Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie opuszczaj mnie

Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Seria: Pi
Wydawnictwo: Albatros
6,86 (1839 ocen i 178 opinii) Zobacz oceny
10
99
9
205
8
311
7
540
6
356
5
184
4
61
3
62
2
10
1
11
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Never Let Me Go
data wydania
ISBN
8373592733
liczba stron
320
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Kathy, Ruth i Tommy uczą się w elitarnej szkole z internatem idyllicznym miejscu w sercu angielskiej prowincji. Nauczyciele kładą tu wielki nacisk na twórczość artystyczną i wszelkiego rodzaju kreatywność. Tym, co odróżnia tę szkołę od innych jest fakt, że żaden z uczniów nie wyjeżdża na ferie do rodziny. życie w Halisham toczy się pozornie normalnym trybem: nawiązują się młodzieńcze...

Kathy, Ruth i Tommy uczą się w elitarnej szkole z internatem idyllicznym miejscu w sercu angielskiej prowincji. Nauczyciele kładą tu wielki nacisk na twórczość artystyczną i wszelkiego rodzaju kreatywność. Tym, co odróżnia tę szkołę od innych jest fakt, że żaden z uczniów nie wyjeżdża na ferie do rodziny. życie w Halisham toczy się pozornie normalnym trybem: nawiązują się młodzieńcze przyjaźnie, pierwsze miłości, dochodzi do konfliktów między uczniami a nauczycielami. Stopniowo w wyniku przypadkowych napomknień i aluzji, wychodzi na jaw ponura, zarazem przerażająca tajemnica...

 

pokaż więcej

książek: 2104
Akemi | 2017-04-24
Przeczytana: 12 marca 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

po raz pierwszy usłyszałam o Kathy, Tommy’m i Ruth kilka lat temu, podczas zajęć z Bioetyki. Obejrzałam wówczas ekranizację książki pana Ishiguro i pamiętam, że ten obraz bardzo mną poruszył, wstrząsnął i na długo zagnieździł się w zakamarkach mojego umysłu. Dziś, po latach, postanowiłam ponownie spotkać się z wychowankami Halisham, tym razem u samego źródła, za pośrednictwem Kazuo Ishiguro, który powołał ich do życia. I przyznaję, że czuję się nieco zmieszana.

„Nie opuszczaj mnie” stanowi swoisty zapis wspomnień Kathy. Od spokojnych, niemal sielskich lat edukacji w Halisham, które dały początek jej niezwykłej przyjaźni z Ruth i Tommy’m. Poprzez szybki i burzliwy okres dojrzewania w Chałupach, gdzie wszystkie dotychczasowe doświadczenia, myśli i uczucia naszej bohaterki niebezpiecznie się nawarstwiły i skomplikowały, skłaniając ją do podjęcia ważnych i nieodwracalnych decyzji. Poprzez jej pracę jako opiekunki, która powoli choć nieodwracalnie zbliża się ku końcowi, dając początek ostatniemu etapowi jej życia – donacjom. A wszystko to opisane z tak drobiazgową dokładnością, że Czytelnik niemal czuje, jak staje się częścią tej małej-wielkiej rzeczywistości.

