Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Serce to samotny myśliwy

Tłumaczenie: Jadwiga Olędzka
Wydawnictwo: Albatros
7 (435 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
27
9
61
8
81
7
122
6
70
5
41
4
10
3
17
2
1
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The heart is a lonely hunter
data wydania
ISBN
9788373595958
liczba stron
344
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Jedna z najważniejszych pozycji amerykańskiej prozy XX wieku. Przenikliwe studium ludzkich emocji, refleksja nad odmiennością i samotnością. W centrum wydarzeń znajduje się głuchoniemy, życzliwy wszystkim John Singer. Do niego właśnie przychodzą pozostali bohaterowie. Wiecznie pijany wizjoner Jake Blount. Biff Brannon, właściciel kafejki i filozof amator. Doktor Benedict Mady Copeland, dla...

Jedna z najważniejszych pozycji amerykańskiej prozy XX wieku. Przenikliwe studium ludzkich emocji, refleksja nad odmiennością i samotnością. W centrum wydarzeń znajduje się głuchoniemy, życzliwy wszystkim John Singer. Do niego właśnie przychodzą pozostali bohaterowie. Wiecznie pijany wizjoner Jake Blount. Biff Brannon, właściciel kafejki i filozof amator. Doktor Benedict Mady Copeland, dla którego osiągnięcie mitycznego życiowego celu, który pozostaje niesprecyzowany, staje się obsesją. Głuchoniemy mężczyzna jest słuchaczem idealnym nie przerywa, nie ocenia. Odwiedzający go okazują się egoistami. Żaden nie potrafi dostrzec własnej tragedii Singera aż do chwili, w której jest już na to za późno.

 

źródło opisu: Albatros, 2008

źródło okładki: www.wbibliotece.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Secrus książek: 1336

Miasteczko samotności

Niewielkie fabryczne miasteczko na amerykańskim Południu. Gdzieś w nim lokal niczym bar zbłąkanych, osamotnionych dusz, ludzi, którzy gdzieś się zagubili albo nawet nie mieli na to szansy, bo podążają prostą, równą drogą donikąd. W barze – spersonalizowane bolączki, przestrzeń, do której wędrują ci samotni i złamani. Wśród nich: właściciel kafejki niemogący znaleźć sensu w swojej pustej codzienności; tułacz idealista – „obcy w obcym mieście” – z chęcią zmiany świata, niezrozumiałą przez ludzi wizją jedynej prawdy i problemem alkoholowym; dojrzewająca nastolatka zakochana w muzyce i obdarzająca miłością niewłaściwych ludzi; zawiedziony najbliższymi czarny lekarz walczący o równość rasową, którego wyżerają od środka niespełnione, niesprecyzowane pragnienia. I ten najważniejszy, John Singer, głuchoniemy tęskniący za psychicznie chorym przyjacielem, przyciągający tych samotnych dziwną aurą, jakimś nadludzkim wrażeniem. Dzięki niemu inni zapominają o goryczy życia, ale nie ma nikogo, kto jemu mógłby dać zapomnienie.

Carson McCullers zdaje się mówić, że tylko słowami toczymy batalię z samotnością; wypowiadaniem – choćby bezmyślnym – swoich trosk i świadomością, że ktoś nas słucha, rozumie albo chociaż patrzy, gdy mówimy. W literackim splocie naznaczonych samotnością linii życia wydarza się bowiem rzecz szczególna – bohaterowie łakną kontaktu z głuchoniemym, odwiedzają go nieustannie, bo widzą w nim słuchacza (czytającego z ruchu ust), a może raczej maszynę pochłaniającą ich...

Niewielkie fabryczne miasteczko na amerykańskim Południu. Gdzieś w nim lokal niczym bar zbłąkanych, osamotnionych dusz, ludzi, którzy gdzieś się zagubili albo nawet nie mieli na to szansy, bo podążają prostą, równą drogą donikąd. W barze – spersonalizowane bolączki, przestrzeń, do której wędrują ci samotni i złamani. Wśród nich: właściciel kafejki niemogący znaleźć sensu w swojej pustej codzienności; tułacz idealista – „obcy w obcym mieście” – z chęcią zmiany świata, niezrozumiałą przez ludzi wizją jedynej prawdy i problemem alkoholowym; dojrzewająca nastolatka zakochana w muzyce i obdarzająca miłością niewłaściwych ludzi; zawiedziony najbliższymi czarny lekarz walczący o równość rasową, którego wyżerają od środka niespełnione, niesprecyzowane pragnienia. I ten najważniejszy, John Singer, głuchoniemy tęskniący za psychicznie chorym przyjacielem, przyciągający tych samotnych dziwną aurą, jakimś nadludzkim wrażeniem. Dzięki niemu inni zapominają o goryczy życia, ale nie ma nikogo, kto jemu mógłby dać zapomnienie.

