Biała lwica

Tłumaczenie: Halina Thylwe
Cykl: Komisarz Wallander (tom 3) | Seria: Mroczna Seria
Wydawnictwo: W.A.B.
6,92 (2041 ocen i 138 opinii) Zobacz oceny
10
98
9
151
8
322
7
766
6
456
5
172
4
33
3
34
2
4
1
5
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Den vita lejoninnan
data wydania
ISBN
8374140674
liczba stron
480
język
polski

W kwietniu 1992 roku w Republice Południowej Afryki grupa prawicowych fanatyków planuje zamach na Nelsona Mandelę i mozolnie budowaną demokrację. W tym samym czasie policja w Ystad przyjmuje zgłoszenie o zaginięciu agentki nieruchomości, Louse Akerblom. Komisarz Wallander szybko dochodzi do wniosku, że kierowane przez niego śledztwo w tej sprawie nie będzie łatwe ani rutynowe. Zaginiona nie ma...

W kwietniu 1992 roku w Republice Południowej Afryki grupa prawicowych fanatyków planuje zamach na Nelsona Mandelę i mozolnie budowaną demokrację. W tym samym czasie policja w Ystad przyjmuje zgłoszenie o zaginięciu agentki nieruchomości, Louse Akerblom. Komisarz Wallander szybko dochodzi do wniosku, że kierowane przez niego śledztwo w tej sprawie nie będzie łatwe ani rutynowe. Zaginiona nie ma wrogów, ma za to szczęśliwą rodzinę, licznych przyjaciół i aktywnie działa na rzecz Kościoła metodystów.
Sytuacja gmatwa się jeszcze bardziej, gdy policjanci odnajdują ciało Louse, na której dokonano okrutnej egzekucji, i odkrywają na miejscu zbrodni odcięty palec czarnoskórego mężczyzny.
Biała lwica, doskonałe połączenie wzorowo skonstruowanej powieści detektywistycznej i politycznego thrillera, przyniosła Mankellowi światową sławę. Niesłabnące napięcie, doskonała orientacja autora w stosunkach społecznych i politycznych panujących w Afryce oraz żywe, niebanalne sylwetki bohaterów – wszystko to przyczyniło się do olbrzymiego sukcesu powieści.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2005

źródło okładki: http://www.wab.com.pl/

pokaż więcej

książek: 1054
Andrew Vysotsky | 2010-10-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 października 2010

Henning Mankell, uznany szwedzki pisarz, dziennikarz, reżyser i autor sztuk teatralnych, jest w Polsce kojarzony głównie jako twórca scenariusza do serialu telewizyjnego o przygodach komisarza Policji Kurta Wallandera* emitowanego w naszej telewizji. Ja, po oglądnięciu wszystkich odcinków nadanych w kraju, postanowiłem sięgnąć do źródeł, czyli do prozy Mankella. Znajomość z jego twórczością pisarską rozpocząłem od powieści Chińczyk, którą oceniłem bardzo, bardzo wysoko. Tak wysoko, że zacząłem się zastanawiać, czy książki z serii Wallandera nie są dużo lepsze niż wersja filmowa. Z taką właśnie nadzieją sięgnąłem po trzecią z cyklu powieść opisującą przygody znanego komisarza:

Biała lwica (Den vita lejoninnan).

Najpierw zerknąłem na notkę na okładce:

W spokojnym szwedzkim miasteczku nagle znika agentka handlu nieruchomościami, baptystka, przykładna żona i matka dwojga dzieci. Policja niebawem odnajduje jej ciało, w dodatku nieopodal zostaje znaleziony palec mężczyzny. Czarnego mężczyzny... Pełne napięcia śledztwo zatacza coraz szersze kręgi; akcja przenosi się ze Szwecji do RPA, pokonuje granice czasu i przestrzeni, dotyka spraw osobistych i politycznych. Komisarz Wallander, usiłując zapobiec zbrodni, która może zmienić bieg historii, wędruje przez świat intryg, spisków i płatnych zabójców, równie posępny jak mglisty krajobraz Skanii.