co mnie zatem zaskoczyło (w nie do końca pozytywnym tego słowa znaczeniu)?
Kathy, Ruth, Tommy, ale także ich znajomi z Halisham, Chałup, czy w późniejszym czasie z różnych szpitali w całej Anglii, są Inni. W książkach o podobnej tematyce, które mają pozwolić Czytelnikowi zrozumieć Innego i zaakceptować jego prawo do godnego życia i samostanowienia, ów Inny przedstawiany jest poprzez zestawienie podobieństw do nas samych, a nie różnic. Inny to drugi człowiek w naszych oczach. Inny to też Ty i Ja w oczach drugiego człowieka. To prosta zasada, która jednak jest dość skuteczna w walce z wszelkiego rodzaju uprzedzeniami, które gnieżdżą się gdzieś w centrum umysłu naszego Wewnętrznego Demona. Dzięki temu potrafimy wczuć się w sytuację Innego – poczuć to, co on czuje, zrozumieć jego myśli, żyć przez chwilę jego życiem. Uczymy się empatii. Z „Nie opuszczaj mnie” było inaczej.
Kathy od samego początku nie była taka, jak większość ludzi. Za dużo myślała, za mało czuła (albo też za mało mówiła o swoich uczuciach). Zwłaszcza względem innych ludzi, którzy podobno byli jej tak bliscy. Opisuje różne wydarzenia, ale powstrzymuje się od osobistych, nadładownych emocjami komentarzy. Ludzie są zwierzętami emocjonalnymi – funkcjonują w schemacie uczucie – działanie – uczucie – myśli (chyba, że są socjopatami). A tymczasem poznajemy z detalami historię pewnej zaginionej kasety, wraz z wszelkimi intrygami i teoriami spiskowymi, które się z nią wiążą, ale nigdzie, w żadnym momencie snucia swojej historii Kathy nie przybliża nam specyfiki swojej przyjaźni z Tommy’m. Gdybym nie oglądała wcześniej filmu, do samego końca zachodziłabym w głowę, skąd wziął się pomysł Ruth, by przedstawić im obojgu swoją nietypową propozycję. A to tylko jeden z wielu przykładów, jak błahe akty pochłaniają w tej opowieści sprawy, wydawać by się mogło, naprawdę istotne.
Inną kwestią, jaka mnie zaskoczyła, a która (w moim przekonaniu) oddala naszych bohaterów od definicji zwykłego człowieka jest całkowity brak oporu przeciwko niesprawiedliwemu losowi jaki narzucili im inni. Nie wiem, może to tylko moje odczucia, ale bunt zawsze wydawał mi się nieodłącznie związany z istotą ludzką. Ma on swoje podstawy tak w instynkcie przetrwania, jak i niezachwianej wierze w prawo każdego człowieka do samostanowienia. Buntujemy się, kiedy łamie się nasze prawa, protestujemy, gdy jesteśmy ignorowani przez system jako część mniejszości. Jakże większy jest nasz opór, gdy ktoś nastaje na nasze zdrowie i życie! Potrzeba wiele wysiłku, by złamać w człowieku pragnienie wolności i życia. Podczas gdy w umysłach Kathy, Tommy’ego, Ruth i całej reszty Wychowanków, w pełni świadomych swojego losu, nawet na chwilę nie rozbłyśnie choćby słaba iskierka zrozumienia, że mają prawo zawalczyć o siebie. Nie na rok, dwa, trzy, ale na całe długie życie.
A może tak miało być? Może wszyscy Ci Wychowankowie mieli już tak wyprane przez system mózgi, że obudzeni w środku nocy znali na pamięć swoje miejsce w szeregu? I nic więcej już nie miało znaczenia? Trudno powiedzieć.

co mnie z kolei urzekło? Sposób opisywania przez pana Ishiguro tej wyzutej z emocji, pragnień i wszelkich etycznych rozważań rzeczywistości. Doprawdy, bardzo rzadko mówi się tu o przeszczepach, a jedynie o tajemniczych, niewiele mówiących donacjach. Nikt nie mówi o śmierci na stole operacyjnym, wychowankowie po prostu schodzą po kolejnych donacjach (taaa… chyba już tylko na samo dno piekła, jakie zgotowali im „ludzie”). Słowo „klon” pada bodajże tylko raz jeden. Wszyscy są po prostu Wychowankami. Świat przedstawiony przez Autora „Nie opuszczaj mnie” to świat ludzi wyzutych z człowieczeństwa. Humanitaryzm? Empatia? Moralność? A gdzież tam! Na co nam one, skoro wreszcie odkryliśmy lekarstwo na wszelkie gnębiące nas choroby? Możemy teraz prowadzić błogie długie życie w egzystencjalnej pustce. Jak puste skorupy po orzechach. Brawo MY!
Ten język, ten styl i ta wypracowana finezja… Już to samo wystarczy, bym nie żałowała ani minuty spędzonej nad lekturą powieści Kazuo Ishiguro. Jeśli dodać do tego głęboki problem bioetyczny i moralny, to uzyskujemy doskonały przepis na prawdziwą literacką ucztę. Choć nie obyło się bez „ale”, jak pisałam powyżej. A może te „ale” to też swoisty powód, żeby z uwagą smakować słowo pana Ishiguro? To jak czekolada z chili. Kto się jej oprze?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Imagines

Ksiazka z kategorii: przeczytane - zapomniane. Zbior opowiadan (fanfikow) napisanych przez (jak mniemam) amatorow. Odnosze wrazenie, ze wiekszosc z...

zgłoś błąd zgłoś błąd