Carson McCullers zdaje się mówić, że tylko słowami toczymy batalię z samotnością; wypowiadaniem – choćby bezmyślnym – swoich trosk i świadomością, że ktoś nas słucha, rozumie albo chociaż patrzy, gdy mówimy. W literackim splocie naznaczonych samotnością linii życia wydarza się bowiem rzecz szczególna – bohaterowie łakną kontaktu z głuchoniemym, odwiedzają go nieustannie, bo widzą w nim słuchacza (czytającego z ruchu ust), a może raczej maszynę pochłaniającą ich brudy, grzechy, marzenia i plany. Mówią, mówią, mówią – egoistycznie, samolubnie, dużo i zawsze to samo, zabijając swoją samotność, ale nie zważając na samotność Singera. Przyjmują z góry, że spokój głuchoniemego oraz jego milcząca akceptacja są znakiem zrozumienia, ale w rzeczywistości nie obchodzi ich prawda. Są wyobcowani, naznaczeni odmiennością, a ich desperackie próby uzyskania aprobaty obnażają kalectwo tej relacji. Właśnie to zajmowało myśli Carson McCullers, gdy miała 23 lata, o tym napisała książkę dojrzałą i pełną goryczy. O różnych obliczach samotności będącej jak ciasno zapięte kajdany.

„Serce to samotny myśliwy” jest nieśpieszną, mocno refleksyjną prozą obyczajową, do której trzeba dorosnąć bądź po prostu ją lubić. To dlatego, że forma zaproponowana przez autorkę kładzie nacisk na literackość i treść, a nie spójność historii – to rzecz zdecydowanie nie dla pożeraczy fabuł. Opowieść podporządkowana czterem zamiennym punktom widzenia oraz przenoszeniu akcentów na kolejne rozterki i rodzaje samotności (nie tylko u głównych bohaterów) może się wydać pomysłem hermetycznym i nudnym, ale już jego realizacja wprawia w zachwyt. Niektórzy, owszem, zarzucą McCullers granie schematami postaci, ograniczanie się przede wszystkim do ich portretów psychologicznych w oderwaniu od wydarzeń, przesadnie szczegółowy zapis codzienności i zbyt ciemną wizję świata (i brak spójności fabuły, i przegadanie, i deficyt wydarzeń…), ale tym recenzentom, którzy krytykują „Serce…” za bycie „książką o niczym”, wyłożyłbym klarownie, jak głęboko autorka poruszyła tu kwestię samotności. Poznajemy prozaiczną historię życia z wielu perspektyw, przepuszczoną przez uczucia, moralność i stan emocjonalny bohaterów. Rozumiemy więcej i dostrzegamy, jak niewiele wiedzą o sobie nawzajem, mimo że widują się codziennie i, jak pisał Gombrowicz, wymieniają słowa, czasem nawet myśli.

Choć powieść nie stoi akcją, to może się pochwalić kilkoma przewrotnymi momentami fabuły paradoksalnie potwierdzającymi jej bliską relację z życiem samym w sobie – to historia zaminowana przypadkami i nagłymi incydentami, które zmieniają wszystko, a na które nie mamy wpływu. Jest ich w książce niewiele, ale bywają mocno dramatyczne, wręcz rozdzierające, i na pewno zaskakują. Ich nagłość i nieprzewidywalność kontrastowo współgra z poczuciem ciągłości fabuły – ma się wrażenie, jakby perypetie bohaterów mogły trwać w nieskończoność. Nie czuje się, by zmierzały do czegoś konkretnego, jakiegoś zwieńczenia, przepaści, nad którą kończy się wędrówka. A choć właśnie ten aspekt powieści krytykują zawiedzeni recenzenci, i w tym wypadku kij ma dwa końce – ta nieświadomość dalszego jednocześnie intryguje, bo pozwala mocno wejść w życiorysy bohaterów, a nie tylko w nich bywać, tak naprawdę pozostając czytelniczym sceptykiem.

Z dwu ważnych atutów prozy McCullers wspomniałem już o treści, a teraz pora na literackość. Autorka w przekładzie Jadwigi Olędzkiej mieści się w wąskiej wyrwie oddzielającej poetykę od zwyczajności – opisuje znane nam uczucia i sytuacje tak, by nie odzierać ich z naturalności, ale jednocześnie tchnąć w nie dyskretne piękno słowa. Dlatego właśnie o perypetiach głuchoniemego Johna Singera się pamięta. „Serce to samotny myśliwy” jest intymną literaturą, cały czas ma się bowiem wrażenie, jakby poznawało się wydarzenia z cichym towarzystwem spokojnego chóru. McCullers stwarza klimat przede wszystkim za pomocą gry czasem – jej powieść niezmiennie już będzie mi się kojarzyć z nocą, atmosferą ciszy po zmroku, gdy wszystkie lęki wychodzą na wierzch, a samotność boli jeszcze bardziej. Noc stanowi idealne tło dla polemiki nad ludzką moralnością, a noc w przyciemnionym, opustoszałym barze lub na brudnych ulicach fabrycznych dzielnic – szczególnie. Wszystko, co ważne, dzieje się tutaj wieczorem lub o zmroku. Carson McCullers przekonuje między wierszami, że noc sprzyja samotności i rozpaczliwym próbom jej przełamania.

Choć przez całą lekturę moje wrażenia skakały od zauroczenia do rezerwy, klasyka dwudziestowiecznej prozy amerykańskiej znów zwyciężyła. Wywalczyła sobie triumf prawdą i nasyceniem emocjami, które nie bombardują w przesadny sposób, ale dają się poznać i przygarnąć. Warto dla McCullers znaleźć w swoim sercu miejsce na historie ludzi, którzy ocierają się o siebie bez przekonania, połączeni smutnymi miejscami. Dla milczącego tragizmu Singera i jego pogubionych rozmówców. Dla samotności zaklętej w cichej, kontemplacyjnej literaturze, nad którą warto się pochylić i szczerze zasmucić.

Adrian Kyć

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1376)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 458
wiech | 2016-12-07
Na półkach: Z biblioteki, Przeczytane
Przeczytana: 07 grudnia 2016

Książka o samotności. Takiej przez duże „S”.
Tyle twarzy ma tu samotność, ilu bohaterów. Każdy odczuwa ją inaczej.
A wśród nich ten najbardziej samotny - głuchoniemy Singer.
Lgną do niego. Jemu się zwierzają. Bo budzi zaufanie. Bo umie cierpliwie „słuchać”. W pewien sposób pomaga. Sam też potrzebuje pomocnej dłoni. Ale nikt jego problemów nie dostrzega. Wszyscy zmagają się z własnymi. Z własną samotnością. Egoistyczni. Zagubieni. Bezradni.
To trudna książka. Przerażająco smutna.
Wymusza refleksję.
Może też bywamy zapatrzonymi w siebie egoistami?
Może warto zatrzymać się na chwilę w biegu, by usłyszeć niemy krzyk rozpaczy? Usłyszeć kogoś, kto być może nas potrzebuje.

książek: 1410
deana | 2015-09-13
Na półkach: 2015, Przeczytane
Przeczytana: 13 września 2015

Południe Stanów Zjednoczonych Ameryki, koniec lat 30-tych XX wieku. W małym, nienazwanym miasteczku żyło dwóch głuchoniemych. Żyli razem spokojnie i całkiem szczęśliwie aż do momentu gdy jeden z nich został oddany do zakładu na leczenie. Drugi, John Singer, opuszcza wspólny dom by zamieszkać w wynajętym pokoju. To stanie się punktem zwrotnym w zarówno jego życiu, jak i w życiu kilku, różnych osób: czarnego lekarza, komunistycznego bojownika o równość pracowników, nastolatki zakochanej w muzyce i lokalnego barmana. Każdy z bohaterów zmaga się z wieloma trudnościami, nosi w sobie mnóstwo przemyśleń, planów. Dopiero pojawienie się głuchoniemego spowoduje, że znajdą one swoje ujście. Singer stanie się ich powiernikiem i najwierniejszym ,,słuchaczem". Bohaterowie przychodzą i zrzucają przed głuchoniemy swoje problemy, nie zauważając jego życia i kłopotów.

,,Serce to samotny myśliwy" to przejmująca opowieść o samotności pośród ludzi, niezrozumieniu, braku akceptacji. Gdzieś w trakcie...

książek: 1012
Małgorzata | 2014-04-19
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: luty 2014

Samotność i jej oblicza;niezrozumienie,brak akceptacji,odmienność,egoizm. Frustracje,gorycz pomieszana z żalem i złością.Brak umiejętności w komunikacji z drugim człowiekiem. Cytat,który nasuwa mi się na myśl,pasujący do oddania charakteru powieści to:,,Niewidzące oczy dwojga ludzi wpatrzonych w szczegóły własnych myśli." Człowiek zaślepiony własnymi problemami nie potrafi dostrzec drugiej osoby,że ona również może dźwigać na swych barkach ciężar własnych przeżyć. Bohaterowie odnajdują w głuchoniemym Singerze doskonałego słuchacza,jednak nie zauważają,że ten z pozoru uśmiechnięty i spokojny mężczyzna przeżywa wewnętrzny dramat.Książka jest zbiorem postaci o różnorodnych osobowościach,w każdej z nich można odnaleźć cząstkę siebie.

książek: 451
geena | 2016-04-06
Przeczytana: 06 kwietnia 2016

Ta książka, to przenikliwe studium ludzkich emocji, refleksja nad odmiennością i samotnością, która podejmuje wiele problemów społecznych Ameryki lat 30. takich jak: konflikty rasowe, uzależnienia, czy skrajne ubóstwo. Cierpią tu wszyscy, wszyscy czegoś pragną, jednak te pragnienia nigdy się nie spełniają. Poczucie winy i pretensje nawarstwiają się, oddalając bohaterów od siebie. W świecie McCullers - tak jak w prawdziwym życiu - nie ma zaspokojenia. Jest niepokój.

Styl autorki, pozornie oszczędny, trafia do mnie mimo tych 70 lat, które upłynęły od debiutu pisarki. Choć nie przeczę, zastanawia mnie, jak ówcześnie zaledwie 23-letnia McCullers, mogła stworzyć książkę tak przerażająco smutną i jednocześnie tak dojrzałą? Jak znalazła w sobie tak wiele siły i wnikliwości, że zdołała opisać ludzi tak rozpaczliwie samotnych i nieszczęśliwych, czy opisać gorycz na temat wszechobecnej pustki? Przemijania? Przegranego losu? W sieci wyczytałam, że ponoć pesymistyczna wizja stosunków...

książek: 1246
Jenny_89 | 2010-11-28
Przeczytana: listopad 2010

Gdybym miała jednym słowem określić o czym jest ta książka, odpowiedziałabym, że o samotności. Splatają się tutaj losy kilkunastu bohaterów, którzy zmagają się z bezradnością wobec otaczającej ich rzeczywistości, niezrozumieniem ze strony innych osób i przede wszystkim ze samotnością. Autorka naprawdę w mistrzowski sposób ukazała ludzkie dramaty i emocje. Dla mnie rewelacja!

książek: 714
lajt | 2010-06-09
Przeczytana: maj 2010

Carson McCullers Serce to samotny myśliwy, głęboko przejmująca książka o samotności. Powolna, ale absolutnie nie nudna. Dotykająca najwrażliwszych strun odczuwania przez człowieka, w szerokim kontekście uczuć. Historie kilku postaci, splecionych ze sobą miejscem i osobą głuchoniemego, homoseksualnego żyda pana Singera, ale źródła polskie z niewiadomych mi powodów zupełnie pomijają ten fakt.
McCullers miała zaledwie 21 lat kiedy pisała tą powieść, oczywiście książka okazała się bestselerem, nie takim jak dzisiejsze grubo naciągane, zwyczajne czytadła.
Na podstawie książki nakręcono też film, niestety bardzo słaby, spłaszczony i zupełnie nie oddający emocji, które rodzą się podczas czytania.

książek: 306
irka | 2014-09-20
Na półkach: Od 07.2014, Przeczytane
Przeczytana: 20 września 2014

Książka właściwie mało wyrazista, kilka nieciekawych postaci (głuchoniemy, pijak-rewolucjonista, właściciel taniej restauracji, dziewczynka-melomanka i murzyńska rodzina - taki przekrój społeczny) i ich smętne historie. Jedynie co ich łączy, to beznadzieja. Pomimo tylu gloryfikujących opinii na temat tego "dzieła" literackiego, po przeczytaniu jego pozostał mi niesmak i poczucie winy, że zmarnowałam czas. W książce nie znalazłam żadnego przesłania, nie zachwyciła mnie narracja (miejscami chaotyczna), nie sympatyzowałam żadnemu bohaterowi. Przygnębiająca lektura.

książek: 830
cykuta | 2010-12-05
Przeczytana: 30 listopada 2010

Mówi się, że samotność najgorsza jest wtedy, gdy odczuwamy ją w towarzystwie drugiego człowieka. Carson McCullers idzie o krok dalej stawiając tezę, że ludzkie serce, niezależnie od okoliczności zawsze pozostaje tytułowym samotnym myśliwym.

Wydarzenia przedstawione na łamach powieści koncentrują się wokół głuchoniemego Johna Singera. Nowy lokator czynszowej kamienicy błyskawicznie zaskarbia sobie sympatię ludzi go otaczających. Oprócz tego, że jest zawsze pogodny i sympatyczny, otaczający go bohaterowie odkrywają w nim słuchacza idealnego; cierpliwego, który nie wtrąca się, ani nie przerywa [Singer potrafi bowiem czytać z ruchu warg]. Staje się swego rodzaju fenomenem; ogniwem łączącym światy czterech różnych ludzi. Są to: Mick Kelly - nastolatka, wykuwająca swoją odmienność i indywidualność na trudnym gruncie dorastania w ubóstwie i konfrontacji świata marzeń z rzeczywistym, Biff Brannon - właściciel restauracji, który po stracie żony odczuwa palącą potrzebę zapełnienia pustki w...

książek: 1305
Monika | 2014-05-12
Przeczytana: 12 maja 2014

Męczyłam się z tą książką długo, a i tak w końcu odpuściłam. Nie dotrwałam do końca, bo po prostu strasznie mnie nudziła. Dla mnie była to książka o niczym, ale może nie potrafię dostrzec w niej konkretnego przekazu.

książek: 54
Grim Reaper | 2016-06-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 czerwca 2016

Wielka amerykańska proza, którą znałem tylko z doskonałego tytułu (przynajmniej w oryginalnym brzmieniu) i podejrzewałem o bycie romansem. Tymczasem, Serce To Samotny Myśliwy to jedna z najsmutniejeszych powieści o samotności, jakie dane mi było przeczytać. Kameralne studium grupy ludzi skupionych wokół głuchoniemego bohatera, zmagających się z osamotnieniem, biedą i niesprawiedliwością. Wśród bohaterów znajduje się żeski odpowiednik Janka Muzykanta - inteligentna dziewczyna wkraczająca w wiek dojrzewania z naturalnym talentem muzycznym, który ze względu na biedę nigdy nie zdoła rozkwitnąć; czarny chory na gruźlićę doktor borykający się z rasizmem przedwojennego Południa, nadużywający alkoholu wędrowny przepełniony marksistowskimi ideami działacz związkowy, którego nikt nie chce słuchać czy wreszcie właściciel restauracji, który właśnie stracił żonę. Atmosfera powieści jest przygnębiająca od pierwszych stron i w miarę rozwoju akcji (akcja to w sumie za duże słowo na określenie...

zobacz kolejne z 1366 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Dobrze wyjść z pisarzem: Karen Blixen, Carson McCullers i Marilyn Monroe

Nieprawdopodobne spotkanie, do którego rzeczywiście doszło. Carson McCullers zaprosiła na lunch Karen Blixen i Marilyn Monroe. Panie bawiły się fantastycznie w swoim towarzystwie. Legenda (stworzona później przez McCullers) głosi, że imprezę zakończyły, tańcząc razem na stole.


więcej
Mariusz Czubaj odpowiedział na Wasze pytania!

Na początku czerwca zbieraliśmy pytania do Mariusza Czubaja, autora m.in. "Piątego beatlesa, który ukazał się pod naszym patronatem. Dzisiaj publikujemy jego odpowiedzi! Dowiecie się m.in. jakie książki czyta, oprócz kryminałów, czy chodzi z dyktafonem w ręce i jak zdobywa materiały do swoich książek. Zapraszamy do lektury waszego wywiadu z Mariuszem Czubajem!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd