Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Powrót do Howards End

Tłumaczenie: Ewa Krasińska
Seria: Klasyka filmowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,78 (164 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
13
8
24
7
56
6
46
5
13
4
6
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Howards End
data wydania
ISBN
9788376482583
liczba stron
344
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Anglia, początek XX wieku. Odchodzi stary świat, którego symbolem jest Howards End, wiekowe wiejskie domostwo. Jego właścicielka zaprzyjaźnia się z otwartą na świat i wyemancypowaną intelektualistką. Ta osobliwa przyjaźń będzie miała całkiem życiowe konsekwencje a umierająca ziemianka ofiaruje nowej znajomej swoją ukochaną posiadłość. Ostatnia wola wyrażona jest jednak nieformalnie, toteż mąż...

Anglia, początek XX wieku. Odchodzi stary świat, którego symbolem jest Howards End, wiekowe wiejskie domostwo. Jego właścicielka zaprzyjaźnia się z otwartą na świat i wyemancypowaną intelektualistką. Ta osobliwa przyjaźń będzie miała całkiem życiowe konsekwencje a umierająca ziemianka ofiaruje nowej znajomej swoją ukochaną posiadłość. Ostatnia wola wyrażona jest jednak nieformalnie, toteż mąż zmarłej wyrzuca testament do kosza. Po śmierci żony a kierując się wyrzutami sumienia, ale i osamotnieniem a postanawia poślubić pokrzywdzoną przez siebie kobietę. Czy wrażliwa intelektualistka o liberalnych poglądach odnajdzie się u boku aktywnego, mocno stąpającego po ziemi mężczyzny.

E.M. Forster (1879-1970) Należał do koła literackiego Bloomsbury Group, czynnego w Londynie na początku ubiegłego wieku. Sławę przyniósł Forsterowi wydany w 1910 roku "Powrót do Howards End", zaś ukazanie się w 1924 roku nie mniej głośnej "Drogi do Indii" utwierdziło jego pozycję jako jednego z najwybitniejszych pisarzy angielskich swego czasu.

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: zdjęcie własne

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1185
Visenna | 2013-09-11
Przeczytana: 29 sierpnia 2013

Powieść została wydana w 1910 roku. Forster ujął w niej przemiany, jakie dokonały się w Anglii na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat – ekonomiczne, duchowe, światopoglądowe. Odchodzi w przeszłość stary świat wiejskich posiadłości wraz ze swoimi tradycjami i konwenansami, nadchodzi „nowe”. Nowe, czyli m.in. trzeźwy, zdroworozsądkowy kapitalizm, wymuszający życie w ciągłym ruchu w poszukiwaniu zysku i komfortu, w którym nie ma miejsca na sentymenty.
Powieść zaczyna się w starym, dobrym, „angielskim” stylu, z ową „iskrą” humoru i ironii, którą znamy choćby z powieści Jane Austin. Poznajemy dwie siostry, Małgorzatę i Helenę, którym poprzednie pokolenia pozostawiły na tyle pokaźny spadek, by zapewnić im niezależność finansową. Dziewczęta (a właściwie młode kobiety) opiekują się młodszym bratem, Tibbym, same zaś, jako intelektualistki i kobiety wyzwolone, korzystają z uroków życia towarzyskiego we wciąż rozwijającym się i podlegającym dynamicznym zmianom Londynie.
Rodzeństwo już jakiś czas temu zostało osierocone przez obydwoje rodziców, bardzo luźną kuratelę sprawuje nad nimi ciotka, która wprawdzie sarka, że młode dziewczęta nie powinny dniem i nocą przyjmować jakichś podejrzanych młodych ludzi, ale też im niczego nie zabrania. Dopóki nie ma widocznych dowodów zejścia z drogi cnoty, siostry cieszą się pełną wolnością towarzyską i intelektualną.
Początkowo wydaje się, że przekonania każdej z młodych kobiet są niemalże identyczne, z czasem pokazują się jednak głębokie różnice, które pozwalają wyłonić „rozważną” Małgorzatę i „romantyczną” Helenę. Trzpiotowata, wyzwolona i uczuciowa Helena zmienia mężczyzn jak rękawiczki, słucha głosu serca i zupełnie nie może zrozumieć starszej siostry, która pewnego dnia oznajmia jej, że przyjęła oświadczyny starszego już mężczyzny, Henryka Wilcoksa, wdowca mającego dorosłe dzieci (Helena spędziła nawet miłe chwile z najmłodszym z synów Henryka w ich rodzinnej posiadłości, Howard’s End, jednak do skandalu nie doszło, bo romans został szybko i sprawnie zduszony w zarodku, przy współpracy obydwu rodzin). Człowiek ten jest według Heleny zaprzeczeniem młodzieńczych ideałów sióstr: poważny biznesmen, z wprawą pomnażający majątek, którego nie obchodzą sprawy serca, nie potrafi nawet mówić o uczuciach. Konkretny, solidny, poukładany, z przeszłością, funkcjonujący według surowych praw rynku – „silny przetrwa, słaby zginie”.
Szczerze mówiąc, ja również do końca nie rozumiem pobudek bohaterki co do wyboru towarzysza życia – Małgorzata z uporem maniaczki tłumaczy siostrze, że miłość pojawi się z czasem, że – działając konsekwentnie, z wyrozumiałością i delikatnością - znajdzie drogę do wnętrza tego silnego i zdecydowanego mężczyzny.
Dramatycznie różne wybory życiowe sióstr doprowadzają do ich rozdzielenia: zbuntowana Helena opuszcza Anglię, Małgorzata bierze cichy ślub i wspólnie z mężem poszukują nowego lokum, które odpowiadałoby ich majątkowi i pozycji społecznej. Nie biorą z początku pod uwagę niewielkiej wiejskiej posiadłości Howards End, własności pierwszej żony Henryka ( z którą Małgorzata szczerze zaprzyjaźniła się w ostatnich miesiącach życia starszej kobiety). Nagromadzenie dramatycznych dla rodziny wydarzeń (jak dla mnie mocno naciąganych) sprawia, że Howards End okazuje się ostoją dla skłóconych ze sobą Małgorzaty i Henryka, bliskich decyzji o rozwodzie oraz Heleny, która pojawia się pewnego dnia w Howards End, napiętnowana i skazana na społeczny niebyt przez… ciążę.

Szczególnie zapadł mi w pamięć obraz Londynu zmieniającego się jak w kalejdoskopie – w miejsce starych domów z tradycją trzeźwo myślący właściciele budują kamienice czynszowe, w których można pomieścić znacznie więcej klientów. Do rozwijającego się miasta wciąż przybywają nowi ludzie, szukający swej szansy. Nie wszystkim udaje się utrzymać na powierzchni… Ciekawie nakreślone sylwetki bohaterów drugoplanowych są z pewnością zaletą tej pozycji.
Polecam, ale raczej miłośnikom klasycznej literatury angielskiej, gdyż powieść jest moim zdaniem nierówna – mniej więcej w połowie książki autor zatracił gdzieś lekkość i wdzięk, które zachęciły mnie do lektury po przeczytaniu pierwszych kilku tron.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Brooklynu

Czy mówiłam już że uwielbiam książki Guillaume Musso? Trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Historia, którą ciężko tak do końca przewidz...

zgłoś błąd zgłoś błąd