Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Śniadanie mistrzów

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,3 (930 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
58
9
194
8
155
7
295
6
96
5
90
4
13
3
22
2
5
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Breakfast of Champions
data wydania
ISBN
837298431X
liczba stron
275
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Podstarzały pisarz Kilgore Trout z przerażaniem odkrywa, że pewien handlarz samochodami ze Środkowego Zachodu odbiera jego fikcję literacka jako prawdę... Czytelnik otrzymuje przezabawną satyrę, której autor, rozprawiając na temat wojny, seksu, rasizmu, sukcesu, polityki czy skażenia środowiska naturalnego, przypomina, jak należy postrzegać prawdę.

 

Brak materiałów.
książek: 780
Rafał Niemczyk | 2011-11-16
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 30 października 2011

"Wystarczy krótki rzut oka na fabułę utworu, by już po chwili z prawdopodobieństwem bliskim 100% stwierdzić, że mamy w ręce albo scenariusz do kiczowatej amerykańskiej komedii typu „misz-masz gatunkowy z nieudacznikiem w głównej roli i salą śmiechu w tle”, albo powieść Kurta Vonneguta – słynnego amerykańskiego postmodernisty, cynika i prześmiewcy. Z tym że w tym drugim wypadku do śmiechu może być co po niektórym, ponieważ trzeba być przygotowanym na to, że Vonnegut wyszydzi nie tylko obywateli, ale mnie, Ciebie, nasze matki, babcie i – gdyby mieszkał nad Wisłą – sprawę krzyża wiszącego w polskim Sejmie.

„Śniadanie mistrzów, czyli żegnaj czarny poniedziałku” powstało w roku 1973, cztery lata po słynnej „Rzeźni numer pięć”. Główne skrzypce w powieści gra dwóch skrajnie różniących się od siebie protagonistów: Kilgore Trout i Dwayne Hoover.

Kilgore Trout (z angielskiego – pstrąg) pisze taśmowo powieści i opowiadania SF, których nikt nie czyta. „Nikt” nie jest w tym wypadku nadużyciem, ponieważ nie powiela on swoich tekstów, ale wysyła do wydawców oryginały, które najczęściej służą do wypełniania treści magazynów pornograficznych (obok tzw. „bobrów” – według Vonneguta zwierząt najbardziej przypominających kobiece narządy płciowe). Trout jest samotnym, podstarzałym człowiekiem; jako odskocznię od rzeczywistości traktuje wymyślanie niewiarygodnych fantastycznych historii, przy których kolonizacja Marsa, „Gwiezdne wojny” czy potwory z pięcioma głowami to naprawdę sprawy niegodne uwagi. Oczywiście Trout nie mógłby żyć z pisania, więc za pieniądze montuje ludziom żaluzje w oknach. Zaproszony dziwnym zbiegiem okoliczności na festiwal sztuki w Midland City, pakuje się i wyrusza na wyprawę swojego życia.

Dwayne Hoover to z kolei człowiek sukcesu. Najbogatszy przedsiębiorca, szanowany i lubiany obywatel fikcyjnego Midland City – kwintesencji prowincjonalnego, amerykańskiego miasteczka, które jest główną areną wydarzeń w „Śniadaniu mistrzów”. Hoover zaczyna popadać w obłęd, osiągający kulminację po lekturze nowej powieści Trouta. Biznesmen dowiaduje się z niej, że Ziemia zamieszkana jest przez roboty, a on sam jest jedynym stworzeniem na planecie posiadającym wolną wolę.

Skoro już intensywnie zapachniało Vonnegutem, wyjaśnię, że Pstrąg, znany z kilku innych utworów Vonneguta (m.in. „Rzeźni numer pięć”, „Sinobrody”, „Trzęsienie czasu”), był wedle słów samego pisarza obwoływany swoim alter ego, a jego postać wzorowana na znanym powojennym twórcy SF – Teodorze Sturgeonie. Publikował on w przeróżnych antologiach, w tym bardzo popularnych w latach 50. tzw. pulp magazine – tanich wydawnictwach, drukujących taśmowo powieści SF lub kryminały na papierze niskiej jakości. Wśród nich zdarzały się jednak perełki. Była takową kompilacja trzech opowiadań połączonych w powieść „Więcej niż człowiek” Sturgeona. Pisał on także scenariusze do oryginalnego „Star Treka” – serialu noszącego dzisiaj status „kultowy”.

Żeby od razu zrobiło się wesoło, Vonnegut bez zbędnych ceregieli już w pierwszym rozdziale szydzi z symboli, które są dla przeciętnego obywatela amerykańskiego nienaruszalną świętością – z flagi i hymnu państwowego. Dla Amerykanów nie ma piękniejszej pieśni niż „Gwieździsty sztandar”; Vonnegut określa ją „bełkotem naszpikowanym znakami zapytania”." (fragment recenzji)

Zapraszam do przeczytania całej recenzji na stronie "Experyment - recenzja dobrej książki":

http://experymentt.wordpress.com/2011/11/07/kurt-vonnegut-sniadanie-mistrzow-czyli-zegnaj-czarny-poniedzialku-recenzja/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Na gorącym uczynku

Finał ksiazki zaczyna sie jakies 60 stron przed koncem. Mozna go podzielic na 3 akty :-). Po 1 akcie gdy wydawalo sie ze juz wszystko sie wyjasnilo...

zgłoś błąd zgłoś błąd