Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,9 (13111 ocen i 1021 opinii) Zobacz oceny
10
2 402
9
2 851
8
2 593
7
3 235
6
996
5
691
4
122
3
156
2
28
1
37
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Pride and Prejudice
data wydania
ISBN
9788376480756
liczba stron
304
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

Na początku zeszłego stulecia niezbyt zamożny ojciec pięciu córek nader często musiał zadawać sobie pytanie: kiedyż to w sąsiedztwie pojawi się jakiś odpowiedni kawaler? A kiedy już się pojawił, następowały dalsze perypetie, które Jane Austen z upodobaniem opisywała. "Duma i uprzedzenie" uważana jest za arcydzieło w dorobku tej angielskiej pisarki, głównie dzięki zabawnym, zgoła dickensowskim...

Na początku zeszłego stulecia niezbyt zamożny ojciec pięciu córek nader często musiał zadawać sobie pytanie: kiedyż to w sąsiedztwie pojawi się jakiś odpowiedni kawaler? A kiedy już się pojawił, następowały dalsze perypetie, które Jane Austen z upodobaniem opisywała. "Duma i uprzedzenie" uważana jest za arcydzieło w dorobku tej angielskiej pisarki, głównie dzięki zabawnym, zgoła dickensowskim opisom postaci głupich i niesympatycznych. Znajdujemy tu także melancholijną refleksję nad władzą pieniądza i znaczeniem pozycji społecznej, decydujących o życiu młodej panny; a przede wszystkim znakomity, powściągliwy styl, doskonale oddający harmonię opisywanego świata...

 

źródło opisu: proszynski.pl

źródło okładki: proszynski.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 471
Kinga Kulig | 2016-04-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 września 2015

Bardzo krótkim słowem wstępu, dosłownie ultrakrótkim. Bez bicia mama oświadczyła mi, abym krytycznie nie wypowiada się o klasyce, ale powiedzcie, dlaczego miałabym nie przedstawić swojego stanowiska choćby i w tej sprawie? Przecież sięgnęłam po „Dumę i uprzedzenie” i jak tylko mogłam pochłonęłam ją, będąc ciekawa, jak bardzo rozwinie się akcja, czy powieść w jakiś sposób mnie ujmie.

Żadnego zaskoczenia prawdę powiedziawszy.

Dla odmiany, kiedy zderzam się z wydarzeniami, przygodami rodem z obecnych, współczesnych nam czasów, dzisiaj przenosimy się do przełomu XVIII i XIX wieku, kiedy tak o uczuciach nie mówiło się, nie okazywało też ich rzewnie, ckliwie, a trzymano w ryzach. Okazywanie miłości objawiało się poprzez codziennie wykonywanie obowiązków, sprawunków, spotkań towarzyskich i posłuszeństwa względem rodziców, starszych, wysoko postawionych i swoich mężów, bo przecież nie żon. Nie inaczej.

Państwo Bennettowie, czy średnio zamożni czy ubodzy, ale nie skrajnie biedni mieszkają na prowincji. Mają pięć różnych córek, a przecież ceniono sobie narodziny potomka męskiego. Niestety, w tej rodzinie do tego nie doszło. W każdym razie było pięć córek, a wątek obraca się wokół dwóch najstarszych i średniej. Kwestią zasadniczą, jaka jest poruszana przez Jane Austen jest zamążpójście. Cóż, liczą się konwenanse, majątek, profity, stanowisko i status społeczny. Pod tym względem pani Bennett, najstarsza z tegoż rodu postanawia wybrać córce godnego jej zięcia, ale okazuje się to nie lada, wręcz niebagatelnie trudne zadanie, kiedy okazuje się, że córki wybierają inną drogę życiową, wcale nie pragnąc splendoru i poklasku. Pragną jedynie czystej i szczerej miłości, a jest im o tyle ciężej, bo i matka siedzi im niezłomnie na barkach. Matka jest prostą kobietą, która mówi tyle, ile uważa za stosowne, co więcej nie zna się na etykiecie dworskiej, wprawia rodzinę wstyd wysławiając się przy innych – kokietując, pragnąc dla każdego najlepiej i czasami wtykając nos w nie swoje sprawy. Nawet własny mąż czasami ma wrażenie, że był zaślepiony urokiem żony, a może wówczas nie pamiętał, aby podczas tamtych spotkań kobieta zabrała głos. W każdym razie w całych rękach państwa Bennettów był los córek.

Jane była najstarszą z pięciorga. Inteligentna, pracowita i nie można było odmówić jej urody, na co szczególnie zwrócił pan Backupy, ale jego zazdrosne siostry, które po kryjomu podśmiechiwały się ze skromnej dziewczyny, uknuły niecną intrygę przeciwko własnemu bratu i na długi czas rozdzielili zakochanych. Jane wpadła, prawie że w obłęd, zaś o losach panu Backeley’a nie wiele wiadomo, zwłaszcza o jego odczuciach. Nie pokwapił się, bo skądże, aby napisać depeszę czy list do Jane. Czy to jego siostra była sprytniejsza? Zazdrosna? Liczyły się dla niej pieniądze. Zakochani nie wiedzieli się długie tygodnie, ale jak to bywa w życiu, los ponownie ich złączył, kończąc ich historię w pozytywnym, eklektycznym akcenciku.

Najbardziej zaintrygował mnie wątek panny Elizabeth, która budzi we mnie przeróżne i mieszane emocje. Druga siostra, zaraz po Jane, której nie można było odmówić inteligencji, sposobu wysławiania się, życiowego wigoru. Urodę nadrabiała niedostępnością, chłodnym poczuciem humoru, zrównoważonym i konkretnym podejściem do życia. Po prostu kobieta ze stali, której nie można w żaden sposób złamać. Niezależna, odważna, opiekuńcza, kochająca. I zastanowić by się można, dlaczego taka właśnie była? Dobra, ciepła i wspierająca dla swej siostry Jasne i ojca, a dla innych oziębła, zdystansowana i twarda. W życiu by nie pomyślała, że jej serce zacznie bić mocno do równie podobnego charakternie człowieka jak ona. Osądziła go pochopnie z początku, pana Darcy’ego, który w żadnym stopniu nie wykazywał zainteresowania, choćby krztyny, kiedy przybywał z wizytą u gości. Był obojętny, uczucia trzymał na wodzy, choć pewnie Elizabeth poddawała je w zupełną wątpliwość, a jeśli mężczyzna wyrażał swoje zdanie to prosto, niejasno nieco i ozięble. Ta obojętność, wzgarda. A za nią kryło się wiele tajemnic, które podsycały ciekawość Elizabeth, wmawiającą sobie, że jest zupełnie inaczej. Choć wedle życzenia matki została oddana w małżeństwo z duszpasterzem Collinsem, matka musiała odczuć dotkliwy wstrząs. Złamane serce, któż wie? Elizabeth odmówiła ożenku obcemu sobie mężczyźnie. Bo cóż jej z mężczyzny i jego pieniędzy, koneksji i możliwości, kiedy nie będzie szczęśliwa i spełniona i nie będzie w żadnym razie odczuwała radości z życia? Wybrała drogę samotnego ptaka pokonującego knieje, ale ten pan Darcy nieubłaganie i wręcz nieprzyjemnie wtargnął w jej sumienie, nie chcąc w żaden sposób z niego delikatnie rzecz ujmując, ulecieć. I trzeba przyznać, z przykrością i smutkiem dla niej samej, ale uświadomiła sobie, że z czasem, podczas kolejnych odbytych ze sobą rozmów, młodzi zakochali się w sobie nieprzytomnie. Przecież to nie wypada, to nie w jej stylu, a jednak, serce okazało się nieposłuszne. Odrzuciła za pierwszym razem zaręczyny tego podobno zimnego i bez skrupułów, bez sumienia mężczyznę. Jak mogła, on był zły, z przeszłością ciemną i tajemną, różnie przez świadków przedstawionych. A mimo tego.. Zakazany owoc smakuje najlepiej.

Jak to bywa w powieściach tego rodzaju, wszystko kończy się dobrze, nie po myśli wszystkich, za dobrze by to było. Grunt, że szczęśliwie, dzwony radośnie zaśpiewały, siostry były spełnione, szczęśliwe u boku swych wybranków.
Niestety, powieść, choć na chwilę przeniosła mnie w dawne dzieje, to uświadomiła mnie w jednym aspekcie - ludzkie uczucia, zachowania, postawy, sposób porozumiewania się tak niewiele się zmieniły. Owszem, może kiedyś o uczuciach mówiło się, a raczej szeptano wyniośle, gdzieś w ukryciu, aby nikt nie posłyszał, ale ludzie tak samo brną przez życie, popełniają błędy, plotkują, niedowierzają, nie ufają i szalenie, różnie, na przekór kochają.
Kończąc, śmiało mogę owe przymioty z tytułu oddać na cześć głównych bohaterów. A ja z pewnością uprzedziłam się do tej historii zamążpójścia i związanej z nią zawirowań. Ta powieść w żadnym razie nie wprawiła mnie w posmak dumy. Teraz wiecie, tak z językiem na wierzchu, tak brutalnie, z dozą zgryzoty nie przedstawiłam powieści. Po prostu mi się nie spodobała, nie przypadła w zupełności do gustu.

Mamo, mam nadzieję, że nie zdzielisz mnie po głowie. Po prostu nie. Musiałam po swojemu przedstawić ten angielski klasyk.

Przeczytałam gdzieś w przelocie, że „Duma i uprzedzenie” tak przypominać może historię Bridget Jones i jej życiowych perypetii. Na samą myśl się wzdrygnęłam i jeszcze bardziej uprzedziłam.

Nie poczułam tego humoru, tej lekkości, czy też śmieszności na miarę dickensowskim opisom postaci głupich, niesympatycznych i nieprzejednanych.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dżuma

Ogarnięte zarazą miasto musi przezwyciężyć kryzys a ich mieszkańcy swoje wewnętrzne rozterki. Bardzo przyjemna pozycja.

zgłoś błąd zgłoś błąd