Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mistrz i Małgorzata

Wydawnictwo: Muza
8,4 (34354 ocen i 2021 opinii) Zobacz oceny
10
9 407
9
10 182
8
5 944
7
5 337
6
1 791
5
963
4
267
3
318
2
57
1
88
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Мастер и Маргарита
data wydania
ISBN
9788374957755
liczba stron
544
język
polski

Inne wydania

Michaił Bułhakow zaczął pisać Mistrza i Małgorzatę w 1928 roku, ukończył w roku 1940, na kilkanaście dni przed śmiercią. Książka ukazała się w druku po 40 latach i rzecz niespotykana natychmiast stała się światowym bestsellerem! Do dzisiaj i śmiech, i łzy towarzyszą lekturze Mistrza i Małgorzaty. Bułhakow opisał świat współczesny szyderczo i bez litości, nie pozostawiając czytelnikom...

Michaił Bułhakow zaczął pisać Mistrza i Małgorzatę w 1928 roku, ukończył w roku 1940, na kilkanaście dni przed śmiercią. Książka ukazała się w druku po 40 latach i rzecz niespotykana natychmiast stała się światowym bestsellerem! Do dzisiaj i śmiech, i łzy towarzyszą lekturze Mistrza i Małgorzaty. Bułhakow opisał świat współczesny szyderczo i bez litości, nie pozostawiając czytelnikom szczególnej nadziei, na pociechę zostawił obietnicę, że rękopisy nie płoną, że człowiek jest, a może raczej bywa dobry. Nawet szatan w Mistrzu i Małgorzacie okazuje się w końcu przyzwoitym facetem. W Polsce powieść Bułhakowa niezmiennie cieszy się ogromnym powodzeniem. W rankingu czytelników i ekspertów Rzeczypospolitej w 1999 roku została uznana za najważniejszą powieść XX wieku.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 913
Kurz | 2014-11-20
Na półkach: Autotematyzm
Przeczytana: 29 kwietnia 2012

20XI2014

Nie ukrywam, że czytałam tę powieść dwa razy. Pierwszy raz - jakieś trzy lata temu, zachęcona opiniami bibliotekarki i polonistki. Wpadłam z burzą loków na głowie do księgarni i nie opuściłam jej, dopóki nie zapłaciłam za swój własny, prywatny egzemplarz tej powieści o miłości (której nie lubię; tak sobie wracam do wieku przedszkolnego, w którym słowo miłość budziło największe obrzydzenie) i sztuce w życiu człowieka. Początkowo obawiałam się, że to będzie kolejna lektura z grupy tych, które nużą. Ale nie tym razem.

Zacznijmy jednak od sentencji, którą raczy czytelników autor.
"...Więc kimże w końcu jesteś?
- Jam jest częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."
Jest to fragment Fausta, którego zamierzam na dniach przeczytać. Już nie ze względu na to, że to moja lektura - o nie. Chcę poznać tę powieść od innej strony. Bo czuję, że warto. I tak, Mistrz i Małgorzata zaczyna się w sposób niespodziewany. Któż by pomyślał, że właściwym - dla mnie, ale niekoniecznie dla polonistów - głównym bohaterem będzie Szatan? Ale to jaki! Elegancki, ironiczny, inteligentny, kulturalny, prawdziwy erudyta i poliglota. Któż by widział w nim diabła? Istotę z rogami, z ogonem, straszną, zapowiadającą męki?

Prawda jest taka, że autor wyraźnie nakreśla zło. Ale w ludzkiej postaci. I okazuje się, że ten diabeł nie jest tak naprawdę winny temu, jak postępują ludzie. On podsyca - owszem. Prowokuje - jak najbardziej. Ale nigdy do niczego nie zmusza. Sam nigdy nie przejawia zła. Wręcz przeciwnie - na corocznym balu stara się ukoić dusze cierpiących. To przygnębiające, że to człowiek jest źródłem cierpienia. A nie siła nadprzyrodzona.

O państwach totalitarnych, o ich specyfice ustrojowej, o działaniach jakie podejmują osoby rządzące innymi osobami słyszał każdy. Każdy też kojarzy tekst: uprzejmie informuję, jego nie da się nie znać. Każdy słyszał o usuwaniu niewygodnych ludzi. O cenie, jaką trzeba zapłacić za głoszenie prawdy w czasach cenzury. O tym, że jeśli nie wpisujemy się w kanon obowiązków - to tak naprawdę lada chwila przestaniemy istnieć. Dzięki tej opowieści możemy poznać takie życie od podszewki. Donosicielstwo, cenzura, znikanie ludzi - całkowicie niewyjaśnione, zresztą. I w samym środku stoi sztuka oraz człowiek. Jesteś autorem, który wychyla się za bardzo? Zaraz coś poradzimy, jakieś łóżko w psychiatryku i po sprawie. Czyli totalitaryzm - głupota ludzi wielkich - w ogromnym skrócie.

To, co, a w sumie kto, jest najtrudniejszy do opisania, to Piłat. Prawdę powiedziawszy - nie wiem co mam sądzić o tej postaci. Jak każdy chrześcijanin znam historię Poncjusza, ale tę biblijną. W niej nie ma mowy o migrenie, o cierpieniu. Bo byłby zbyt ludzki? To właśnie uczynił Mistrz. Ukazał kogoś, kto miał skazać jednego z najważniejszych osób w dziejach całej ludzkości na śmierć, jako postać zwyczajnie cierpiącą i oczekującą na ratunek, na pomoc, na zrozumienie. Nie wiem czym jest to spowodowane, ale dla mnie Piłat był właśnie ucieleśnieniem kogoś rozdartego, kogoś zniszczonego wewnętrznie. Czułam współczucie, gdy po raz kolejny zmuszona byłam do wysłuchania opowieści o jego bezwzględności. Tym samym, stał się on moją ulubioną postacią w tej książce. Kimś, kto był mi bliski przez cały czas, gdy miałam okazję o nim czytać.

Na pochwałę autor zasługuje za postać Behemota. Kocur i to nie byle jaki! Uwaga, chodzi na tylnych łapach, jeździ tramwajem, pije spirytus, gra w szachy i udaje, że nie umie strzelać. Ni to psotnik, ni ważniak. Czasem niebezpieczny i nieobliczalny, czasem miły i czarujący. Ale zawsze przejawia typowo ludzkie zachowanie. I to jest w nim piękne.

Mistrz. I Małgorzata. Romans piękny, romans niemal czysty, ale romans zdecydowanie tragiczny. Cóż można było się spodziewać po informacji o posiadaniu przez Margot męża? Ja osobiście obstawiałam, że wystrzela on połowę bohaterów (to było trzy lata temu, a ja byłam świeżo po jakiejś książce Kinga), co się oczywiście nie stało. I jak nigdy, podoba mi się to, co połączyło Mistrza i Małgorzatę. Uczucie nieznające granic. Oddanie Margot stało się symbolem. Jej ratowanie płonących rękopisów, jej oczekiwanie, jej zaprzedanie duszy diabłu. To wszystko jest niesamowite. A jednocześnie właśnie piękne.

"Rękopisy nie płoną."

Chciałabym, by to była prawda.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Immunitet

Jednym tchem. Dokładnie tak można przebrnąć przez ten tom. Po raz kolejny Oryński pracuje z Chyłką, a raczej jest jej popychadłem (bo ona ciągle jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd