Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Klątwa siedmiu kościołów

Tłumaczenie: Zbigniew Machej
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
4,59 (125 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
1
8
7
7
13
6
13
5
29
4
16
3
27
2
4
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
837469324X
liczba stron
246
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Siedem praskich kościołów, siedem okrutnych morderstw. Kończy się XX wiek. Mieszkańcami ponurej jesiennej Pragi wstrząsa seria tajemniczych morderstw. Podejrzenie pada na człowieka bez pracy i przyszłości, ale z osobliwym talentem, kochającego miasto, które ginie na jego oczach. Udręczony i rozbity, stanie się nowym Golemem, w którym można czytać jak w kryształowej kuli. Kto jest mordercąa Kto...

Siedem praskich kościołów, siedem okrutnych morderstw. Kończy się XX wiek. Mieszkańcami ponurej jesiennej Pragi wstrząsa seria tajemniczych morderstw. Podejrzenie pada na człowieka bez pracy i przyszłości, ale z osobliwym talentem, kochającego miasto, które ginie na jego oczach. Udręczony i rozbity, stanie się nowym Golemem, w którym można czytać jak w kryształowej kuli. Kto jest mordercąa Kto ofiarąa Kto zawinił, a kto tylko przymknął okoa Jak to się stało, że historia wypadła ze swych kolein, i kiedy w nie powrócia Klątwa siedmiu kościołów , horror rozgrywający się w magicznej Pradze, przynosi odpowiedzi na te pytania.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Klatwa_siedmiu_kosciolow-p-14251-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Klatwa_siedmiu_kosciolow-p-14251-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 282
Joanka | 2011-11-26
Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 21 listopada 2011

Po tytule, okładce i opisie „Klątwy siedmiu kościołów” spodziewałam się horroru, który zatrzęsie wszystkimi moimi zmysłami i sprawi, że długo po zakończeniu czytania nie będę chciała zamknąć książki. I niewiele się pomyliłam, choć motywy takiej reakcji były zupełnie inne.
Powieść rozpoczyna się wyjątkowo okrutną próbą morderstwa, która zostaje udaremniona dzięki byłemu policjantowi. K., bo tak też brzmi jego imię - a raczej to takiej jego części się przyznaje – ratuje od niechybnej śmierci przez przywiązanie go serca ogromnego dzwonu nogi praskiego inżyniera – Zahira. Później zastępuje obszerna retrospekcja życia dzielnego byłego policjanta, z której praktycznie niewiele się dowiadujemy. Dopiero później rozpoczyna się właściwa fabuła powieści. Jeśli można to nazwać fabułą.
Akcja? Jaka akcja?, chciałabym zapytać. Wszystko dzieje się wolnej niż w brazylijskiej telenoweli. Może dlatego, że autor – w związku z akcją – ma nam niewiele do zaoferowania. Dwustupięćdziesięciostronicowa książka obfituje jednak w przepiękne, poetyckie opisy krajobrazów, miejsc i uczuć. Urban chciał zabrać swoich czytelników w poruszającą podróż do średniowiecznej, malowniczej Pragi, ale – niestety – ja żałuję, że kupiłam bilet na ten autobus, a właściwie wóz konny, bo autobusami wtedy jeszcze nie jeżdżono. Fabularnie powieść Urbana plasuje się bardzo nisko w moim osobistym rankingu książek. Nawet jeśli zaciekawiła mnie na początku, to z każdą kolejną stroną było coraz gorzej i zakończenie, przewidziane już w połowie „Klątwy…” nie uderzyło mnie zupełnie i całkowicie oparłam się jego zawoalowanemu geniuszowi.
Bohaterowie – jako jedyny element powieści, do którego nie mam żadnych zarzutów – przez całą opowieść starają się mnie przekonać, że jedyną słuszną epoką we wszechświecie jest średniowieczne. Czas monarchii, oddania Bogu i gotyku. „Głód i niedole w błogosławionym XIV, nawet husyckie zawieruchy w nieszczęsnym wieku XV, nauszny renesans w następnym stuleciu, ba, nawet wojna trzydziestoletnia byłaby lepsza niż ta nędza XX wieku” – to tylko jeden z takich przykładów. Może gdybym choć trochę interesowała się średniowieczem, może gdybym była większą pasjonatką tych czasów, może gdyby tezy wysnute przez Urbana i zawarte w „Klątwie…” byłyby bardziej przekonujące – powieść ta zdobyłaby moje uznanie i stałabym się jej wielbicielką. Ale lektura przypominała mi wykład upiększony malowniczymi opisami sytuacji i dziwnymi błędami, których powodów powstania nie jestem w stanie uzasadnić.
Najbardziej z całej powieści fascynuje mnie epilog, który jest dla mnie czymś zupełnie niepojętym i niewytłumaczalnym. Podczas czytania przenosimy się bowiem w czasie, choć nadal zostajemy w XX wieku. W środku współczesnej Pragi zostaje utworzona „dzielnica średniowieczna” z niskimi domami, rynkiem, kramami, pręgierzem i szubienicą. Nie ma samochodów, skuterów, tramwajów. Mieszkańcy w osądzaniu kierują się wyłącznie prawem Hammurabiego – oko za oko, ząb za ząb. Kiedy czytałam to zakończenie miałam wrażenie, że zupełnie nie harmonizuje ono z powieścią; pasuje do mniej jak piernik do wiatraka, jak określenie tej powieści mianem „horroru”.
Według mnie „Klątwa siedmiu kościołów” jest pozycją zupełnie niewartą uwagi i nadającą się jedynie go ozdobienia półki, bo okładkę ma rzeczywiście ładną. Niestety, na okładce zalety tej książki się kończą. W Hiszpanii sprzedano jej 30 000 egzemplarzy – ja po jednym mam dosyć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kontury

Styl Rachel Cusk bardzo mi odpowiada. Rozumiem, o czym pisze, nawet jeśli nie mówi wprost. W jej prozie najważniejsze jest to, co między wierszami. Tr...

zgłoś błąd zgłoś błąd