A potem, pełen nadziei płynącej z niedawnej lektury Chińczyka, zacząłem czytać. Od razy zaznaczę, że Lwica to nie jest powieść kryminalna w stylu polskim, francuskim czy amerykańskim, najczęściej płytka i skoncentrowana tylko na zbrodni i jej szerszym lub węższym tle, próbująca zadziwić brutalnością, makabrą i zezwierzęceniem. Nie jest to też opowieść o herosie w stylu przygód Carla Hamiltona. Podobnie jak inne wybitne szwedzkie kryminały, jak choćby niedościgniona trylogia Millennium, Biała lwica jest kryminałem społecznym. Równie wiele wagi i miejsca zajmują w niej problemy społeczne, co zbrodnia i proces wykrywczy.
W tym wypadku oczywiście głównym problemem i tematem do przemyśleń jest rasizm. Nie tylko ten rodem z RPA, choć on jest najbardziej rażący, ale również ten w mniejszym lub większym stopniu nieobcy każdemu z nas. Ten skrót myślowy szufladkujący ludzi i sprawiający, iż przestajemy ich traktować indywidualnie. Każdy z nas ma swoich czarnuchów, żydów, chinoli, pedałów, baby lub inne szufladki do których chętnie wrzuca innych by nie wysilać mózgownicy drobiazgowym ocenianiem każdego z osobna. To pokusa, której niewielu potrafi się oprzeć i dlatego trzeba zwalczać ją w zarodku. Tym bardziej, iż większość ludzi jest tak głupia, że naprawdę potrafi uwierzyć, iż wszyscy Niemcy to faszyści a Polacy to złodzieje. Choćby nie wiem ile prawdy było w takich osądach, to nigdy nie są one prawdziwe. Nawet wśród księży nie wszyscy miłują Boga i nawet wśród morderców są porządni ludzie. Coś jednak jest w ludzkiej naturze takiego, że najłatwiejszym sposobem podniesienia własnej wartości, zwłaszcza dla ludzi, którym jej brakuje, jest poniżanie innych, choćby bezzasadne.
W Białej lwicy Mankell porusza również problemy jakie wiążą się z napływem obcych do zwartych kulturowo i narodowo społeczeństw. Nowi to nie zawsze aniołki i przynoszą ze sobą problemy nieraz wcześniej całkowicie nieznane. Dla Szwedów jest to napływ ludzi ze wschodu, często obarczonych przeszłością z komunistycznych tajnych służb oraz kryminalną.
Pomimo tych raczej ciężkich tematów, które wymuszają w nas różne poważne przemyślenia, i dużej objętości, rzecz czyta się świetnie. Wartka akcja pełna niespodziewanych zwrotów sprawia, iż połykamy ją jednym tchem. Sympatycznego, swojskiego, choć zarazem bardzo szwedzkiego i pełnego przywar komisarza Wallandera nie sposób nie polubić. Jego bardzo realna konstrukcja psychiczna kompatybilna z reakcjami i podejmowanymi decyzjami każe mi podejrzewać, iż pierwowzorem mogła być jakaś rzeczywista postać. Z drugiej jednak strony wszyscy bohaterowie Mankella tchną autentyzmem, więc może to po prostu jeszcze jeden objaw klasy autora.
Jeszcze innym rysem Białej lwicy, będącym chyba wspólnym trendem czołowych szwedzkich pisarzy, który świetnie podnosi autentyczność występujących w niej postaci i zdarzeń jest coś, co pierwszy raz zauważyłem u Jana Guillou, a co nazwałbym zakatarzonym herosem. Czy zauważyliście, że amerykańscy bohaterowie nigdy nie mają kataru ani sraczki a ich działań nie może zniweczyć nawet trzęsienie ziemi? W szwedzkiej szkole kryminału i sensacji jest inaczej. Tutaj widać jak wiele zależy od drobiazgów. Od przeziębienia, który przypałęta się nie w porę albo od drobnej pomyłki nic nie znaczącego pracownika najniższej rangi. Mam wrażenie, że ostatnio nawet nasi decydenci w bardzo kluczowych sprawach zaczynają rozumować jakby postrzegali świat przez pryzmat Rambo, gdy tymczasem Szwedzi zaznaczają problem jakim są najniżej opłacani pracownicy, którzy najmniej znaczą i są najmniej zmotywowani, ale mogą wyrządzić równie wielkie straty jak ci na górze, zwłaszcza w krytycznej sytuacji. Mankell w Białej lwicy pięknie unaocznia nam, jak wiele może zależeć od tak trywialnych rzeczy jak rzetelność osób wykonujących najprostsze czynności, jak choćby kontrola paszportowa i jakie mogą być konsekwencje niewysłania drugiej strony faksu.
Niestety, polskie wydanie w tłumaczeniu Haliny Thylwe* nie uniknęło drobnych błędów. Czytając przykładowo o nożu nazywanym bronią miotającą mam podobne wrażenie, jak przy wdepnięciu w krowi placek podczas romantycznego spaceru ukwieconą łąką. Na szczęście powieść jest tej klasy, iż niesmak mija już po następnym akapicie.
Nie będę się dłużej rozpisywał bo to po prostu trzeba przeczytać. Nie wiem, czy warto Białą lwicę kupować, bo sam raczej drugi raz po nią nie sięgnę, przynajmniej w najbliższym czasie, ale na pewno warto się po nią przejść do biblioteki. Może nie jest to powieść tej klasy co wspomniane już Millennium, niemniej gorąco polecam, nie tylko miłośnikom kryminałów i szwedzkiej literatury.

* Mankell jest autorem scenariuszy do wielu filmów nakręconych w Szwecji, w tym trzech seriali o komisarzu Wallanderze
** Nie wiem czy to wina tłumaczki, czy autora; nazwisko podałem by wiadomo było o czyje tłumaczenie chodzi. Nie wiem, czy w oryginale występują wspomniane mankamenty. Jeśli nawet, to dobry tłumacz powinien je poprawić.

recenzja pierwotnie opublikowana na moim blogu

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tron Szarych Wilków

Za mało fantastyki, za dużo zmuszania do małżeństwa... Zaczynam powoli sądzić, że książki tego typu, powinny być w jakimś innym, nowym, dziale.

zgłoś błąd zgłoś błąd