Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zamek z piasku, który runął

Tłumaczenie: Alicja Rosenau
Cykl: Millennium (tom 3)
Wydawnictwo: Czarna Owca
8,11 (21877 ocen i 1330 opinii) Zobacz oceny
10
3 877
9
4 977
8
6 277
7
4 502
6
1 395
5
577
4
113
3
111
2
25
1
23
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Luftslottet som sprängdes
data wydania
ISBN
9788375541274
liczba stron
784
język
polski

Inne wydania

Dwie ciężko ranne osoby zostają przywiezione do izby przyjęć szpitala Sahlgrenska w Goeteborgu. Jedną z nich jest Lisbeth Salander, poszukiwana listem gończym i podejrzana o podwójne morderstwo. Jest w ciężkim stanie, ma ranę postrzałową głowy, musi natychmiast być operowana. Druga osoba to Alexander Zalachenko, starszy mężczyzna, któremu Salander zadała cios siekierą. Trzecia i ostatnia...

Dwie ciężko ranne osoby zostają przywiezione do izby przyjęć szpitala Sahlgrenska w Goeteborgu. Jedną z nich jest Lisbeth Salander, poszukiwana listem gończym i podejrzana o podwójne morderstwo. Jest w ciężkim stanie, ma ranę postrzałową głowy, musi natychmiast być operowana. Druga osoba to Alexander Zalachenko, starszy mężczyzna, któremu Salander zadała cios siekierą.

Trzecia i ostatnia część trylogii milenijnej zaczyna się w miejscu, w którym skończyła się „Dziewczyna, która igrała z ogniem”. Lisbeth Salander przeżyła pogrzebanie żywcem, ale jej problemy wcale się jeszcze nie kończą. Zalachenko jest dawnym profesjonalnym zabójcą na usługach sowieckich służb specjalnych. Ponadto jest ojcem Salander, a jego syn próbuje teraz zabić dziewczynę. Potężne siły chcą uciszyć Lisbeth Salander raz na zawsze.

Równocześnie Mikael Blomkvist szpera w ukrytej przeszłości Lisbeth Salander i wkrótce trafia na ślad prawdy. Pisze demaskatorski reportaż, który ma oczyścić Lisbeth Salander i wstrząsnąć w posadach rządem, Säpo i całym krajem. Nareszcie Lisbeth Salander otrzymuje szansę, by rozprawić się ze swą przeszłością. Jest to także szansa, by sprawiedliwość – ta prawdziwa – mogła w końcu zwyciężyć.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarna Owca, 2009

źródło okładki: http://www.czarnaowca.pl

pokaż więcej

książek: 931
nati02andi | 2013-07-04
Na półkach: Inne
Przeczytana: 03 lipca 2013

Dlaczego, Panie Larsson, dlaczego?

O serii "Millennium" mówi się, że miała mieć nie trzy, a aż dwanaście części; plany te jednak pokrzyżowała nagła śmierć autora. Przyznam, że nie obraziłabym się, gdyby istniała jeszcze jedna książka - w trylogii nadal są pewne luki, które z pewnością miały być pokazane w późniejszym czasie, np. tajemnicza siostra Lisbeth (którą, mimo tylko kilku zdań na jej temat, czytelnik raczej nie polubił). Mimo wszystko... Cieszę się. Każda kolejna książka była niestety gorsza, szkoda by było zrobić z "Millennium" książkową osłonę "Mody na sukces", której nawet Lisbeth by nie odratowała.

"Zamek..." ma w sobie za dużo polityki. Jest nią wręcz przepakowany. Ja rozumiem, że rozprawa Lisbeth (w porównaniu z resztą książki żałośnie mała) mogła wymagać zmiany stylu, no ale nie aż tak drastycznego! Pod koniec można było się wręcz pogubić, czytając nie-wiadomo-po-co-potrzebne spisy coraz to nowych nazwisk. Dynamizm, tak charakterystyczny dla części I, tutaj jest naprawdę znikomy.

