Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik nimfomanki

Tłumaczenie: Katarzyna Adamska
Wydawnictwo: Świat Książki
5,7 (4679 ocen i 349 opinii) Zobacz oceny
10
138
9
194
8
306
7
835
6
1 154
5
1 077
4
355
3
406
2
92
1
122
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Diario de una ninfómana
data wydania
ISBN
9788373916258
liczba stron
270
język
polski

Inne wydania

Valerie Tasso zaczęła żyć z prostytucji w Hiszpanii, gdy okradł ją ukochany chłopak. Tam jako urodziwa i pełna wdzięku Francuzka cieszyła się niezwykłym powodzeniem. Jej książka jest pełna bulwersujących scen, od seksu na cmentarzu po zabawy z butelką coca-coli. A jednak jest to także historia miłości...

 

Brak materiałów.
książek: 843
cykuta | 2011-04-23
Przeczytana: 23 kwietnia 2011

Pierwsza rada dla wszystkich zainteresowanych tematyką książki, której dotyczyć będzie recenzja: nie czytajcie notki na okładce, ani nawet streszczenia umieszczonego przez wydawcę na stronie internetowej. Zepsuje Wam przyjemność z niespodzianki, której może dostarczyć "Dziennik nimfomanki" autorstwa Valerie Tasso. Ja miałam pecha rzucić okiem na rzeczony opis grubo po połowie lektury, a mimo to doświadczyłam nie należącego raczej do przyjemnych wrażeń czytelniczych, efektu spojlera.

Ad rem.
Książka - jak wskazuje na to tytuł - ma formę autobiograficznej opowieści. Jej bohaterką jest Valerie - młoda i wykształcona kobieta z aspiracjami. Ma 29 lat, ukończone studia wyższe na - jakże perspektywicznym ostatnimi czasy - kierunku marketing i zarządzanie. Pracuje w dużej korporacji na terenie Hiszpanii, jednak często podróżuje; odnosi sukcesy zawodowe, nie może się także skarżyć z powodu braku przyjaciół, czy pieniędzy. Jednak los obdarzył ją czymś, co nazywa "szczególną wrażliwością zmysłową". W przypadku Val, wyraża się ona we wzmożonym popędzie seksualnym, który bohaterka zaspokaja przez różnorodne a przypadkowe znajomości.

Nietrudno się domyślić, że taki styl życia może sprowadzić na nią kłopoty. Wśród rozlicznych kochanków Valerie, znajduje się fetyszysta coca coli, miłośnik zabaw sado-maso, paralityk poruszający się na wózku, ale również psychopata. Z tym ostatnim bohaterka próbuje stworzyć stabilny związek i zakończyć w ten sposób pełen swobody seksualnej etap w swoim życiu. Niestety, jej wybór pada chyba na najgorszego kandydata z możliwych, a konsekwencje, jakie poniesie będą co najmniej dalekosiężne.

"Dziennik nimfomanki" podzielony jest na cztery części. W pierwszym, zatytułowanym w bardzo pomysłowy sposób ["Mój bieg maratoński na 1200 metrów", co odnosi się do ilości stosunków seksualnych, jakie musiałaby odbyć, by pokonać taki "dystans", gdyby odległość mierzona była długością penisów jej partnerów] autorka po prostu opisuje swoje zmysłowe przygody. Kolejny ["Sypiam z wrogiem"] dotyczy epizodycznego związku z Jamie'm - psychopatą, który zamiast zrozumienia i stabilizacji zafundował bohaterce [zdecydowanej już podówczas do zmiany stylu życia] całą kaskadę negatywnych zdarzeń i związanych z nimi emocji. Trzeci i czwarty rozdział opisują perypetie Valerie po zakończeniu tej toksycznej relacji i sposoby, w jakie musiała zacząć sobie radzić, by dojść do siebie [także finansowo].

Wydarzenia opisywane na łamach książki dzieją się na przestrzeni trzech lat [pomiędzy marcem 1997 roku, a styczniem 2000]. "Dziennik nimfomanki" nie jest jednak ani kroniką seksualnych perwersji, ani zapisem poszczególnych przygód, jakich doświadcza bohaterka. Valerie w swoim dzienniku nie dramatyzuje i nie ubarwia; raczej zwyczajnie relacjonuje wydarzenia, które w większości czytelników wzbudziłyby silne emocje. Może właśnie dzięki pewnej dozie stoicyzmu i dystansu, jaki autorka nabrała do poszczególnych zdarzeń styl książki jest bardzo dobry. Tasso zdecydowanie odznacza się lekkim piórem; mimo że omawiana lektura należy raczej do książek obyczajowych niż akcji, czyta się ja szybko i sprawnie. Sama niejednokrotnie zastanawiałam się, co spotka Val na kolejnych stronach. Nie bez znaczenia jest tez pojawiający się humor - nieco złośliwy, ale odpowiednio dosadny i bardzo obrazowy [szczególnie jeśli chodzi o metafory].

Pozostaje pytanie o motywację. Co sprawiło, że Valerie uzależniła się od seksu i potrzebowała go w taki sam sposób jak narkoman potrzebuje heroiny? Brak hamulców moralnych [w przeciwieństwie do min. przyjaciółki Soni] umożliwił bohaterce przeniesienie pragnienia zaspokojenia potrzeb psychicznych na sferę seksualną. U podstaw jej nałogu leży zatem [poza fizyczną podatnością, która Val określa mianem wspomnianej już wcześniej "wrażliwości zmysłowej"] dążenie do kontaktu z drugim człowiekiem, a ekscesy seksualne są wyłącznie wyrazem tego dążenia. Nie napiszę, że owa tendencja u Valerie przybiera postać "krzyku rozpaczy"; bohaterka nie przedstawia bowiem swoich doświadczeń jako traumy. Sama książka nie jest także spowiedzią, którą zwieńczyłoby poczucie oczyszczenia i katharsis; to raczej kronika, która jest dla Valerie rodzajem autoterapii. W trakcie jej pisania prawdopodobnie uświadomiła sobie przyczyny leżące u podstaw zachowań, jakie podejmowała. Dominujące w nich było zagubienie i próba odnalezienia siebie poprzez kontakt z innym człowiekiem. O tym, czy Valerie Tasso, autorce "Dziennika nimfomanki" ostatecznie się to udaje, nie dowiecie się jednak ode mnie. Życzę udanej lektury, bo - moim zdaniem - warto.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Za tobą

[Wycinek z anglojęzycznego czasopisma „Kyoto Wow!” 14 października 1988] Pewnego bezchmurnego popołudnia w mieście Tokushima położonym na spokojnej wy...

zgłoś błąd zgłoś błąd