Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ludzie bezdomni

Seria: Arcydzieła Literatury Polskiej
Wydawnictwo: Zielona Sowa
5,49 (10043 ocen i 288 opinii) Zobacz oceny
10
145
9
339
8
602
7
2 045
6
2 134
5
2 273
4
794
3
1 139
2
211
1
361
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788374357302
liczba stron
246
słowa kluczowe
Judym, Podborska, modernizm
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

Powieść autorstwa Stefana Żeromskiego, napisana w 1899 roku w Zakopanem.
Opisuje życie i działalność społeczną młodego lekarza Tomasza Judyma oraz dzieje jego miłości do Joanny Podborskiej. Powieść osadzona jest w realiach końca XIX wieku i pokazuje idee pracy dla ludu oraz osobistego poświęcenia.

 

książek: 465
Jarmila | 2012-09-20
Przeczytana: 19 września 2012

Trochę trudno mi ocenić tę książkę. Najładniej mówiąc, używając pięknej, mądrej polszczyzny - "Ludzie Bezdomni" budzą we mnie ambiwalentne uczucia. Żeby to jakoś uporządkować i skonstruować moją wypowiedź w miarę przejrzyście rozłożę to na elementy.
Po pierwsze - język. Musiałam czytać w wielkim skupieniu, żeby z tego potoku środków literackich używanych w przydługich zdaniach wyłuskać jakikolwiek sens. Choć momentami nawet to zawodziło i brnęłam przez ten literacki bełkot jak przez muliste bagno. Pamiętnik Joasi czytałam na głos, żeby nie zgubić wątku. Jednak muszę przyznać, że Żeromski miał ogromną wyobraźnię i wrażliwość, która pozwalała mu widzieć niektóre rzeczy w zaskakujący sposób. Gdy czytałam opis stawów w Cisach, bądź dzielnic warszawskiej biedoty, miałam ciarki na plecach - tak plastyczne było to odmalowane. I zachwyciło mnie patrzenie na kopalnię przez pryzmat tysiącleci, kiedy się kształtowały te pokłady węgla.
Druga kwestia - główny bohater i może od razu pozostałe postacie. Brakowało mi niekiedy realizmu. Bo jak to możliwe, żeby w jakimś uzdrowisku na prowincji nagromadziło się tyle nietuzinkowych osób? Do tego było wiele zbędnych postaci. Wiem, że taki Dyzio to założenie epoki, że takowy bohater ma wyskoczyć znikąd i równie szybko zniknąć. Ale skoro to tylko irytuje to może po prostu autor nieudolnie powtykał te dodatkowe wątki?
No i Judym najważniejszy. Początkowo irytował mnie , później jakby nagle zaczęły się pokazywać inne cechy jego charakteru i wszystko wróciło na właściwe tory. W pierwszych rozdziałach sprawiał (przynajmniej dla mnie) wrażenie, że jego poświęcenie dla spraw społecznych to przybrana poza, jakaś młodzieńcza chęć wykazania się. A lud był pokazany (teraz mi przyszło do głowy luźne skojarzenie) jak ta czerń z 'Ogniem i mieczem'. Taki motłoch w najbardziej negatywnym znaczeniu tego słowa. Motłoch ciężko pracujący, ubogi i wyzyskiwany, ale dalej motłoch. A w Zagłębiu mam wrażenie, że dokonuje się wybielenie całej tej watahy i nagle pojawiają się szlachetni, przyjaźni i wrażliwi ludzie. No i Judym, u którego pojawia się ni stąd ni zowąd konflikt na linii miłość - walka z ubóstwem. Może to była zamierzona przemiana, może niedopatrzenie autora, może moje dziwne odczucia. W każdym bądź razie pod koniec powieści Judym przestał mnie irytować, a zaczął intrygować. Również jedno zdanie pochlebstwa dla postaci Korzeckiego - wrażliwy dekadent opisany w taki sposób, aby nie znudzić swą banalnością (bo jakby nie patrzeć to dekadentyzm to dość powszechna plaga w literaturze młodopolskiej).
Cóż, moje rozbicie na elementy nie wyszło tak dobrze jak planowałam, ale dalej żywię nadzieję, że można przebrnąć przez moją opinię. Początkowo wahałam się między 4, a 5. Później byłam pewna tego 5, pod koniec już przychylałam się bardziej do 6. Koniec spodobał mi się, a że cenię dobre zakończenie to ostatecznie stanęło na 6. Dobra książka, choć język i fabuła nieco (lub nieco bardziej) osobliwe.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mimo moich win

Nie, nie i jeszcze raz nie! Po prostu dramat literacki. KATASTROFA. "Mimo moich win" Tarryn Fisher przeszło wszystkie granice normalnej...

zgłoś błąd zgłoś błąd