Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rozpustne nasienie. Powieść

Tłumaczenie: Robert Stiller
Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda
6,85 (265 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
6
9
35
8
43
7
74
6
67
5
28
4
6
3
3
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8391825566
liczba stron
223
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Eksplozja zaludnienia, gwałtowne obniżanie stopy życiowej... Urzędowe poparcie dla homoseksualizmu i bezpłodności jako jedyne wyjście, aby ludzkość nie popełniła samobójstwa... Oto skutki nieodpowiedzialnej propagandy rozmnażania się w imię zasady, że każdy i wszystko ma prawo się urodzić.

 

Brak materiałów.
książek: 139
Adrian Burz | 2013-09-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 września 2013

Autor "Mechanicznej pomarańczy" jeszcze raz przepowiada przyszłość. Tym razem jego wizja świata zaczyna się wielkimi pochwałami dla tradycji, oraz bezwzględną pogardą wobec wszelkich objawów lewactwa :D. Cóż, nie do końca z panem Burgessem się zgadzam, ale muszę powiedzieć, iż pierwsze 100 stron czytało się najlepiej. Stronniczość to stały element antyutopii więc żalu mieć nie mogę. A obraz XXI wieku zaproponowany przez autora jest pomysłowy. Mamy oto policję, która jest wyjęta rodem z ciemnych zaułków Nowego Jorku lat 80tych (czyżby pisarz był prorokiem, w końcu w poprzedniej książce i jej adaptacji przewidział narodziny subkultury punk rockowej). Pojawia się kult bezpłodności, oraz hierarchizowanie ludzi podług ich wizji rodziny. Wszyscy którzy wierzą w chrześcijańskiego boga stanowią podziemie w opozycji do władzy. Ta część, pełna podtekstów politycznych, zmiksowana z dramatami głównych bohaterów dorównuje miejscami "Mechanicznej pomarańczy".

W drugiej połowie powieści Burgess bawi się w filozofa. Według niego "historia kołem się toczy" i wyprowadza śmiałą hipotezę, iż dzieje podążają wciąż tymi samymi ścieżkami, których punktem docelowym jest wojna. W tym momencie powieść robi się bardzo chaotyczna, a to wcale nie jest zaleta. By jakoś okiełznać nadmiar zwrotów akcji, autor decyduje się na skupienie całej uwagi czytelnika tylko na jednym bohaterze. Szkoda, bo nie mam pojęcia po co tworzyć kilka złożonych postaci by ostatecznie rzucić na nie cień. Same wydarzenia robią wrażenie sztucznych. Nie byłem sobie w stanie wyobrazić sytuacji w jakich znajdują się bohaterowie, a gdy dochodzi do ważnych momentów (np. scena bitwy) nie do końca zrozumiałem co tak na prawdę się wydarzyło. To nie wina uwagi czytelnika, a bardzo oszczędnych opisów zdominowanych przez dialogi.

Jeszcze słówko o słowotwórstwie z którego znany jest Burgess. O ile na potrzeby "Mechanicznej pomarańczy" stworzył specyficzny język, o tyle tutaj ograniczył się do wzbogacenia policyjnego slangu, zaledwie 10 nowymi słówkami. Na końcu powieści znajdziemy słowniczek wyjaśniający dlaczego autor tak, a nie inaczej nazwał miejscowości, bohaterów, oraz dodatkowo rozszyfrowane zostaje znaczenie kilku zwrotów. Niestety śmiem twierdzić, iż nie są to zbyt pomysłowe zabawy gramatyką i historią. Liczyłem, że i ta powieść ujmie mnie formą, ale nie tylko jest uboga w słownictwo, ale i (jak już wspomniałem) okropnie przegadana.

Ostatecznie wystawiam pozytywną ocenę, bo do połowy to dobre science-fiction w duchu orwellowskich wizji. Niestety później poziom spada ze stronicy na stronice. Marne zakończenie ratuje niejako posłowie autora, rozwiewające wątpliwości co do jego intencji.
Można przeczytać ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jądro ciemności

Książka nie była porywająca, jednak trafnie opisuje fenomen tego, co działo się wówczas w Afryce. Być może kogoś ta perspektywa opisu zainteresuje.

zgłoś błąd zgłoś błąd