Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ostateczne wyjście

Tłumaczenie: Marek Fedyszak
Wydawnictwo: Sonia Draga
7,45 (670 ocen i 74 opinie) Zobacz oceny
10
50
9
124
8
160
7
191
6
84
5
35
4
11
3
8
2
3
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Out
data wydania
ISBN
8389779234
liczba stron
584
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Na przedmieściach Tokio, w fabryce produkującej zestawy obiadowe, cztery kobiety pracują na granicy wycieńczenia. Obciążone mnóstwem obowiązków, pogrążone w długach i samotności, wiodą życie, które przypomina jedynie ponurą wegetację. Yayoi to młoda matka, która od lat jest upokarzana przez swojego męża, łajdaka i hazardzistę. Pewnego pięknego dnia w akcie desperacji zabija go, opowiadając o...

Na przedmieściach Tokio, w fabryce produkującej zestawy obiadowe, cztery kobiety pracują na granicy wycieńczenia. Obciążone mnóstwem obowiązków, pogrążone w długach i samotności, wiodą życie, które przypomina jedynie ponurą wegetację. Yayoi to młoda matka, która od lat jest upokarzana przez swojego męża, łajdaka i hazardzistę. Pewnego pięknego dnia w akcie desperacji zabija go, opowiadając o swoim czynie przyjaciółce z pracy, Masako. Ta postanawia jej pomóc. Wraz z Yoshie i Kuniko, które przyłączyły się do mrocznego duetu zwabione możliwością zarobku, pozbywają się ciała. W niedługim czasie policja odnajduje poćwiartowane zwłoki i rozpoczyna śledztwo. Jednak nie tylko to spędza kobietom sen z powiek. Zaczyna je prześladować członek japońskiej mafii, który w efekcie popełnionej przez nie zbrodni traci swój klub... Teraz pała chęcią zemsty.

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/index.php?option=com_cont...(?)

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/index.php?option=com_cont...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Ewa-Książkówka książek: 637

Gdy śmierć jest wybawieniem

Znów ten sam scenariusz. Po ciężkiej pracy w godzinach nocnych wraca do domu, a w nim? Kolejny natłok obowiązków i ani jednej życzliwej twarzy wśród domowników. Zdaje się, że każdy jest jej wrogiem, który ani myśli wymienić z nią choćby zdawkowego „dzień dobry”. Gdy więc do tego smutnego obrazka dołącza wyżywający się fizycznie mąż, nie pozostaje jej już nic innego, jak posunąć się do ostateczności, a nagrodą będzie chwila napawania się… ostatnim tchnieniem tyrana.

Nie, nie… źle napisałam. W życiu Yayoi było dwóch wyżywających się na niej tyranów: mąż despota oraz praca w wyciskającej siódme poty z człowieka fabryce produkującej dania obiadowe. Tym trybem upływał dzień za dniem w marnym życiu jednej z bohaterek powieści „Ostateczne wyjście” japońskiej autorki Natsuo Kirino. Niemal co wieczór te same upokorzenia, ta sama ciężka ręka lądująca na najczulszych miejscach jej delikatnego ciała, wciąż ci sami świadkowie cierpienia: dzieci i kot. Jednak nadszedł dzień, w którym ponury los kobiety wreszcie miał się zmienić. Oto niewierny mąż hazardzista traci życie z rąk swojej żony. Zszokowana, choć odczuwająca wyraźną ulgę, desperatka postanawia poprosić o pomoc w pozbyciu się zwłok swoją koleżankę z pracy, Masako. Ta, wiedziona wizją szybkiego, choć niełatwego, zarobku podejmuje się tego zadania. A robi to (nie sama) przy pomocy noża i piły, powoli rozczłonkowując denata… Nie trzeba długo czekać na reakcję miejscowej policji, gdy ta odnotowuje odnalezienie kolejnych partii...

Znów ten sam scenariusz. Po ciężkiej pracy w godzinach nocnych wraca do domu, a w nim? Kolejny natłok obowiązków i ani jednej życzliwej twarzy wśród domowników. Zdaje się, że każdy jest jej wrogiem, który ani myśli wymienić z nią choćby zdawkowego „dzień dobry”. Gdy więc do tego smutnego obrazka dołącza wyżywający się fizycznie mąż, nie pozostaje jej już nic innego, jak posunąć się do ostateczności, a nagrodą będzie chwila napawania się… ostatnim tchnieniem tyrana.

Nie, nie… źle napisałam. W życiu Yayoi było dwóch wyżywających się na niej tyranów: mąż despota oraz praca w wyciskającej siódme poty z człowieka fabryce produkującej dania obiadowe. Tym trybem upływał dzień za dniem w marnym życiu jednej z bohaterek powieści „Ostateczne wyjście” japońskiej autorki Natsuo Kirino. Niemal co wieczór te same upokorzenia, ta sama ciężka ręka lądująca na najczulszych miejscach jej delikatnego ciała, wciąż ci sami świadkowie cierpienia: dzieci i kot. Jednak nadszedł dzień, w którym ponury los kobiety wreszcie miał się zmienić. Oto niewierny mąż hazardzista traci życie z rąk swojej żony. Zszokowana, choć odczuwająca wyraźną ulgę, desperatka postanawia poprosić o pomoc w pozbyciu się zwłok swoją koleżankę z pracy, Masako. Ta, wiedziona wizją szybkiego, choć niełatwego, zarobku podejmuje się tego zadania. A robi to (nie sama) przy pomocy noża i piły, powoli rozczłonkowując denata… Nie trzeba długo czekać na reakcję miejscowej policji, gdy ta odnotowuje odnalezienie kolejnych partii ciała, śledztwo szybko posuwa się naprzód. Dodatkowo okazuje się, że śmierć męża Yayoi jest wyjątkowo nie na rękę jednemu z japońskich mafiosów.

Choć początkowo cała sytuacja nie wydaje się być specjalnie skomplikowana, bo ofiara przemocy domowej bez większego problemu mogłaby uniknąć kary za zabicie swego oprawcy, to jednak wraz z pojawianiem się kolejnych osób, które wiedzą o tym więcej niż wiedzieć powinny, sprawa zaczyna się coraz bardziej komplikować. Przy okazji pojawia się nieodparta chęć zysku, a tam, gdzie kluczem do wszystkiego są pieniądze, nie ma mowy o szczęśliwych zakończeniach.

I w przypadku epilogu „Ostatecznego wyjścia” też łatwo nie będzie. Nie tyle dla samych bohaterów, co czytelników tej (moim zdaniem) nietypowej opowieści. Co sprawia, że jest taka oryginalna? Jest to literatura japońska, a o tej nie sposób mówić, że jest sztampowa, bez wyrazu czy przewidywalna. Jest nad wyraz specyficzna. Nie z racji stylu prowadzenia fabuły (choć przyznaję, że podobał mi się sporadyczny zabieg autorki, polegający na opisywaniu jednej sceny z punktu widzenia wielu bohaterów) czy języka (bo ten nie wyróżnia się niczym szczególnym). Tym, co intryguje w tej pozycji, jest bez wątpienia jej klimat. Powiedziałabym, że jest to świetna mieszanka klimatu azjatyckich horrorów (chociaż fantastycznych potworów tu nie uświadczycie, jedynie tych w ludzkiej postaci) z fabułą wielu norweskich thrillerów, które charakteryzuje specyficzny chłód. Trafionym zabiegiem autorki – według mnie – było też wplatanie mocnych akcentów akcji w momencie, w którym najmniej się tego spodziewamy (Yayoi morduje męża pod wpływem impulsu, nie planuje tego). Nie każdy może być tym zachwycony, tak jak i nie każdemu może przypaść do gustu scena, w której dwie kobiety, stojąc nad zwłokami mężczyzny i mając w planach ich poćwiartowanie, dywagują nad tym czy jest on przedmiotem (skoro nie żyje i dopuścił się haniebnych występków), czy też nie. Kirino, opisując ten makabryczny wątek, robi to tak, jakby była mowa o musze albo karaluchu, a nie o człowieku. Wywiera to mocne wrażenie, mnie – fance mrocznych klimatów – podobał się szczególnie, ale czy wszystkim czytelnikom przypadnie do gustu? Tego nie wiem i ręczyć za to nie będę.

Na pewno jednak mogę nakłonić Was do wyrobienia sobie własnego zdania na temat tej, oryginalnej pozycji. Choćby po to, by zobaczyć, jak może zachować się zwykły i niczym niewyróżniający się z pozoru człowiek w obliczu morderstwa; by spróbować sprawdzić, gdzie leży granica pomiędzy byciem ofiarą a bezwzględnym katem (a ta, bardzo się tutaj zaciera) i wreszcie, by odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ostatecznym wyjściem zawsze musi byś śmierć?

Ewa Szczepańska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1505)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 475
Melanka | 2013-10-27
Przeczytana: 27 października 2013

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Sięgnęłam po "Ostateczne wyjście' ponieważ lubię klimaty japońskie i takowe w książce są. Akcja powieści toczy się na przedmieściach Tokio. Poznajemy trudne życie czterech głównych bohaterek zatrudnionych w fabryce, produkującej zestawy obiadowe.

