Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zjadając siebie

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
5 (56 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
0
8
2
7
5
6
11
5
14
4
7
3
10
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375062281
liczba stron
246
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Pięknie napisany i niesamowicie szczery pamiętnik kobiety opowiadający o jej normalnym-nienormalnym stosunku do jedzenia. Candida Crewe zastanawia się, czy jest cokolwiek normalnego w stosunku kobiet do jedzenia i wagi. Podczas gdy inni dostrzegają jej godną pozazdroszczenia szczupłą sylwetkę, sama Candida wciąż zamartwia się, czasami obsesyjnie, o swoją wagę.

 

Brak materiałów.
książek: 1255

Od dłuższego czasu w mediach non stop słyszy się i czyta o dietach, wyznawanym przez gwiazdy kulcie dbania o figurę na różnorakie sposoby… nie ma się więc co dziwić, że coraz więcej kobiet popada w paranoję co kształtuje ich „normalny-nienormalny” stosunek do jedzenia, który opisała w swojej książce Candida Crewe.
Niektórym wydaje się, że przesadne przejmowanie swoim wyglądem jest oznaką pustostanu w umyśle tych osób. Według mnie - nic bardziej mylnego. Osoby, dla których zbędny kilogram jest powodem do obsesyjnego kontrolowania się i stąpaniem po granicy rozpaczy oraz strachu przed jedzeniem nie świadczy o ich głupocie. Autorka książki „zjadając siebie” w miarę trafny sposób próbuje analizować poważny problem dotykający coraz więcej kobiet - dotyczący wagi, postrzegania siebie, ich stosunku do jedzenia. Problem, który szczególnie starszym pokoleniom wydaje się być błahym, a nam czasem spędza sen z powiek, przytłacza i często prowadzi do nieszczęść - gdy rozsądne podejście jest zacierane przez odnoszone sukcesy - skąd już bliska droga ku chorobie… Nie wiem, może nie jestem obiektywna, bo znalazłam wiele wspólnego z (psychiką?) Crewe ale rozumiem to co chciała przekazać czytelnikom i być może właśnie dlatego – książka spodobała mi się.
Komu ją polecić? Nie wiem. Wszystkim?
Chyba przede wszystkim osobom, którym podobny problem doskwiera, a poczucie frustracji (czasem niepotrzebne !) narasta wraz z kolejnymi kilogramami. Tym, których uwagę wciąż zaprzątają rozmyślania o tym czym jest dla nas jedzenie? czy jest potrzebne? Co najbardziej? Jak się ustosunkować do współcześnie panujących trendów w świecie diet i mody? Mam wrażenie, że obecnie zdecydowana większość kobiet stała się niewolnicami wizerunku „figury-wieszaka” wypromowanego przez media i płaci za to ogromną cenę nie tylko wyrzeczeń co i przygnębień, a przecież podobno: „skóra i kości nie świadczą o całości…”.
Mężczyznom, by wiedzieli że czasem niechcący rzucona uwaga na temat wyglądu może wyrządzić nieodwracalne szkody w naszym umyśle, a delikatny komplement może zdziałać cuda.
Spodobał mi się pewien fragment książki – akapit – zawierający niejako „hasła” ujmujące w sobie to wszystko, co zajmuje nasze głowy: „Przyjemność czerpana z dążenia do celu, a nie samego osiągnięcia go. Uprawianie odchudzania jak dyscypliny sportu. Codzienne liczenie kalorii i kilogramów. Wartości moralne, poczucie winy mierzone w kilogramach i ostatecznie zawsze pozostające takie samo. Konkretny cel każdego dnia, osiągnięty lub zapomniany. Satysfakcja z zachowania kontroli i rozczulanie się nad sobą z powodu utracenia jej. Małe powody do chwalenia się lub stukanie kostkami u rąk. Z pewnością coś do zajęcia umysłu, uchronienia go przed nudą. Ogólny brak szacunku do samej siebie. Pretekst do uniknięcia szerszych afrontów, choroby czy utrata nadziei. Odkładanie wszystkiego na później. Romantyczny taniec błędnych oczekiwań. Ograniczenie poważniejszych spraw należących do rzeczywistości. Wszystko to jest fascynujące ale załamujące […]” - oto kwintesencja całej treści książki.
Jeśli chodzi o formę czy samo czytanie książki to powiem tak… nie jest ona nie wiadomo jak porywająca i odrobinę ciężko się czyta ze względu na brak dialogów, gdyż jest to forma pamiętnika podzielona na działy „ Budzik”, „Śniadanie”, „Lunch”, „Podwieczorek”, ”Obiad” i „Kieliszek przed snem”… ale jak się rozpędziłam tak przeczytałam większość treści w 3 popołudnia choć odstęp pomiędzy rozpoczęciem czytania i zakończeniem był spory. Mimo wszystko polecam w skali 6/10. :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krótka historia siedmiu zabójstw

Marlon James przedstawia czytelnikom kilkunastu bohaterów, których losy związał zamach na Boba Marleya, do którego doszło w grudniu 1976 roku. James n...

zgłoś błąd zgłoś błąd