rozczarowana jej końcem. Historia „Tak wyszło” jest nieprawdopodobna a morał z niej płynący - tak oczywisty, że aż zęby zgrzytają. Na szczęście autorka ma lekkie pióro i czyta się to bardzo przyjemnie a co ważniejsze – ciekawość zżera „co jest na następnej stronie?”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kształt wody

Tajny rządowy Ośrodek Badań Kosmicznych Occam w Baltimore otrzymuje do analizy niezwykły obiekt: ziemnowodną humanoidalną istotę schwytaną w Amazoni...

zgłoś błąd zgłoś błąd