Nie spodziewałam się, że będę trzęsła się ze strachu a jednak czytała dalej i dalej. Opisy makabrycznych scen starałam się ominąć niestety przerażający obraz niektórych z nich zdołał już wedrzeć się do mojej głowy. Boję się sięgnąć po następną pozycję tej pisarki i fundowania sobie kolejnej potężnej dawki strachu.

Wszystkim zahartowanym, polecam.

książek: 190
Michał | 2011-06-04

""Chcę iść do domu." Słowa te przyszły Masako na myśl w chwili, gdy dotarł do niej zapach produkowanej żywności. Nie wiedziała dokładnie do jakiego domu - z pewnością nie do tego, który dopiero co opuściła. Dlaczego nie miała ochoty tam wracać? I dokąd chciała pójść? Czuła się zagubiona."
Słowa drugiego akapitu powieści japońskiej pisarki Natsuo Kirino mogłyby dotyczyć nie tylko Masako ale także pozostałych trzech bohaterek "Ostatecznego Wyjścia": Yayoi, Yoshie i Kuniko. Wszystkie cztery pracują razem na nocnej zmianie w fabryce gotowych zestawów obiadowych. Praca jest bardzo ciężka i upokarzająca, ale one pracują tam z konieczności, po to by utrzymać dom, do którego wracają równie niechętnie jak jadą do pracy. Yayoi jest od dawna bita i upokarzana przez męża. W końcu doprowadzona do ostateczności zabija go. Następnie z pomocą Masako, Yoshie i Kuniko pozbywa się zwłok. Niestety to wcale nie koniec ale początek ich kłopotów a każda z nich będzie musiała znaleźć "ostateczne wyjście"...

książek: 768
BeataBe | 2013-05-12
Przeczytana: 05 maja 2013

Ta książka sprawia, że człowiek podejmuje próbę przewartościowania swojego życia. W moim przypadku na szczęście nieudaną:) Zaczęłam się zastanawiać do czego sama byłabym zdolna.
Specyficzne zabiegi literackie autorki sprawiły, że identyfikowałam się z głównymi bohaterkami, których postępowanie jakby na to nie patrzeć, nie było zgodne z żadnymi normami społecznymi. Chyba pierwszy raz czytałam taką książkę...
Ta autorka jest niewątpliwie bardzo interesująca. Łamie w swoich powieściach wszelkie zasady. Pisze inaczej niż wszyscy. Ta powieść ma specyficzny klimat i atmosferę. Wciąga bez reszty i czyta się ją z wypiekami na twarzy. Od czasu do czasu nasuwał mi się Murakami. I znowu bardzo zatęskniłam do kolejnych powieści pisarzy japońskich.

książek: 1045
DominikaB | 2010-06-30
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2009
Przeczytana: 2009 rok

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Niesamowicie spodobał mi się język autorki - chociaż może to i też zasługa tłumacza. Wprost nie mogłam się od niej oderwać. Jedna z niewielu jakie "porwały" mnie w noc nieprzespaną. To poczucie depresji, smutku, tej mrocznej atmosfery książki - coś wspaniałego. Nie żebym delektowała się depresją, ale w tej książce ona niezbędna była ;). Autorka genialnie pokazała, jak kobieta potrafi walczyć aż do końca, poświęcając siebie i swoją duszę. Jeśli lubisz mroczne i dosyć przerażające historie - ta książka jest jak najbardziej dla Ciebie.
Polecam również "Groteskę" - równie dobra co "Ostateczne wyjście".

książek: 499
lbadura | 2016-11-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 listopada 2016

Na książkę natrafiłem w dość nietypowych okolicznościach. Kilka tygodni temu podczas pobytu w Pradze, stolicy naszych południowych sąsiadów odwiedziłem kilka razy bardzo przyjemny lokal: Periferie Cafe.
http://periferiecafe.cz
Jesli w jakimś lokalu w którym sie znajdę jest półka z książkami, to obowiązkowo zaczynam przeglądać zawartość ów biblioteczki. Tak było w tym przypadku. Półka z książkami w Cafe Periferie zawierała wiele tytułów dość oryginalnych, autorów mi całkiem obcych, a jesli juz zawierała jakieś tytuły ktore znałem to były to tylko dobre pozycje. Ten fakt byl dla mnie sygnałem iz osoba dobierająca książki do tego regału ma podobny gust czytelniczy do mojego. Wsród książek mi nieznanych była ksiazka pt. "Out" autorstwa Natsuo Kirino. "Out" to tytuł japońskiego oryginału. Tłumaczenie tytułu na inne języki to czasem ciekawy fenomen, w tym przypadku jest podobnie, czeska wersja nosiła rownież tytuł "Out", polski tytuł brzmi "Ostateczne wyjście", tytuł...

książek: 637
Ewa-Książkówka | 2012-12-06
Przeczytana: 06 grudnia 2012

Oficjalna recenzja pod linkiem: http://lubimyczytac.pl/profil/1636/ewa-ksiazkowka/oficjalne-recenzje/1/1616/gdy-smierc-jest-wybawieniem

***http://ksiazkowka.blogspot.com/2012/12/ostateczne-wyjscie-natsuo-kirino.html***

książek: 1007
Recenzentka | 2013-08-18
Na półkach: Przeczytane

Od samego początku przed oczami ukazuje się typowy japoński dzień przeciętnego pracownika. Główna bohaterka pracuje w dużej hali, gdzie produkowana jest żywność. Zestawem obiadowym bym tego nie nazwała, ale cóż… Praca jest opisana bardzo szczegółowo, łącznie z grafikami, żywnością, ubiorem personelu, wycieńczeniem ludzi, opłatami, nawet sufitami, podłogami i taśmami na których stoi jedzenie. Nie zabrakło opisów rękawiczek, a skoro rękawiczek to także dłoni. Dobrze, nie będę się czepiać – opis musiał się tam znaleźć choćby po to, by udowodnić mało wiedzącemu odbiorcy jak tak naprawdę wygląda życie przeciętnego pracownika w Japonii. Chociaż większość wie, że chodzi o bardzo opłakane warunki z wyjątkowo niskim wynagrodzeniem i ogólnie pojęte łamanie prawa. No to mamy już jeden plus – wtajemniczenie i nadanie odpowiedniej wiedzy. Zaraz potem pojawia się pierwszy minus, który całkowicie zasłania sobą zaletę. Powyższy opis ciągnie się przez połowę książki prawie nieprzerwanie, a kiedy...

książek: 534
saigon | 2012-12-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 24 stycznia 2010

Początek slaby, ale potem coraz lepiej.
Czytelnik bardziej współczuje morderczyni niż ofierze. Bardzo rzadko spotykane

książek: 1521
Kevorkian | 2013-05-10
Przeczytana: 06 maja 2013

Nie przepadam za kryminałami, ale lubię jak się zgnębionym ludziom daje możliwość zemsty. Szczególnie babeczkom. Szczególnie japońskim babeczkom.

Najpierw o minusach - ja bym jednak książkę nieco skróciła i to tak o dobrą 1/4, miejscami akcja zwalniała tak, że prawie zapominałam, że mam ją śledzić w napięciu. Mam też mieszane uczucia co do tłumaczenia - ładne, płynne, zgrabne, aż nagle tłumacz wyskakiwał z jakimiś "wapniakami", "zamknij dziób" czy innym wyrażeniem rodem ze "Stawiam na Tolka Banana". Za każdym razem wytrącało mnie to z klimatu.

Teraz o plusach - psychologiczna perełka. Zarówno bohaterowie jak i ich wzajemne relacje zostali nakreśleni spójnie, oryginalnie, autentycznie a przy tym różnorodnie. Cudo. No i zakończenie to majstersztyk, najlepsze z jakim się zetknęłam od bardzo, bardzo dawna. Pewnie bez niego zapomniałabym o książce relatywnie szybko, a tak będę o niej pamiętać bardzo długo.

Polecam, bo to rewelacyjna książka.

książek: 322
Kinga | 2016-09-14
Przeczytana: 14 września 2016

Niezwykła i zaskakująca, to dwa pierwsze słowa, jakie przyszły mi do głowy. Cała konwencja książki jest już sama w sobie intrygująca, a autorka podeszła do tematu ludzkich zachowań w odważny sposób, jednak, wydaje mi się, że dała radę i niezwykle dobrze pociągnęła temat. Nie miałam wrażenia, że czytam coś przerysowanego czy przesadzonego, wciągnęłam się natychmiast, żywiąc jakieś uczucia w stosunku do każdej postaci. Niektóre znielubiłam od początku, inne polubiłam, a jeszcze do innych czułam żal. Ani jednej "kartonowej" nijakiej osoby tu nie znalazłam. Jestem pod ogromnym wrażeniem, naprawdę. Co ciekawe, do samego końca nie jest jasno powiedziane, o czy jest ta książka. Myślę, że każdy może tu dostrzec jakiś szczegół, który pominą inni. Można do niej podejść bardzo... hm, indywidualnie.

zobacz kolejne z 1495 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd