Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ulisses

Tłumaczenie: Maciej Słomczyński
Wydawnictwo: Znak
7,61 (682 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
143
9
161
8
79
7
133
6
55
5
52
4
12
3
28
2
5
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8324004513
liczba stron
816
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Gdy "Ulisses" mimo przeszkód wreszcie ukazał się drukiem w 1922 r., okrzyknięto go dziełem nieudanym, nieprzyzwoitym, niemoralnym itd. Uchodził za powieść, której porządny człowiek nie powinien nawet brać do ręki. Dziś, kilkadziesiąt lat później, jest powszechnie uznawany za arcydzieło, którego nie wypada nie znać. O czym jest "Ulisses"? Można odpowiedzieć na dwa sposoby: o zwyczajnym dniu...

Gdy "Ulisses" mimo przeszkód wreszcie ukazał się drukiem w 1922 r., okrzyknięto go dziełem nieudanym, nieprzyzwoitym, niemoralnym itd. Uchodził za powieść, której porządny człowiek nie powinien nawet brać do ręki. Dziś, kilkadziesiąt lat później, jest powszechnie uznawany za arcydzieło, którego nie wypada nie znać.

O czym jest "Ulisses"? Można odpowiedzieć na dwa sposoby: o zwyczajnym dniu Stefana Dedalusa i Leopolda Blooma w Dublinie na początku XX wieku albo o wszystkim. Okazuje się bowiem, że zwykły dzień zwykłego człowieka - który chodzi, je, rozmawia, załatwia różne sprawy, ale też myśli, czuje, wspomina i marzy - to miniatura całego ludzkiego doświadczenia.

Czym jest "Ulisses"? Jak napisał w posłowiu tłumacz, Maciej Słomczyński, jest to "zapoczątkowanie nowego rodzaju sztuki i doprowadzenie go do doskonałości na przestrzeni jednego dzieła".

 

źródło opisu: Znak, 2004

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3295
Snoopy | 2012-07-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 lipca 2012

"Ulisses" Joyce'a w powszechnej opinii uważany jest za jedną z najtrudniejszych książek, jakie kiedykolwiek zostały napisane. Przystępowałem więc do lektury tego ogromnego tomu "z bojaźnią i drżeniem". Od samego początku zdawałem sobie sprawę, że przy pierwszym podejściu będę w stanie zidentyfikować zaledwie mały ułamek tych wszystkich odniesień i aluzji, które autor ukrył w tekście. Sam zresztą powiedział, że jest ich tam tyle, że uczeni będą mieli co robić przez kolejne trzysta lat. Część z nich jest do rozpoznania już na pierwszy rzut oka: Dante i Shakespeare, łacińska liturgia katolicka i tradycja żydowska oraz oczywiście Biblia i "Odyseja".

Postanowiłem jednak nie przejmować się tym, że nie wszystko zrozumiem i nie wszystko rozpoznam, ale cieszyć się samą przyjemnością lektury i niezwykłą możliwością "wejścia w umysły" głównych postaci książki. I ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jest to możliwe, bowiem przy takiej "beztroskiej" lekturze "Ulisses" jest książką przyswajalną, a nawet "łatwą" - jak to ujmuje kongenialny tłumacz, Maciej Słomczyński w posłowiu.

Nie była to dla mnie pozycja męcząca i przynudnawa, jak się tego obawiałem. Jest to bowiem tekst napisany z ogromnym (acz subtelnym) poczuciem humoru, w dodatku niezwykle różnorodny: każdy z osiemnastu epizodów napisany jest bowiem w innej manierze, parodiującej różnego rodzaju konwencje - tanią powieść, dramat teatralny, katechizm, język naukowy etc. A te różne style literackie to zaledwie czubek góry lodowej, jako że każdy epizod odnosi się do konkretnej pory dnia i stanu opisywanej postaci, a także do różnych dziedzin kultury i ludzkiej działalności, do cielesności, archetypicznej symboliki, czy wreszcie do konkretnego wydarzenia z "Odyseji". W zasadzie tylko epizod w burdelu był dla mnie ciężki do przejścia (co było zresztą zamierzeniem Joyce'a) - on też wzbudził we mnie podejrzenia, że "Ulisses", wraz z "Portretem artysty w wieku młodzieńczym" (który nota bene jest swoistym preludium do opus magnum autora) to dwie prawdziwie satanistyczne książki (w poważnym znaczeniu tego słowa). Pozostałe epizody to była czysta przyjemność obcowania z wielką i na wskroś oryginalną literaturą.

Teraz, aby przybliżyć się do nieco głębszego "rozszyfrowania" różnych tropów tej "powieści", zamierzam zapoznać się z niektórymi jej opracowaniami. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Genialna przyjaciółka

Bradzo ciekawa ilustracja włoskiego społeczeństwa sprzed lat (mam nadzieję, że sprzed lat!), dominacji mężczyzn, siły kobiet. Do tego młodość, hormon...

zgłoś błąd zgłoś błąd