Bohaterowie. Taaa...
W tej oto opinii mam zamiar wylać frustrację, którą czułam, czytając o Mikaelu. Kto nie chce tego czytać, niech lepiej przewinie spory kawałek tekstu.
Ale, zacznę wpierw od Lisbeth - tu mam do napisania o wiele mniej. Na początku powiem że Salander, która to jest zdecydowanie najciekawszym (jeśli nie - jedynym ciekawym) bohaterem jest zwyczajnie za mało. Podejrzewam, że sporo czytelników - tak jak i ja, przyznaję - czytało "Millennium" głównie przez wzgląd na nią. Za to automatycznie daję oczko mniej. Poza tym, widać zmianę w osobowości Lisbeth, bardzo delikatną, ale jednak. Dziwi mnie jednak jedno... Dlaczego Salander pomogła Erice, która - bądźmy szczerzy - ogólnie była dla niej nieprzyjemna? Która, jeśli się nie mylę, nawet nie podziękowała jej za pomoc?

MIKAEL.

Mikael powoli zamieniał się w zwykłą hienę dziennikarską.
Blomkvist jako tzw. "przyjaciel" Lisbeth, moim zdaniem, całkowicie się - pardon my french - zeszmacił. Z zażenowaniem przyznaję, że obecnie tylko to słowo przychodzi mi do głowy.
Kolejny oto raz Kalle B. ochoczo ryje w przeszłości Lisbeth, chcąc jej, hm, pomóc. Powinnam raczej napisać "pomóc?", bo jak patrzę na jego wysiłki, to wszystko idzie i tak do tego, by napisać artykuł, który oświetli gloryją jego i "Millennium". Wszędzie musiał się wkręcić, najczęściej szantażem. W pewnym sensie nie liczył się z nikim, po trupach do celu! Nie widać tego od razu, ale to właśnie on wyciągał z nieszczęść Lisbeth największe korzyści. Dzięki niej odbił się od dna, wręcz wykreował jej kosztem. To manipulant i pijawka żerująca na zaufaniu przyjaciółki.
Usprawiedliwianie swojego postępowania chęcią pomocy Salander uważam za świństwo. Do tego namolne wyciąganie od Lisbeth najskrytszych tajemnic oraz zrobienie z tego soczystej plotki w redakcji uważam za niewybaczalne. Tak to jest, gdy wielki Kalle Blomkvist obieca dyskrecję... Dziwię się, że Lisbeth pozwala na takie traktowanie od strony osoby, której - było nie było - uratowała życie. Tym bardziej, że zachowanie Mikaela trwa tak przez dwa ostatnie tomy wręcz bez przerwy.

Co można jeszcze mówić o Mikaelu? Hipokryta. Wielki, fałszywy hipokryta.
Od razu rzuca się jego moralizatorstwo względem praw i szacunku do płci pięknej, Blomkvist kreuje się wręcz na ostatniego strażnika cnót niewieścich - co nie przeszkadza mu wskakiwać do łóżka każdej chociaż trochę chętnej kobiecie, oraz oburzać się, gdy jakaś odrzuca jego zaloty. To podstarzały playboy wykorzystujący bez wyrzutów sumienia okazje, fuu.
O fakcie olewania "Millennium" oraz późniejszym oburzeniu, gdy ktoś bez niego podejmuje decyzje ratujące redakcję nawet nie będę wspominać.

Co mogę powiedzieć na koniec? Mam mętlik. Książka miała potencjał, który został niestety zmarnowany. Mikael coraz bardziej odpycha obłudą i chamstwem. Lisbeth jak na lekarstwo. Tylko proces z przemowami Anniki (którą wepchnął nie kto inny, jak Blomkvist, by do końca kontrolować życie Lisbeth...) ratuje sytuację.
Tylko dla fanów "Millenium".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyjść z mroku

Bardziej romans niż thriller, czyta się bardzo szybko, coś dla takich jak ja fanek połączenia thrillera z romansem. Jak dla mnie trochę zbyt mało było...

zgłoś błąd zgłoś błąd